CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Zanim kupisz kolejną zabawkę.

Czy Wasze dzieci też mają tryliony zabawek, bibelotów??? Siedem odmian różnych klocków, walających się po całej podłodze, kilkanaście kompletów puzzli, misie, srysie,auta małe, duże i inne cuda! Można by obdzielić ze trzy przedszkola! Jesteśmy w ostatniej z możliwych faz w tym temacie, więcej się mieć już nie da! Nie ma gdzie już nawet tego upychać, pomimo wielkości pokoju chłopaków! Piętrzą się wszędzie. I nie o to chodzi, że my jako rodzice mamy nie po kolei w głowie, i uwielbiamy takie kolekcje – nic z tych rzeczy (mieliśmy w tym tylko połowiczny udział), połowa to prezenty od dziadków, ciotek, wujków, znajomych, każdy coś dorzuca od siebie przy okazji odwiedzin. Zdarzają się również zabawki jeszcze po mnie i po R.. Pokaźna kolekcja się z tego uzbierała! Maluchów oczywiście to cieszy, nas nieco mniej, w szczególności kiedy przychodzi pora sprzątania i nie wiadomo w co ręce włożyć!;)

Zbastowaliśmy! Choć sama się często łapię na tym, że ilekroć jestem gdzieś w okolicy stoiska z dziecięcymi gadżetami zawsze, ale to zawsze przechodzi mi przez głowę myśl, że np. Oli by się z „tego” ucieszył, a Kubusiowi „to” by sprawiło frajdę! Dzieci, jak to dzieci, Oli widząc na sklepowej półce zabawki, które już ma w domu, nadal pragnie ich zakupu;).  Staram się być twarda! Zawsze w takich momentach przypominam sobie swoje dzieciństwo, kiedy to wszystkiego było znacznie mniej, albo też nie było niczego! Choć nie mogłam narzekać na brak zabawek, byłam najmłodsza w domu, tak więc odziedziczyłam wszystko po wszystkich plus jakieś nowości od czasu do czasu!;) Jednak na chwilę obecną nie jestem w stanie sobie zobrazować i przypomnieć jakiejś konkretnej zabawki, którą uwielbiałam… Nie pamiętam zbytnio jak wyglądały moje lalki, nie pamiętam o jakiej zabawce marzyłam, a nigdy jej nie dostałam, nie przypominam sobie super gierek i miśków! Ogólne zaćmienie!;) Pamiętam za to z każdym szczegółem jak bawiłyśmy się z siostrami w wybory miss i miałam piękną szarfę z szarego papieru toaletowego, dumnie stojąc na stołku kuchennym, pamiętam te emocje, śmiechy – hihy! Pamiętam doskonale domek z pudełka po telewizorze, który zrobił mi mój brat! W okienkach miałam firanki, a na zewnątrz prawdziwy dzwonek! Moje pierwsze, własne M1!;D Pękałam ze szczęścia! Przypominam sobie meble dla Barbie zrobione z pudełek po paście do zębów i pudełeczkach po kremach, pamiętam puste fiolki po perfumach, które traktowałam jak moje największe skarby! Setki takich rzeczy i wspomnień mam w głowie, za każdym razem przepełniają mnie radością. I jak się okazuje po raz kolejny najfajniejsze rzeczy nie są do kupienia, nie weźmiesz ich na raty i nie zapłacisz masterCard!;)

Chciałabym bardzo aby moje dzieci też miały takie „żywe wspomnienia”! Aby chwile były dla nich ważniejsze od posiadanych rzeczy. Wspomnienia prawdziwego DZIECIŃSTWA…