Dzieci, Od serca

Zanim kolejny raz uciszysz swoje dziecko… Przeczytaj!

Raz na jakiś czas przychodzi mi do głowy taka refleksja, że wszyscy tak bardzo pragniemy mieć grzeczne dzieci. W szczególności wtedy gdy moje własne dają mi mocno w kość! 😉 Przecież grzeczne dzieci nie pyskują, nie bałaganią, grzecznie i pokornie chodzą spać kiedy trzeba, chętnie jedzą to, co matka pod nos podstawi, nie buntują się i świetnie się uczą (wszystkiego!). Takie, które nie negują, nie kwestionują, uważnie słuchają i robią to, o co je prosimy. No normalnie cud, miód, malina! Dzieci idealne!

 

 

 

Z drugiej zaś strony, jako dorośli ludzie cenimy sobie osoby, które mają własne zdanie i potrafią je zawsze obronić. Wielbimy te persony, które są szczere, nie wstydzą się swoich wartości i przekonań, są otwarte na świat. Sami również chcemy tacy być. Pragniemy być wolni, odważni w swoich wypowiedziach, w życiu, w relacjach, nie miotać się, nie zastanawiać się czy nasz własny światopogląd nas zgubi, czy przyniesie wiele korzyści.

 

 

 

Bardzo chcemy również by nasze dzieci takie były. Zaradne, wolne, by podźwignęły ten wielki świat, by były szczęśliwe… Jednak to kiedyś, bo teraz mają grzeczne i bezproblemowe… 😉

 

 

 

Tak sobie myślę, że trochę gubimy się w tym wszystkim – my rodzice… Nie do końca zdając sobie sprawę, że bezrefleksyjne posłuszeństwo, zamykanie buzi szantażem ” nie włączę Ci bajek jak tego nie zrobisz”, „nie kupię Ci tej zabawki” itp. , karami czy nawet ciągłym krzykiem (który niektórym wydaje się być lekiem na całe dziecięce zło), sprawia, że siłą rzeczy Ci młodzi LUDZIE uczą się biernej postawy, bezbronności na zawołanie. Zamykanie się na ich argumenty, nie słuchanie tego co mają do powiedzenia, bezwzględne uciszanie „nie dyskutuj ze mną!”, sprawi, że na starcie nie będą potrafili się obronić w szkole, w pracy, w związku czy na podwórku. Całkowite podporządkowanie kreuje ofiary.

 

 

 

Gdzie jak nie we własnym domu dziecko ma się nauczyć mówić „nie”?! Gdzie jak nie w domu ma budować poczucie własnej wartości, ważności, mocy…

 

 

 

Cztero czy pięciolatek nie będzie decydował sam o swoim życiu (choć pewnie bardzo by chciał ;)), ale ma prawo mówić o tym co lubi, a czego nie,  w co chce się bawić i co ma ochotę zjeść albo dlaczego nie ma ochoty przytulać się z ciocią…. 😉 Ma prawo wyrazić swoje zdanie w sposób bliski jemu i jego możliwościom, a zadaniem rodzica jest WYSŁUCHAĆ je… Tyle!

 

 

 

Bo choć dzieci bywają nieznośne, wkurzające, nie słuchają nas, potrafią nieźle wyprowadzić z równowagi i potrafią totalnie wywrócić nasz świat do góry nogami, to pozwólmy im własnymi oczami odbierać życie, dajmy wybór, szansę na własne argumenty i zdanie. Z ziarenka, które podlewasz kiedy zechcesz wyrośnie marna roślina… Z tego zaś, któremu będziesz się bacznie przyglądał i zaspokoisz jego potrzeby wyrośnie piękny i mocny kwiat! 😉