Lifestyle, Od serca

Czy staremu człowiekowi wolno się mylić???

Życie jest trochę jak pułapka pełna kluczy, kłódek, zaryglowanych drzwi, okien i tajemniczych przejść. Każdy dzień to dokonywanie wyborów. Mega ważnych, mniej ważnych, błahych. Takich, które decydują o naszych dalszych losach, o naszym życiu, zdrowiu, o bliskich, o tym co zjemy, gdzie pójdziemy i co będziemy robić. Na każdym kroku. Wybór towarzyszy nam zawsze i wszędzie. Doszliśmy do takiej perfekcji i wewnętrznego zmechanizowania, że nawet nikt z nas nie zdaje sobie sprawy ilu decyzji dokonujemy każdego dnia… Ile razy się mylimy, zmieniamy nasze zdanie… No właśnie czy staremu człowiekowi wolno się mylić?

 

 

 

Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy dajemy sobie przyzwolenie na pomyłkę? Czy inni nam je dają? Czy wciąż jesteśmy pod obstrzałem, bo tylko poprawność się liczy… Tylko to co właściwe, to co przystoi, to co jest normą. Czy wolno nam zmienić zdanie, tak po prostu, bez zbędnych komentarzy, bez tłumaczenia się przed całym światem? Czy coś nagle może przestać się nam podobać, czy możemy to rzucić w cholerę bo taka jest nasza wola?! Czy przy tym wszystkim nie dostaniemy od razu policzka, że jesteśmy dorośli i powinniśmy być konsekwentni, odpowiedzialni, nie zachowywać się jak dzieci?

 

 

 

Dlaczego „błąd” jest czymś, co nas pali w oczach innych, jakby nikt ich nigdy nie popełniał? Dlaczego udajemy, że jesteśmy nieomylni i tak ciężko nam się nosi w sobie to „brzemię”…? Zadręczamy się tym niejako, zadręczamy tym innych, inni zadręczają nas. Dlaczego „błąd” to coś wstydliwego, weryfikującego nas i niedojrzałego. Dlaczego się pytam?

 

 

 

Pomijam już fakt, że podobnej postawy oczekujemy od dzieci. Od małych, wielkich ludzi, którzy dopiero wchodzą w świat i poznają to jakże zacne życie dorosłych. Wymagamy nieomylności, poprawności, bycia grzecznym, dopasowanym, jednocześnie zabraniając im smakowania tego co przed nimi, własnym językiem…Dorastają w tym, w tej dzikiej „bezbłędności” życia, wyborów (jakbyśmy co najmniej mieli dokonać tylko jednego – jedynego!). Kotłujemy w sobie te słabości, wrzucamy do najgłębszej szuflady, bo przecież nie mamy prawa się pomylić, nie możemy zmieniać zdania i skakać ” z kwiatka na kwiatek”. Tak jakby popełnianie błędów uwłaczało naszej godności.

 

 

 

Zapominamy o tym, że błędy i pomyłki są wpisane w naszą naturę. Są czymś z czego czerpiemy wiedzę, doświadczenie, naukę… A mimo wszystko tak trudno się „mylić” w dzisiejszym świecie… 😉 W konsekwencji nie rzadko w życiu zawodowym robimy to, czego kompletnie nie kochamy i nie daje nam to żadnej satysfakcji, kończymy kierunki studiów, które mają się nijak do naszych zainteresowań, tkwimy w związkach bez przyszłości, jesteśmy tu gdzie być nas nie powinno, spędzamy czas z ludźmi, którzy nas wkurzają, uśmiechamy się szeroko choć nie jest nam do śmiechu… Tak się zdarza czasami… Przyznanie się do błędu przed samym sobą, przed innymi wymaga nie lada odwagi… Samoświadomości…

 

 

 

Czy staremu człowiekowi wolno się mylić??? Tak na legalu, po prostu… Odpowiedz… Czy z każdego najmniejszego błędu musimy być rozliczeni???

 

 

Zdjęcie: AdobeStock