CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

Siła jest kobietą!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam bardzo ważną, autentyczną historię, której ostatnio miałam okazję posłuchać. Opowieść wbiła mnie w podłogę i do chwili obecnej emocje trzymają oporowo… Właściwie udowadniać tego nie trzeba, ale ta historia jest doskonałym dowodem na to, że siła jest kobietą!

 

Otóż jakiś czas temu spotkałam koleżankę z dawnej pracy. Dziewczyna nieco starsza ode mnie, zawsze zorganizowana, wesoła, pełniąca poważne stanowisko w pracy, profesjonalistka w każdym calu. Wyróżniała się zawsze idealnym wyglądem i ciepłym spojrzeniem. Bezdzietna z wyboru, kobieta świadoma siebie i swoich decyzji. Nie widziałyśmy się kilka dobrych lat. Tym razem jednak coś mnie zaniepokoiło… Jej oczy już nie pałały takim blaskiem, a aksamitna buzia sprawiała wrażenie raczej przygnębionej, zmartwionej…. Od razu wyczułam, że coś jest nie tak… Po chwili rozmowy kobieta totalnie się rozczuliła i wyrzuciła z siebie niemal wszystko, co leżało jej na sercu! Dawno nie słyszałam tak wzruszającej i pełnej tragizmu historii. Okazało się, że w ciągu jednego roku spadło na jej ramiona masa nieszczęść, które musi dźwigać praktycznie sama, bez niczyjej pomocy.

 

Począwszy od stycznia, kiedy to jej siostra wraz z mężem zginęli w dosyć głośnym wypadku komunikacyjnym, zostawiając dwójkę małych dzieci, 8 i 4 lata… W ciągu kilku miesięcy stała się ich mamą adopcyjną i do chwili obecnej wspólnie próbują otrząsnąć się po tej tragedii. Przy czym czteroletnia dziewczynka jest pod opieką psychiatrów, gdyż na skutek utraty rodziców i tęsknoty, mała nagle przestała mówić… Co może być większym ciosem dla dziecka niż utrata mamy i taty w jednej chwili… Tak więc jej totalny brak doświadczenia rodzicielskiego nagle spadł na nią z wielkim hukiem! To nie jest jej jedyny problem, gdyż jej partner obecnie przechodzi już którąś z kolei chemioterapię. Cierpi na raka żołądka i jego losy są w Rękach Bożych… Walczy już tak piąty rok, gdyż choroba znika, po czym powraca z podwójną siłą.

Dziewczyna prowadzi własną firmę, która jeszcze jakiś czas temu prosperowała fantastycznie, a na dzień dzisiejszy są miesiące kiedy to ledwo zipie… Kobieta daje radę, walczy z każdym dniem jak potrafi – znam ją doskonale z tej strony! Część aut firmowych zostało jej już zabranych z powodu nieterminowych spłat leasingu. Ona się jednak nie poddaje, dźwiga wszystko na swoich barkach. Czy to nie jest najlepszy przykład tego, że siła jest kobietą?! Wiele osób już dawno w tej sytuacji by się poddało! Nie ona. Mówią, że co nas nie zabije to nas wzmocni – nie wszystkie przypadki o tym świadczą… Tu jednak sprawdza się na sto procent!

Przypadki chodzą po ludziach… Doświadczamy wielu przeróżnych nieszczęść – to bohaterstwo zachować taką postawę! W tych najcięższych chwilach wychodzą z nas cechy o jakich nigdy nie miałyśmy pojęcia… Choć niekiedy wydaje się, że za moment posypiemy się niczym stłuczona bombka, to jednak mamy w sobie to coś, co pozwala nam przetrwać… Trzymam za nią mocno kciuki i za wszystkie kobiety w podobnych sytuacjach…

 

Jednego jestem pewna: siła jest kobietą!