CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Czy urlop z dziećmi to jeszcze wakacje???

Wakacje, urlop, wolny czas, wyjazdy, wycieczki – zazwyczaj kojarzą się z beztroską, błogim lenistwem, wypoczynkiem… Czy tak samo jest kiedy wyjeżdżamy z dziećmi??? Myślę, że każdy rodzic odpowiada sobie właśnie sam w duchu na to pytanie… ;P

 

 

 

Prawda jest taka, że wakacje z dziećmi ( w szczególności z tymi małymi ) nie mają nic wspólnego z wylegiwaniem się godzinami na leżaczku z drinkiem w ręku, słodkim NICNIEROBIENIEM i rozpustą w temacie leżenia do góry brzuchem! Zapomnij o takim błogostanie! 😉 Można delikatnie powiedzieć, że wakacje z dziećmi to kawał niezłej roboty, gdzie człowiek niekiedy mocno się napoci tyle, że z przyjemniejszym klimatem i okolicznościami w tle! 😉 Zgodzicie się ze mną? 😉

 

 

 

No bo jak nazwać sytuację kiedy to musimy mieć oczy dookoła głowy, patrząc co raz za małymi urwisami, których to w nowych miejscach rozpiera energia i ciekawość! Tu pobiegną, tam zajrzą, tutaj wskoczą… Tego muszą dotknąć, to zobaczyć, tamto spróbować… Właściwie w tym tkwi cała istota dzieciństwa… A człowiek ma niestety tylko dwoje oczu… 😉

 

 

 

I tak to wraca matka z ojcem po urlopie, styrani niczym koń po westernie, całą energię zostawili gdzieś tam daleko, albo ktoś mały malusieńki  wyssał ją tak po prostu… 😉 Urlop wypoczynkowy by się przydał po tych wakacjach, trochę wolnego… 😉 Dobrze prawię? 😉

 

 

 

Ale!!!!!!!!!!

 

 

 

Prawda jest taka, że wysiłek i zmęczenie fizyczne to nic w porównaniu do tego, jak wypocznie głowa! Bo ta – tak czy siak odczuwa prawdziwy reset mimo wszystko! <3 Czasami wystarczy mała zmiana miejsca, klimatu, by wnętrze zregenerowało się całkowicie!!! I o to w tym wszystkim chodzi! Przecież za 30 lat nie chcemy wspominać jak to błogo wylegiwało się na leżaku, a raczej śmiać się z tego jak ratowaliśmy dzieci z gąszczu pokrzyw czy zdobywaliśmy wspólne szczyty! Jak to mawiają: wypoczniemy, tam na górze! 😉 Teraz trzeba brać z życia garściami! 🙂

 

 

 

Wiecie, staramy się wyjeżdżać z chłopcami od początku, od pierwszych miesięcy ich życia. I to jest super! Ponieważ Oli i Kubuś nie mają kompletnie żadnych problemów z klimatyzowaniem się w nowych miejscach czy godzinami spędzonymi w aucie. Poza tym „lata” doświadczeń nauczyły mnie, że wyjeżdżając, warto wybierać obiekt, który jest dostosowany do dzieci. Lepiej decydować się na miejsca z fajnym placem zabaw, boiskiem, sprzętami dla dzieci czy salą zabaw. W szczególności, że w naszym kraju ciężko przewidzieć warunki atmosferyczne. Takie udogodnienia na serio mocno ułatwiają życie rodzicom!  Dlatego również wolę wybierać domki z przestrzenią dookoła, niż duże kompleksy hotelowe. Poza tym od czasu do czasu dobrze zabrać ze sobą jakąś fajną ciocię, wujka i starszą siostrzyczkę, którzy czasami będą mogli na troszkę odciążyć rodziców, zabawić, użyczą swojej pary oczu i podadzą rękę maluchowi! 😉

 

 

 

I choć człowiek wraca styrany jak dziki osioł to nie zamieniłabym tych naszych wspólnych chwil na żadne Seszele we dwoje czy Dominikanę! 😉 Serio!

 

 

 

Aga! ;*