CODZIENNIK, HOMEsweetHOME, OLIWIER & SPÓŁKA

To jak to jest z tym mięskiem???

Od wieków mówi się, że należy jeść mięso by być silnym i zdrowym. Żeby dieta była zbilansowana, odpowiedni poziom żelaza, białka i te sprawy. Mięskiem tuczy się od małego dzieci, zgodnie z zaleceniami zaraz po siódmym miesiącu, niektórzy nawet wcześniej. Każdego dnia staramy się o wartościowy obiadek dla malucha, co to bogaty jest w warzywka, kaszę, ryż i inne, porcję mięska z indyka, czy też innego zwierzaka hodowlanego. Kupujemy obiadki w słoiczkach dla najmłodszych, tudzież same stoimy w garach – bo tak ma być niby lepiej… Wierząc,  głęboko ufając, że fundujemy rodzinie samo dobro każdego dnia… Prawda? Założę się, że 80% rodzin tak właśnie ma. Mam i  ja!

 

 

A tymczasem raport NIK-u z dn. 08.03.2018r. podaje: „Wyniki kontroli NIK wskazują, że w hodowlach zwierząt antybiotyki są powszechnie używane. Stosowało je aż 70 proc. hodowców zwierząt z woj. lubuskiego objętych monitoringiem wody i pasz. W hodowlach indyków i kurcząt rzeźnych odsetek ten był jeszcze wyższy i przekraczał 80 proc. W każdym zbadanym wypadku użycie antybiotyków było uzasadniane względami leczniczymi. Jednak luki w nadzorze nad tym rynkiem są tak poważne, że urzędowy obraz może nie odpowiadać rzeczywistości. Dlatego NIK – nie przesądzając o zasadności podawania antybiotyków zwierzętom w hodowlach, ani nie rozstrzygając, czy preparaty były podawane profilaktycznie, czy w uzasadnionych przypadkach leczniczych – wskazuje, że skala i zakres ich stosowania budzą uzasadnione obawy co do skutków, jakie może to spowodować teraz i w przyszłości. (…)”

 

 

Jak doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę nawet niewielkie ilości antybiotyków przyjmowane z żywnością przez dłuższy okres czasu mogą przyczyniać się do powstawania w organizmie lekoopornych szczepów bakteryjnych.  Ponadto reakcje alergiczne mogą być również spowodowane tym faktem… To trochę jakby raz w tygodniu zamiast obiadu wypić butelkę zinacefu, co nie ?;p Wiem, głupi żart, bo temat wcale nie jest śmieszny… A wiesz co mnie jeszcze przeraziło? Raport wykazał, że najwięcej antybiotyków było w mięsie indyczym! Traf chciał akurat, że do tej pory zazwyczaj kupowałam dzieciom mięso z indyka, bo rzekomo miało być „najzdrowsze”… Nie fajnie, co???! W dodatku płacimy za to całe dobro!

 

 

Raport NIK dotyczył konkretnie woj. lubuskiego, nie mniej jednak myślę, że pozostałe części Polski nie bardzo różnią się w tej kwestii… Oczywiście po kilku dniach i panice ludzi, starali się naprostować swoją wypowiedź…. Chyba jednak bezskutecznie! I teraz powiedz mi jak żyć? Co można bezpiecznie podać dziecku do jedzenia, co można zjeść samemu??? Ryby – antybiotyki, owoce, warzywa -pestycydy i inne cuda, mięso – bez komentarza… Czy nie jest tak, że sami poniekąd strzelamy sobie w kolano???

 

 

Mam wrażenie, że nie ma doskonałego wyjścia z tej sytuacji. No chyba, że sami zaczniemy hodować roślinki w ogrodach, doglądając je i w żaden sposób nie ingerując w ich rozwój ( choć śmiem mieć wątpliwości co do samych ziaren w dzisiejszej dobie ….). Podobnie z kurkami, świnkami i pozostałą zwierzyną – samemu hodować i doglądać…;) ;p  Dość problematyczne mogłoby to być dla ludzi mojego pokroju – mieszkających w blokach, bo balkon może okazać się nieco za mały na takie eksperymenty… 😉

 

 

Bądź co bądź człowiek zgłupieć może, co nie?! No bo jak się do tego adekwatnie odnieść… I jeżeli przyjmiemy, że  jesteś tym, co jesz – to rzeczywiście Houston mamy problem!!!