CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

Życie to suma pomyłek, a sukcesem jest wyciąganie z nich wniosków

Tytuł może z lekka przesadzony, przyznaję się, ale powiedzcie sami, że coś w tym jest… Mianowicie nie znam osoby, która jest specjalistą w jakieś dziedzinie (życia, pracy itp) i nigdy nie popełniła w niej błędu. Baaaa! Wręcz przeciwnie, pewnie w swoim fachu popełniła ich najwięcej, co pozwoliło jej dojść do totalnej perfekcji w swojej  dziedzinie. Tak już jest. Mylimy się każdego dnia, co chwila wręcz… A to dokonując zakupu niesmacznego ciasta, złego kosmetyku do twarzy czy niepraktycznych mebli, aż do błędów popełnianych w pracy zawodowej, w związku czy przy wychowywaniu dzieci… Jednak te, po jakimś czasie pozwalają nam wyciągnąć wnioski…

 

 

 

Nie znam kucharza, któremu za pierwszym razem udało się upiec perfekcyjnego indyka czy innego łososia, nie widziałam też dziecka, które stając po raz pierwszy na nogi – nie przewróciło się ani razu. Wiem, dziwne porównania, ale chyba kojarzysz o co mi chodzi…? Choć zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy mają się za nieomylnych… ;P

 

 

 

Nic bardziej prawdziwego zatem niż fakt, że życie jest sumą pomyłek, wyciągania z nich wniosków, konsekwencji, próbowania, kosztowania, po to by było nam dobrze, miło, perfekcyjnie… Co nie???

 

 

 

Jakby nie było i co byśmy nie myśleli czy rozpaczali – pomyłki nas budują, jestem nawet bliska powiedzeniu, że budują nasz sukces… Pozwalają odróżnić rzeczy/stany, które nam nie służą, od tych z którymi czujemy się jak ryba w wodzie. Serio! Jestem mistrzem życiowych pomyłek! ;D Ale tak pozytywnie, bo w pewnym sensie one mnie cieszą ( a może raczej ich konsekwencje ) niż przytłaczają! Tak o to:

 

 

 

Kiedyś myślałam, że zaplanuje sobie macierzyństwo, rodzicielstwo, krok po kroku, chwila po chwil, wychowanie, metody, wspólne urlopy, wypady i inne takie!

 

A później urodziłam dzieci… ;D Tak więc moje dawne myślenie rozśmieszyło by nawet samego Boga! 😉 Tym co je mają nie muszę za wiele tłumaczyć… W każdym razie nieprzewidywalność życia, chwili, a nawet kilku minut jest w pewnym sensie dobra i uczy ogromnej elastyczności…!

 

 

 

Kiedyś wierzyłam, że na wszystko muszę ciężko zapracować.

 

Tak bardzo się myliłam, tak bardzo mylili się moi bliscy… Bo jak już pisałam kiedyś, ciężka praca nie daje gwarancji obfitych plonów! Trzeba pracować mądrze! To klucz.

 

 

 

Kiedyś chciałam by wszyscy mnie lubili i akceptowali…

 

Z perspektywy czasu myślę, że to największa życiowa pomyłka! Bo najważniejsze jest by akceptować i kochać siebie samemu, pomimo wszystkich wad i defektów! Dopiero w pewnym wieku doszłam do wniosku, że powiedzenie o zupie pomidorowej ma głęboki sens. Albo chcesz przez całe życie zadowalać innych, albo tańczysz zgodnie ze swoją muzyką! Nic prostszego! <3

 

 

 

Kiedyś wierzyłam, że o szczęście należy walczyć!

 

Całkiem niedawno doszłam do tego, że walka wyklucza szczęście i spokój. Te pojęcia nie chodzą w parze! Poza tym walka kojarzy się z wygranymi i przegranymi, a prawdziwego szczęścia nie zbudujesz na nieszczęściu innych…

 

 

 

Mogłabym tak mnożyć przynajmniej do stu, ale szczerze nie mam na to czasu, wolę wyciągać wnioski… 😉 I choć czasami pomyłki bolą i są różnej wagi, to wierzę, że nie dzieją się bez przyczyny… Więc cóż innego począć, jeśli nie tylko wyciągać z nich pozytywne wnioski??? Poza tym nawet jeśli los bywa złośliwy – to jedyny sposób żeby go naprawdę wkurzyć!!! 😉

 

 

 

:*