Lifestyle, Od serca

Superman w spódnicy!

Superman – człowiek o wielkich nadprzyrodzonych mocach, wykorzystujący je w celu ratowania świata i słabszych. Tak pokrótce by się zgadzało… 😉 To wyobraźcie sobie, że ja dzisiaj widziałam Supermana, najprawdziwszego, najdzielniejszego, z tym, że w spódnicy!

 

 

 

Zafundowałam sobie dzisiaj turnee po moim mieście autobusem. Na jednym z przystanków w samym centrum miasta „zobaczyłam inne życie”, co po raz kolejny dało mi do myślenia jak bardzo przyziemne są moje problemy dnia codziennego…

 

 

 

Na przystanku tłumy ludzi, wśród nich kobieta po sześćdziesiątce, trzymająca za rękę swojego syna, dorosłego syna (podejrzewam, że po trzydziestce – na oko w moim wieku). Niepełnosprawnego intelektualnie syna, krzyczącego, wykonującego energiczne ruchy, jakby nie koniecznie zależne od niego. Chłopak większy od niej dwa razy, ona drobna, wątła, niska. On czysty, zadbany, przystrzyżony, ogolony, ona umalowana, elegancka z pięknie upiętymi włosami. On krzyczy coś w zrozumiałym tylko dla siebie języku, ona trzyma go za rękę i z duszą na ramieniu delikatnie go uspokaja, jak matka małego, niesfornego chłopca.

 

 

 

Gapie patrzą jak cielęta, inni udają, że nie widzą, jeszcze inni oceniają i szydzą jakby  to było jego widzi mi się, że krzyczy… Garstka wśród ludu ze średniowiecza nie widzi nic nadzwyczajnego w tej sytuacji i nawet uśmiecha się do Pani. Po kilkunastu minutach razem, za rękę wsiadają do autobusu, zajmując pierwsze miejsca.

 

 

Jestem w tym autobusie również. Inni ludzie też. Chłopak krzyczy po swojemu, mama go uspokaja wciąż trzymając go za rękę. Reszta świata reaguje podobnie jak na przystanku. Baaa – pomimo tego, że autobus pęka w szwach, miejsca za panią i jej synem pozostają puste… Czyżby ludzie obawiali się „niepełnosprawnego dziecka” bardziej niż pijanych pasażerów na gapę czy przeklinających nastolatków??? Paradoks! Ocieram oczy ze zdumienia!

 

 

 

I wiecie co, ta Pani to dla mnie właśnie Superman w spódnicy!!! Taki z prawdziwego zdarzenia! Podziwiam ją przeogromnie za to, że codziennie musi mierzyć się z niepełnosprawnością syna, że pewnie jest jego opiekunką 24/24 godziny na dobę! A mimo to ma siłę o siebie zadbać, chce się jej nałożyć tusz na te rzęsy, róż na policzki i uprasować sukienkę! Podziwiam za to, że każdego dnia musi znosić wstrętny wzrok ludzi, że odczuwa odrzucenie przez społeczeństwo swojego dziecka na własnej skórze.

 

 

Choć wiem, że są ludzie, którzy myślą i funkcjonują jak cywilizowani osobnicy, to jednak mimo wszystko ten świat wciąż ocieka gatunkiem człowieka pozbawionego serca, empatii i tolerancji… Bo takich jest wciąż jeszcze zbyt wielu! Gratuluję tej Pani odwagi, że pomimo tak wielu nieprzychylnych oczu normalnie funkcjonuje i przynajmniej na pozór świetnie sobie z tym wszystkim radzi. Walczy – pewno ze sobą i z innymi!

 

 

 

To jest Superman w spódnicy, a nie jakiś tam latający koleś z „parą w pięści”! To jest kobieta, która każdego dnia mierzy się z dziesiątkami problemów, o których nigdy wcześniej się nam nie śniło! Może bez peleryny, bez przypisanego znaczka na klacie i kolorowych komiksów… Ale z wewnętrzną siłą, która bije od niej na kilometr! Z miłością co to ją widać z daleka, pokorą i odpowiedzialnością o jakiej zdrowy człowiek, otaczający się zdrową rodziną nie ma bladego pojęcia!

 

 

 

Podziwiam, klaszcze, kłaniam się i życzę dużo siły! Takie mamy bohaterki! <3

 

 

Zdjęcie: pixabay.com