Dom, Dzieci

Za taki ekologiczny sen dziecka to ja podziękuję!

Zgłupieć można chcąc być „dobrym” rodzicem! 😉 Chcesz jak najlepiej, kupujesz co najlepsze, najzdrowsze, a w rezultacie i tak klops! Ostatnio chociażby zostałam oświecona w kwestii materaca do łóżeczka dziecięcego… I mimo, że pewnie cały świat wie już o tym fakcie, to mając na uwadze, że istnieją takie jednostki jak ja – podzielę się z Wami tą informacją! ;p

 

 

 

Otóż pamiętacie jak wybieraliście pierwszy materac dla dziecka, taki do łóżeczka? A może jesteście właśnie w trakcie takiego wyboru i zmienicie nieco swoje stanowisko w tej kwestii… Osobiście kupowałam jeden materacyk w życiu, dla Olisia, później korzystał z niego Kubuś. Cóż niektórym może wydawać się to mało higieniczne, ja natomiast nie widzę w tym nic złego, wyprany pokrowiec jak nówka sztuka, pomijając fakt, że Oli w łóżeczku spał może kilka razy, bo uwielbialiśmy mieć  się obok siebie – jak to mówią „w kupie raźniej!”! ;p Ale do brzegu! Wracając do tematu kupna materaca, będąc zieloną jak szczypiorek w tej dziedzinie słuchałam tylko opinii dookoła, że najlepszy to ten ekologiczny kokos – gryka, najzdrowszy, nie powoduje alergii, świetnie wpływa na rozwój kośca itp! Same superlatywy! Zanim więc udaliśmy się do sklepu wiedziałam, że to będzie ten, na którym mój syn pierworodny będzie spał. Oczywistym jest, że chcemy najlepszego…

 

 

 

W sklepie jednak szybko zmieniłam zdanie! Powód miałam ku temu głupi, ale decyzja w rezultacie okazała się być całkiem trafna. Po wstępnym researchu, wybraliśmy materac z zupełnie innym wypełnieniem, ponieważ był droższy (wiem głupie to – ale byłam przewrażliwiona, nie miałam wcześniej dzieci i wydawało mi się, że jak zapłacę za coś więcej to będzie oznaczało, że zakupiłam lepszy produkt). Celowo nie piszę Wam jaki materac dokładnie kupiliśmy, żebyście nie myśleli, że coś tu Wam próbuję po cichu wcisnąć, albo od czegoś odwieść… 😉 Za priorytet przy wyborze postawiłam sobie fakt aby materac byś średnio-twardy, bo taki podobno jest najzdrowszy dla dziecięcego kręgosłupa i posiadał antybakteryjny materiał, właściwie to była podstawa. Wiem, uprościłam dosyć mocno, ale szczerze to właśnie tak było…

 

 

 

W taki o to sposób ekologiczny materac poszedł w odstawkę! Przyznam się, że na początku miałam nawet wyrzuty sumienie, że może jednak źle wybrałam, że młody nabawi się alergii itp… Podczas użytkowania jednak szybko zmieniłam zdanie ponieważ materac sprawdzał się świetnie.

 

 

 

Ale do czego zmierzam, bo coś tu się rozgadałam…?! 😉 Otóż kilka tygodni temu przeczytałam artykuł, który mówił o tym, że w materacach kokosowo-gryczanych lubię pomieszkiwać nieproszeni goście! A dokładnie w tej części gryczanej… Robaki!!!! Rozumiecie??? Wiem, że pewnie cały świat już o tym wiedział, ale wierzcie mi, że ja pierwsze słyszę… Początkowo trudno mi było uwierzyć, ale zaczęłam drążyć temat! Znalazłam inne artykuły na ten temat i (o zgrozo – żałuję, że to widziałam!) nagrania!!! Na filmie było pokazane jak kobieta rozprawia się nożem z częścią gryczaną materaca, a stamtąd wychodzą paskudne robale! Widok makabryczny, w szczególności mając z tyłu głowy obraz, że dziecko na tym śpi!

 

 

 

Zaskoczę Was bo taki ekologiczny materac z gratisem w środku możecie nabyć już w sklepie! Te robale rozwijają się pod wpływem wilgoci, więc mogą namnażać się w transporcie, na magazynach itp. Poza tym sytuacji w domu, które sprzyjają ich obecności jest wiele. Wystarczy, że maluch przesiusia pieluchę, wyleje mleko, wodę lub cokolwiek innego – a robal ma doskonałe środowisko do rozwoju! Mało tego! Nie myśl sobie, że one tylko tak sielankowo żyją, skaczą i bawią się tam dobrze… Te szkodniki mogą gryźć dzieci! ;/ Pozostawiając po sobie czerwone ślady na skórze malucha. Wiem, wiem słabo wszystko brzmi…

 

 

 

Nie będę wkładać wszystkich gryczanych materacy do jednego wora, bo jasna sprawa, że nie każdy musi zarobaczony. Pewnie kiedy prawidłowo o niego dbamy, suszymy, nie dopuszczamy by się zamoczył itp będzie on służył idealnie przez kilka lat. Ale… W głowie zapaliła mi się czerwona lampka… Gdybym miała w domu taki materac na pewno dokładnie bym go prześwietliła, a znając moją „strachodupliwość” może nawet bym go wyrzuciła! Wiecie ja lubię w głowie układać sobie różne scenariusze, a te czarne wychodzą mi całkiem dobrze, więc… 😉

 

 

 

Sprawa do przemyślenia dla Was! Dajcie znać czy macie jakieś doświadczenia lub wiedzę na ten temat… Ja osobiście za taki dobrobyt ekologiczny podziękuję… ;p

 

 

 

Zdjęcie: pixabay.com