CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Trzy totalne absurdy, które mimowolnie sprzedajemy naszym dzieciom!

 

 

Przyznajcie mi się tak szczerze, macie takie zachowania, które całkiem nie chcący przekazujecie swoim dzieciom, a nie lubicie ich? Wiecie o co mi chodzi – złe nawyki?! Choć każdy z nas chciałby dla swojego dziecka jak najlepiej, to z tego co da się zauważyć, większość z nas sponsoruje im to średnio kilka razy w tygodniu! To nie tylko moje własne doświadczenia i wpadki. Zobacz sama!

POŚPIECH!

Zmora jakich mało! Przyszło nam bytować w czasach, kiedy żyje się szybko! Za szybko! Slow life to marzenie połowy z nas podejrzewam… No nie da się cholera! Choćbym nie wiem jak bardzo chciała, nie da się! Spieszymy się gdzieś każdego dnia, liczymy minuty, sekundy, każdą chwilę. I wiecie co, najlepsze jest to, że ja nienawidzę się spieszyć, męczy mnie to, a robię to codziennie! Spieszymy się do przedszkola, do sklepu, do lekarza, większość z Was zapewne do pracy! Non stop w biegu! I te nasze dzieci wciąż pospieszamy, tym samym od małego każąc im brać udział w tej gonitwie! Tylko za czym tak właściwie gonimy???

Sama łapie się na tym często, chociażby kiedy na przykład rano trzeba się ubrać. Katuje to moje biedne dziecko: ” Oliś zakładaj buciki, bo już jest późno! Spóźnimy się”: „Oliwierku wsiadaj do fotelika szybciutko!” itp! Sama wprowadzam niepotrzebny zamęt i nerwy! A przecież wystarczyłoby wstać 15 minut wcześniej, prawda? (no tak, tylko, że śpimy też na czas!). I tak rosną te nasze dzieci na pożywce zwanej pośpiech, bo przecież inaczej się nie da! Łapię się czasami za głowę! Żyjemy na czas, na czas chodzimy do pracy, na spacer, do piaskownicy!

TECHNOLOGIA!

Tu niestety będę bezwzględna! Mówi się dużo o tym, że dzisiejsze dzieci, a w szczególności młodzież to cyber ludzie. Tak, to w większości prawda. Minęły bezpowrotnie te czasy, kiedy to od rana do nocy można było grać w gumę, w piłkę na boisku czy grać w zbijanego. Kiedyś nie było tabletów, iphonów czy srajtfonów. Komputery stacjonarne robiły furrorę, ale internetów było mało, więc człowiek korzystał okazjonalnie. Dzisiaj można by policzyć na palcach u ręki, dzieci które idą do podstawówki nie mając telefonu komórkowego. Ok – rozumiem, to większy komfort dla rodziców, większe poczucie bezpieczeństwa, kontroli. Ale czy przypadkiem nie jest tak, że urządzenia, które na pozór mają nam służyć, dają więcej krzywdy niż pożytku…? Jak Ci się wydaje?

Może jestem staroświecka (a zapewne jestem w tym temacie!), ale dwu czy trzylatek z tabletem w ręku to dla mnie przegięcie. Oczywiście sama puszczam Oliwierkowi bajki na tablecie, ale na tym się kończy, póki co… Przykład idzie z samej góry. Czytaj od rodziców, opiekunów, od nas samych… To my swoją postawą, niekiedy nosem wlepionym w ekran telefonu, dajemy przykład tym najmłodszym. Udając przy tym oczywiście, że mamy maksymalną podzielność uwagi. To my często wgapiamy oczy w tablet, w taki sposób, że słowo „odcina” to mało trafne określenie naszej fazy. Kurcze, wkurza mnie to strasznie! Sama staram się używać telefonu czy laptopa kiedy chłopcy mają drzemkę lub wieczorami, ale łapię się również na tym, że mimowolnie zdarza mi się to robić w ciągu dnia! Czasami mam wrażenie, że połowa świata powinna pójść na odwyk!

ZŁE NAWYKI ŻYWIENIOWE!

Największa bolączka naszych czasów! Aspekt, który ma wpływ na nasze życie jak żaden inny. Nie chodzi tylko o to co jemy, ale i w jaki sposób to robimy. Tutaj z powrotem moglibyśmy wrócić do punktu pierwszego! Jedzenie i picie w pośpiechu, w biegu, na szybko, na zimno! A dzieci patrzą… I możesz im tak właściwie powtarzać nawet codziennie, że tak jest źle, niezdrowo… One i tak widzą swoje… Bo to przecież mama czy tata jest autorytetem, to ja muszę tak samo!

Kolejna sprawa: co jemy?! A więc ten nieszczęsny pośpiech powoduje również, że czasami nie mamy kiedy stać przy garach i ugotować rodzinie super eko – sreko obiadek! Toteż lecimy do Biedry tudzież Lidla po pięknie wyglądające, niczym spod babcinej ręki, hermetycznie zamknięte pierożki, pyzy i inne takie. O zgrozo – samej mi się zdarzy! Nie często, ale jednak! Tak więc żremy ten pieróg, który stanowi sam w sobie jeden wielki związek chemiczny, o nazwie jakiej się nam nawet nie śniło! Można by tu pisać wypracowania na temat półproduktów, mrożonek i gotowców! Ale po co? Przecież wszyscy jesteśmy świadomi… Złe nawyki żywieniowe to zmora naszych czasów!!!

Nikogo nie pouczam tutaj, nie myślcie sobie… Natomiast pozostawiam Ci do przemyślenia…

Aga!:*