CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Sztuczny śnieg na ratunek zimowej nudzie!

Mamy w domu małego chorowitka…:( Oli wykończony gorączką i wymiotami dzielnie walczy z wirusem. Jak zwykle bohatersko to znosi! Zatem mam dwóch małych Urwisów na stanie i już sama nie wiem jakie rozrywki im serwować żeby nie musieli słuchać swojej łobuziarskiej natury! 😉 W związku z tym, że teoretycznie mamy zimę (w praktyce średnio to widać), postanowiliśmy zrekompensować sobie mało zimowe warunki atmosferyczne i zrobiliśmy dzisiaj sztuczny śnieg! 🙂

 

Generalnie jestem mamą, której nie przeraża fakt, że jej dzieci się brudzą przy zabawie. Baaa – często sama ich do tego stymuluję, co więcej widok szczęśliwych, nieco brudnych dzieci sprawia mi radość! 😉 No bo kiedy jak nie w dzieciństwie mogą sobie pozwolić na takie igraszki?! 😉 Moje dzieci od małego są przyzwyczajone do pracy z różnego rodzaju masą czy strukturą, dlatego też sztuczny śnieg sprawił im wiele radości. Poza tym to również świetny przykład silnych doznań sensorycznych. Małe rączki czują się doskonale lepiąc, ugniatając i tworząc różnego rodzaju kształty. Czy wiecie, że między innymi takie ćwiczenia znacznie usprawniają małą motoryką, która jest w późniejszym czasie niezbędna do nauki pisania! To  idealny sposób na wyrabianie rączki. Ponadto wyobraźnia dziecka przy tego typu  zabawie działa na 200%! Jak widzicie po zdjęciach moi chłopcy nie zmieścili się w kuwecie, postanowili „śnieg” wyłożyć na stół (według nich na ulicę), po czym go odśnieżać! 😉 ;p Logiczne, prawda? ;p Nie w głowie było im zwykłe lepienie bałwana czy lepienie gałek!;D  Zabawa zajmuje spokojnie przynajmniej na 30 minut, nawet półtoraroczne dziecko, takie jak Kubuś.

 

Przepis jest dziecinnie prosty!

My zużyliśmy jedno opakowanie pianki do golenia i 8 opakowań sody oczyszczonej. Zawsze możesz zrobić z połówki porcji… Do miski wsypujemy sodę i dodajemy piankę. Całość mieszamy ze sobą dokładnie. Już sam etap wyrabiania jest dla dzieci mega rozrywką! 😉 Następnie wkładamy do lodówki na jakieś 20-30 minut. Po tym czasie konsystencja jest już na tyle dobra, że można zaczynać świetną zabawę! 😉

 

p.s. końcowa „brudna robota” zostaje dla matki! ;D Jednak warto się poświęcić dla tylu pozytywnych emocji! Spróbujcie koniecznie!

Buziaki,

Oli, Kubuś i Aga! 🙂 :*