CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

To co misie lubią najbardziej – domowa sensoryka :)

Od jakiegoś czasu, uprawiamy z Olisiem w ramach relaksu i odskoczni  od zwyczajnie, niezwyczajnych zabawek – domową mini sensorykę. Innymi słowy mówiąc, co raz to taplamy się w innym błotku, mazi, różnej konsystencji ( lubimy się nieco ubrudzić, jak już pewnie zauważyliście;)). Tego typu zabawy stanowią doskonałą odskocznię od codziennych zajęć malucha, a także dają wiele satysfakcji i frajdy, przy tym pomagają rozwijać wiele sfer naszego dziecka.

Zdradzimy Wam dzisiaj kilka z naszych sposobów spędzania czasu w nieco bardziej kreatywny sposób. Jednak na samym początku, kilka słów o samym pojęciu SENSORYKA, oraz o tym, czemu ma ona służyć.

Najogólniej rzecz ujmując termin ten wiąże się z dojrzewaniem pięciu podstawowych zmysłów: słuchu, zapachu, smaku, dotyku i wzroku. Jednak w rzeczywistości  pojęcie to jest znacznie szersze i skupia się przede wszystkim na tym, w jaki sposób układ nerwowy malucha przetwarza impulsy związane z poszczególnymi zmysłami oraz tworzy określoną reakcję np. ruchową bądź myślową. Zjawisko takie określa się mianem integracji sensorycznej, to właśnie na nią warto zwrócić szczególną uwagę w początkowych etapach rozwoju dziecka. Gdy wszystkie zmysły funkcjonują prawidłowo, rozwój dziecka przebiega w sposób poprawny. Niekiedy zdarza się, że najmłodsi zaczynają wykazywać pewne nieprawidłowości w zakresie sensoryki, np. może się to wiązać ze zbyt mocną lub zbyt słabą wrażliwością na dotyk, ale nie tylko. Zaburzenia  integracji sensorycznej wymagają regularnych ćwiczeń z terapeutą zajęciowym jak i rodzicami.

Podobno bardziej narażone na dysfunkcję są dzieci urodzone cesarskim cięciem, a także wcześniaki. Czyli u Nas wypadałoby podwójne ryzyko…;)  Jest wiele metod aktywności sensorycznej, nie jestem terapeutą, więc nie będziemy się tu w tym konkretnym pojęciu więcej rozpisywać. Przejdźmy zatem do ćwiczeń praktycznych!;)

 

PIANKA DO GOLENIA W ROLI GŁÓWNEJ

Ciapanie się w różnego rodzaju maziach, płynach czy błotku to zawsze przednia zabawa!;) Do zabawy wykorzystaliśmy piankę do golenia ( z Rossmana dla wrażliwej skóry, gdyby ktoś był zainteresowany, nie uczula-nawet tak wrażliwej skóry jak Olisia) i wanienkę kąpielową dla niemowląt. W tę zabawę  zmysł, który jest głównie zaangażowany to dotyk (najlepiej żeby oprócz rączek, dziecko miało także bose stópki, którymi będzie mogło się przechadzać po papce). Oprócz dotyku dużą rolę odgrywa tutaj węch, ponieważ pianka ma specyficzny zapach, a także zmysł wzroku – do pianki dodałam barwniki, żeby bardziej zachęcić Olisia;).

Wiecie, że chyba nawet malowanie farbami nie sprawiło mu tyle frajdy co ta papka! Uśmiech z buźki nie schodził! Mało tego, usilnie chciał sobie sam dodać jeszcze więcej pianki! Jestem w szoku, ponieważ jest niewiele takich czynności, które absorbują młodego na pełne 40 minut z takim zaangażowaniem! A tutaj, jakby nigdy nic – taplał i taplał!:)) Na pewno będziemy to powtarzać! Sami zobaczcie:

DSC03014 DSC03020 DSC03038 DSC03040 DSC03054

KUCHENNE REWOLUCJE

Do drugiego ćwiczenia wykorzystaliśmy rzeczy z naszej kuchni. W pucharki po lodach ułożyłam, do każdego po jednej małej rzeczy, zabawce, użyliśmy m.in. kawałka gąbki, piłeczki rehabilitacyjnej, kredki świecowej. Ważne żeby rzeczy były różnych kształtów i najlepiej wykonane z różnego materiału. Owe gadżety posłużyły nam jako niespodzianki. Każdą z rzeczy zasypałam kolejno: makaronem grubym, makaronem drobniejszym, mąką, kaszą gryczaną, grochem i orzechami. Dziecko ma za zadanie brzydko mówiąc ,,pogrzebać” w każdym z pucharków i odnaleźć tam wspomniany skarb. Ćwiczenie sensoryczne poprzez dotyk różnych struktur. Efekt zaskakujący: wydawało mi się, że dla Olisia nie będzie miało znaczenia czy dotyka mąkę czy makaron, jednak mina była za każdym razem inna w zetknięciu z różnym materiałem. Jego błysk w oku bezcenny!:))

Taaadaaa:

DSC03006 DSC03011 DSC03065 DSC03069

Zatem jeżeli macie ochotę zbroić coś ze swoimi maluchami z poniedziałku, zapraszamy do wspólnej zabawy!;)))

Aga i Oli <3