CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Teoria brudnego szczęścia :)

                   Pogoda niestety nie sprzyja jesiennym spacerom, a dziecko nie mebel atrakcje mieć musi!;) W związku z tym zafundowałam Olisiowi wieczór pełen wrażeń. Postanowiłam postawić na sztukę! Ale nie taką zwykłą, tuzinkową, a pełną ekspresji. Głównym artystą był (jeszcze do dnia dzisiejszego nikomu nieznany) sam Król Oliwier!

Rozebrałam Wielmożnego od pasa w dół (poza pieluchą, co by nie przegiąć z tą ekspresją). Założyłam odzienie zabezieczające i ruszyliśmy po raz pierwszy (nie ostatni) z farbami! W pierwszej chwili, Król spojrzał na matkę z pogardą, a na jego twarzy malowało się pytanie: cóż ta kobieta znowu wymyśliła???! Bowiem kazałam mojemu dziecku brudzić jego piękne paluszki, zanurzając je w jakiś kolorowych pojemnikach…. Po chwili jednak przekonał się do pomysłu i z przeogromną chęcią mazał paluszkiem po buzi mamusi;). Ubaw po pachy! Sztuka tworzenia zdecydowanie przekroczyła barierę wyobraźni Króla!;)

Niemniej jednak obrazy również powstały (baaaa-dzieła sztuki, galerie będą sie zabijać!). Jestem pod wielkim wrażeniem talentu syna! Nigdy bym nie przypuszczała, że takiego artystę chowamy pod własnym dachem!;) Tylko wciąż się tak zastanawiam: na kim się wzorował???? Czyżby Matejko???? Picasso??? Choć ta gruba kreska na Rubensa by wskazywała…?!;D Co myślicie?

Mówią, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko – tu by się wszystko zgadzało!:)))

P.S. Podobno tak dorastają najwięksi geniusze i optymiści! ;P

IMAG0042 IMAG0055