Dzieci, Zabawa

Sprytna matematyka! :)

Choróbska nas dopadły! 🙁 To znaczy Oliwierka, toteż siedzimy w domu, korzystając ukradkiem z pięknej pogody… Ponoć ostatnie takie dni… A co do siedzenia w domu, to korzystając z „przywileju” zwolnienia postanowiłam wykorzystać je produktywnie! Duży przedszkolak to całkiem wymagający człowiek – szybko się nudzi, jest kreatywny (niekiedy aż do tego stopnia, że włos jeży się na głowie) i żądny wciąż nowych doznań… 😉

 

 

 

Układamy zatem każdego dnia domino, wieżę z klocków, gramy w planszówki, oglądamy bajki, gotujemy, czytamy książki, i…. uczymy się! Ale za to jak sprytnie! 😉 Olu z pisaniem jest na bakier… Nie lubi, sprawia mu to trudność i póki co nie czuje pociągu. Miałam różne fazy w tej kwestii, raz bardzo chciałam żeby ćwiczył, zachęcałam, prosiłam, wyznaczałam czas, linijki, literki, cyferki! Innymi razy odpuszczałam i ćwiczyłam rękę w bardziej przyjazny sposób… U nas to delikatny temat, więc i ja z czasem zaczęłam podchodzić do sprawy z dystansem… Mamy czas by robić to powoli, nie chcę odwrotnego skutku…

 

 

 

Jak byłam mała miałam trudności z matematyką. Nigdy jej nie lubiłam i od zawsze była dla mnie trudna. Broniłam się przed nią jak mogłam, a mój tata tak bardzo chciał mnie jej nauczyć, że zniechęcił mnie mocno na kilka dobrych lat… Chciał dobrze, taki efekt! W rezultacie z matematyką zaprzyjaźniłam się dopiero na studiach, okazało się, że nie taki diabeł straszny – właściwie lubimy się do dziś! 😉 Mam świadomość, że nie ja jedna miałam takie doświadczenia… Postanowiłam więc, że nie powielę tego schematu wobec moich dzieci – oczywiście muszą się kiedyś nauczyć pisać, ale nic na siłę… Tylko spokój może nas uratować! 😉

 

 

 

Ale gdzie ta sprytna matematyka, co z tą matematyką? 😉 Otóż zaobserwowałam, że moje starsze dziecko, pomimo, że nie jest fanem literek – świetnie liczy w pamięci! Sam chce i tworzy sobie w głowie przykłady, zadaje pytania i sam sobie na nie odpowiada! 🙂 A z kolei patrząc na cyfry myli np. 6 z 9… Poszłam więc za ciosem i wymyśliłam zadania/zabawy, które łączą przyjemne z pożytecznym… Bo skoro liczenie sprawia mu przyjemność to czemu nie?! 😉 Stąd sprytna matematyka.

 

 

 

Podsyłam pomysły – być może ktoś będzie miał ochotę wykorzystać! 🙂

 

 

 

DODAWANIE NA KLOCKACH

Pamiętacie nasze kostki sensoryczne, tu —> ? Otóż mój tata pociął nam ich znacznie więcej, toteż w ostatnim czasie służyły nam jako najlepsze klocki w domu! ;p W związku z zainteresowaniami Olisia postanowiłam je wykorzystać również do prostych działań.

 

 

 

 

Na każdej ze stron kostki wypisałam różne cyfry, znaki równości, dodawania i odejmowania( z tym ostatnim to na przyszłość). Dzięki czemu z klocków można układać proste działania i utrwalać rozpoznawanie cyfr. Oli to kupił od razu! 😉

 

 

 

Ponadto sam sobie wymyśla różne układy na podstawie, których buduje wieże w różnych konfiguracjach, np. z prawej strony w górę – trzy ósemki, jedna jedynka, trzy ósemki, jedna jedynka i tak w kółko.

 

 

 

Czasami również tworzymy działania z wylosowanych cyfr – trudniejsza wersja. 😉 Jest wiele opcji zabawy. Prosta rzecz, a niesamowicie angażuje i daje tak dużo różnych możliwości! 🙂

 

 

 

DZIAŁANIA NA „LAPTOPIE”

 

Tu postanowiłam się dostosować do pokolenia IGen! ;p Takie czasy! 😉 Z pudełka zrobiłam laptop! W części gdzie powinna być klawiatura są umieszczone karteczki z wypisanymi cyframi. Zaś tu gdzie monitor, przykleiłam trzy woreczki, w które umieszczamy karteczki i tworzymy działania. Mało kolorowe, pstrokate i bez dźwięków, ale bodźców jest tyle dookoła, że chyba wyszło na plus! 😉 Nie jest to najnowocześniejszy model, ale przecież efekt się liczy… 😉 ;P

 

 

 

 

Matematyka też może być przyjemna! 😉 Jak coś jeszcze wpadnie mi do głowy w tym temacie – będę pisać! Dajcie znać czy ktoś skorzystał!

 

 

 

Kiss!

Aga i Oli! :*