Dzieci, Lifestyle

Urodziłam Bohatera

Witajcie Kochani! Nasza przygoda z przedszkolem jest delikatnie mówiąc ,,dosyć burzliwa”… Mianowicie przez cały wrzesień Oliś był w przedszkolu tydzień i dwa dni, pozostałe trzy tygodnie chorował… W ciągu tak krótkiego czasu zaliczyliśmy już niemal wszystko: kaszel, katar, gorączkę i ostatnio wymioty! Tak więc moje starsze dziecko od soboty zmieniło adres zamieszkania na oddział dziecięcy w szpitalu…:( Chciałaś babo przedszkola, to masz – można by pomyśleć… Choć z kim bym nie rozmawiała, to każdy przyznaje, że pierwszy rok taki bywa… Nie mniej jednak serce mi pęka jak na niego patrzę…

Właściwie to chciałam Wam napisać o tym, co sobie ostatnio uświadomiłam… Otóż obserwując mojego synka stwierdzam, że dzieci są silniejsze od nie jednego dorosłego, bardziej pokorne i zarazem odważne w chorobie, w złej godzinie! Jestem dumna i pełna podziwu dla Oliwierka, patrząc jaką w tym wszystkim przybrał postawę. Jest na prawdę mega dzielnym chłopcem! Przy pobieraniu krwi nic a nic nie płakał, wyszedł z laboratorium jak prawdziwy mężczyzna! W szpitalu, kiedy miał zakładane wkłucie, też nie uronił ani jednej łezki. Choć zdaję sobie sprawę, że jego maleńkie serduszko w tym czasie pewnie biło jak szalone, jednak zachował zimną krew… Nie raz widziałam dorosłych uciekających (dosłownie) przed zastrzykami… Nie tylko o kwestię bólu fizycznego chodzi, ale o całokształt! My – dorośli bardzo często przy zwykłym bólu głowy stajemy się niecierpliwi, nieznośni dla otoczenia, nie potrafimy być wtedy mili, śmiać się. Chodzimy ze spuszczonym nosem, obrażeni jakby na wszystkich. Dziecięcy świat jest inny, mimo bólu, mimo cierpienia! Maluchy potrafią się uśmiechać, wydobyć resztki sił na to by móc wkroczyć w swój dziecięcy świat zabawy, przytulić, pogłaskać misia, małe skute rączki potrafią wymyśleć coś kreatywnego… Pomimo cierpienia potrafią z danej chwili wycisnąć to, co najlepsze, nie użalając się przy tym nad sobą! Czy nie są najlepszymi nauczycielami życia?! Dziś się utwierdzam w przekonaniu, że to kolejny dowód! Urodziłam prawdziwego Bohatera… Mojego Bohatera!!! I choć tęsknię jak cholera, bo mogę go odwiedzać tylko na ,,chwilę” ze względu na Kubę, to jednak pękam z dumy i podziwu!

 

Trzymajcie kciuki za naszego małego Chorowitka!

p.s. Macie jakieś sprawdzone specyfiki na odporność???