CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Taki lajf Króla!

Żeby nieco bardziej przybliżyć Wam osobę Olisia, dzisiaj opowiem czym wyżej wymieniona persona zajmuje  zawodowo. Otóż moje Drogie/moi Drodzy Król od świtu do nocy ciężko haruje –  nie oszukujmy się, Tyrka jakich mało!

Godzina 6 rano, blady świt, pan O. wita dzień jak to zwykle z uśmiechem na twarzy! Bada sytuacje…, jeżeli zdarzy się, że obok śpi jego mama (czyt. ,,ja’’), budzi ją w najczulszy ze sposobów, ciągnąc i wyrywając jej resztki włosów. Na taki romantyzm z rana nie każdego stać, przyznacie?;) Kiedy już skutecznie obudzi matkę, rusza pospiesznie w stronę zabawek. Nie ma chwili do stracenia! Naprawia, gra, kręci, układa itp., itd. Po około 40-stu minutach owa matka porywa Go na śniadanie. O. stawia opór! Bezradna, próbuje zaaplikować syna do krzesełka… W końcu, udaje się jej!

Śniadanie. W tym momencie zaczynają się pierwsze negocjacje. Oliwier nieugięty! Matka próbuje różnych metod wychowawczych… I tu ujawnia się znakomicie wyrobiona (samoistnie wyuczona) asertywność mojego syna! Mógłby szkolić w tym temacie. 😉

Dobra, w końcu daliśmy radę ze śniadaniem, ilość użytych gadżetów przy tym niezliczona! Możemy wracać do zabaw.

W tej kwestii, w zależności od chęci Króla robimy rzeczy różne! Zaczynając od wyścigów samochodowych, kończąc na porządkach w maminej szafie…ß(swoją drogą-uwielbiam to!). Kreatywność Olisia w dziedzinie zabaw nieoceniona! (uwielbia m.in. zjadać watę z patyczków do uszu)

Przychodzi czas na kolejny oporny posiłek, a zaraz po nim drzemka. Drzemki to u nas temat rzeka!Kochana! Powieki Króla są tak ciężkie, że ma ogromne trudności z tym, ażeby nad nimi zapanować. Jednak walczy! Niczym  lew, broni się jak tylko może! Pierwsza próba: tulę mojego syna, śpiewam, głaszcze… Leży, stęka, wierci się, w tak zwanym między czasie dostaję kilka razy z ,,kopyta,,.

Mija tak kolejne 20 minut, nagle O. stwierdza, że wcale, a wcale nie jest śpiący i tylko żartował! Wstaje,  skacze, cieszy się, piszczy w niebogłosy!

Po kilku minutach udaje mi się ujarzmić Żywioł. Jest protest, zdecydowany protest! Chwile później leży… Kciuk w buzi oznacza, że odlatuje do krainy snów. Oczy już prawie zamknięte gdy… nagle próbuje zbiec z miejsca zdarzenia! W ostatniej chwili udaje mi się Go zatrzymać. Jest płacz, szloch, foch i to spojrzenie wściekłego psa…;)

Zasypia.

Budzi się na obiadek. Standardowo – oporowo!;)

Idziemy na dwór. Niech to będzie plac zabaw. Awantura przy ślizgawce obowiązkowa! A wszystko dlatego, że chce wchodzić na górę po zjeżdżalni, a matka nie pozwala! Ślizgamy się, husiamy, biegamy, zwiedzamy, kosztujemy jak smakuje piasek,sprawdzamy ile pisaku jest w stanie unieść głowa, takie tam nic nadzwyczajnego! Wracamy zharowani, brudni, nieszczęśliwi – bo Król chce więcej!

Ponownie negocjujemy przy posiłku.

Wygłupiamy się, ganiamy, chowamy! Chwilę później O. zaczyna gasnąć… Bateria rozładowana! Czas na wieczorną drzemkę. W tej chwili Oliwier uaktywnia swoje techniki manipulacyjne. Coś nie coś wyczytał o niech w książce pt. ,,Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka’’, po którą często sięga.. Zawsze się dziwiliśmy, bo przecież tam nie ma obrazków, no… ale teraz już wszystko jasne!;)

Tym razem tata porywa Go do sypialni w celu chwilowego naładowania akumulatorów. Tu sytuacja może zakończyć się w dwojaki sposób. Otóż, pierwszy (najczęściej występujący): syn usypia ojca! Robi to z taką precyzją, że ten potrafi spać nawet dwie godziny!;) Nie straszne jemu wszystkie grające gadżety, czy pełna pielucha syna!;p

Drugi sposób (nieco rzadszy), zasypiają we dwóch ( swoją drogą słodki obrazek :)).

Po krótkiej drzemce czas na chwilę zabaw w chowanego, przytulanego, całowanego itp.

Kolacja zazwyczaj z bają.

Kąpiel. Dzikie szaleństwo! Z pełnej wody wanny nagle robi się kałuża, z powodu wzmożonej aktywności Króla!;) Ciapu, Ciapu, piski, wrzaski, śmiech, dzika radość! ( uwielbiam te chwile;)) W tak zwanym między czasie Oliwier ćwiczy nurkowanie, z elementem popijania mydlin! Natomiast gdy przechodzimy do mycia główki, Kawaler próbuje się ulotnić na wszystkie możliwe sposoby!

Bezskutecznie!

Masażyk, balsamik, włoski ułożone – O. mógłby spokojnie lecieć na panny!;) Jednak wybiera mamusię. Po kilku minutach wygłupów i buziaków zasypia w poprzek łóżka (zresztą nie swojego) pozostawiając rodzicom po 20 cm z każdej strony… Możliwość przesunięcia Króla, lub co gorsze, całkowite wyniesienie z łoża grozi ciężkim urazem!

Najsłodszy widok świata…:)

Wracając do sedna sprawy, podsumujmy pana O.:negocjator na medal, manipulant z wykształcenia, spec od zadań wyjątkowych, pieszczoch z wychowania, słodziak z natury!:)

Niestety wyżej wymienione sytuacje z udziałem mamy, mają miejsce zazwyczaj tylko w weekendy. Na tygodniu Królem zajmuje się Baba.

Jaką specjalizację mają Wasze dzieci? Pochwalcie się!

20140630_085343 20140720_155944 20140325_102824 20140429_184044

Na zdjęciach Oliś za małolata 🙂