CODZIENNIK, HOMEsweetHOME, OLIWIER & SPÓŁKA

„Uczta dla maluszka” czyli wszystko, o czym do tej pory matka nie wiedziała o żywieniu dzieci

Kiedy matka myśli (odnoszę się tu do siebie), że o diecie swoich małych dzieci wie już wszystko, w jakich proporcjach, ile i co, nagle otrzymuje książkę dwóch wspaniałych kobiet – mam, która powoduje jednak, że trochę zaczyna się wstydzić poziomem swojej dietetycznej wiedzy…. 😉

 

 

 

„Uczta dla maluszka” Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr i Moniki Mrozowskiej, niezwykła encyklopedia wiedzy o żywieniu dzieci, między 6 miesiącem a 6 rokiem życia. Zbiór cennych informacji na temat proporcji żywieniowych, właściwości poszczególnych produktów w diecie, problem otyłości, a nawet cenne wskazówki dotyczące karmienia piersią. Wiedza w jaką nigdy specjalnie się nie zagłębiałam myśląc, że nie mam tu już nic do odkrycia. Zresztą to tylko namiastka.

 

 

 

Wszystko przejrzyście rozpisane, krok po kroku, w sposób zrozumiały myślę dla każdej mamy. Autorki zwracają szczególną uwagę na bardzo istotny fakt, mianowicie nawyki żywieniowe jakie wpoimy maluszkom, będą miały ogromny wpływ na ich dorosłe życie, dietę i oczywiście zdrowie.

 

 

 

Ponadto z ciekawostek, to dziewczyny obaliły mój (już teraz) mit o miodzie, ponieważ do tej pory wierzyłam, że jest on mega zdrowy i stanowi doskonały zamiennik dla cukru. Jak się okazuje niestety nie i nie powinno się go w ogóle podawać dzieciom do drugiego roku życia, przez wzgląd na ryzyko alergizujące i możliwość pojawienia się w nim jadu kiełbasianego. Szok, prawda?!

 

 

 

Wiele fachowych informacji z zakresu żywienia dzieci popartej wiedzą i doświadczeniem pani Katarzyny Bałżejewskiej-Stuhr, gdyż jest ona dietetykiem klinicznym i psychodietetykiem.

 

 

 

Jednak wiecie co, wiedza wiedzą, ale przyznam szczerze, że najbardziej urzekła mnie druga część książki! Przepisy!!! 🙂 Ale nie takie zwykłe przepisy, za to cudownie proste, a wiecie, że takie kocham najbardziej, okraszone pięknymi zdjęciami potraw Moniki Mrozowskiej.

Przyznam, że dostałam tę książkę w najlepszym momencie, kiedy to moja kreatywność kulinarna sięgnęła dna… Nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Śniadania to głównie płatki, jajka, parówki (wiem – bleee, ale Kubuś jest uzależniony), kanapki, kasza czy jakieś mało wartościowe placuszki. Nagle okazało się, że z kaszy jaglanej, soczewicy czy tych samych nudnych jajek można zrobić cuda!!! 😉 Ponadto dziewczyny podsuwają mnóstwo świetnych pomysłów na obiady, czy domowe mleko kokosowe i desery. Jest w czym wybierać, a właściwie patrząc na fotografie chciałoby się od razu zjeść wszystko! 😉

 

 

 

„Uczta dla maluszka” to jak dla mnie doskonałe, zdrowe przepisy dla całej rodziny! Spójrzcie tylko na mój poranny omlet ze szpinakiem! 😉 <3 Szczerze polecam każdej mamie ( i nie tylko ), która utkwiła w martwym punkcie jeżeli chodzi o posiłki dla dzieciaków czy nawet  siebie. Prawdziwa kopalnia pomysłów!

Książkę możecie nabyć tu —–> ksiegarnia.zwierciadlo.pl w promocyjnej cenie! 😉