CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Rok temu o tej porze… <3

Rok temu o tej porze pewnie leżałam na szpitalnym łóżku, z nową Miłością u boku, tęskniąc jednocześnie jak cholera za Olisiem! Tuliłam maleńką „Żabkę”, przystawiałam do piersi, całowałam, płakałam, radowałam się wszystkimi zmysłami. Rok temu o tej porze oglądałam maleńkie rączki i stópki z każdej strony, z zachwytem i ciekawością małego dziecka. Rok temu wiedziałam dokładnie, że kiedy opuszczę mury szpitala, nic już nie będzie takie samo… Nie pomyliłam się.

Pamiętam jak dziś, kiedy już po przewiezieniu na oddział położniczy pielęgniarka przyniosła mi maleńkiego, nagiego Kubusia, w samym pampersie. Doskonale przypominam sobie jego zapach, czuję przez palce jego delikatną skórę… To był moment przełomowy… Rekompensata za całe dziewięć nie łatwych miesięcy, nagroda, wielka miłość tu i teraz, wzruszenie nie z tej ziemi! Tak bardzo chciałabym zatrzymać te żywe wspomnienia już na zawsze… Te rączki, te oczka, to kwilenie, tą niewinność… Nigdy nie rodziłam siłami natury, ale śmiało mogę powiedzieć, że najpiękniejsze emocje jakich kobieta może doświadczyć to pierwsze spotkanie z Maleństwem! Nieporównywalne do żadnej innej chwili!

Piątego lipca miną rok od tego momentu, Kubuś miał wczoraj swoje pierwsze urodziny… Wiecie, tak bardzo się cieszę z tego naszego czasu, z tych wszystkich wspólnie spędzonych chwil, a jednocześnie jest mi strasznie przykro, że ten rok miną w mgnieniu oka! W głowie mi się nie mieści ilu różnych emocji i doświadczeń nabyłam przez ten czas, jak wiele się nauczyłam, jak bardzo również poznałam siebie z zupełnie innej strony… A wszystko za sprawą jednego małego Człowieka, niewielkiej cząstki mnie… Patrzę na tego Malucha i pękam z dumy, czasem nawet nie dowierzam jego umiejętnościom, bystrości i sprawności (syndrom matki;p). Tak bardzo kocham te jego miny, wieczny uśmiech i to, w jaki sposób egzekwuje wszystko czego w danej chwili potrzebuje… Mógłby uczyć nie jednego dorosłego optymizmu, empatii i podejścia do życia! Uwielbiam to, w jaki sposób patrzy, jego czułości, w szczególności te w stosunku do Oliwiera, które rozczulają maksymalnie! Mogłabym się karmić jego wygłupami, uśmiechem, beztroską… Każdego dnia widzę w nim coś więcej, każdego dnia kocham jeszcze mocniej!

W życiu bym nie przypuszczała, że jeszcze jeden mały Człowiek może tyle zmienić w naszym życiu, tak mocno je przewartościować po raz kolejny! Wnieść tyle słońca, radości, nowych emocji. Nie wiedzą nic o życiu Ci, którzy mówią, że macierzyństwo z każdym kolejnym dzieckiem jest takie samo. Są w wielkim błędzie! Macierzyństwo za każdym razem jest inne, z jedną wspólną cechą – nieograniczoną miłością! Moje dwa bardzo różne odczucia rodzicielskiej bliskości i miłości… Oliś był pierwszym dzieckiem, wszystko było nowe, nieznane, przyprawiające o ciarki niekiedy, dbające o każdy najdrobniejszy szczegół, ostrożne… Drugie macierzyństwo z Kubusiem jest równie wyjątkowe, przede wszystkim dlatego, że traktowane raczej jako to ostatnie, każda chwila na wagę złota, jest bardziej świadome, bazujące na doświadczeniu. Dzisiaj kiedy, Go tulę do siebie, wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu, to był ten najwłaściwszy moment, doskonały czas, „ta” chwila…

Nie myliłam się myśląc, że już nic nie będzie takie samo… Nie mylę się również w stwierdzeniu, że pojedyncze macierzyństwo nie ma nic wspólnego z podwójnym, a podwójne z potrójnym itd. To był najpiękniejszy i zarazem najtrudniejszy rok mojego życia. Chyba pod każdym względem… Zyskałam jednak więcej niż mogłam się spodziewać… Dziękuję Ci synku za to szczęście, którym mnie obdarowałeś, cudownie, że mogę być przy Tobie i Ci towarzyszyć… Radości Ci nie brakuje, charyzmy i szczęścia również, miłość bije z każdej strony, życzę Ci zatem przede wszystkim dużo zdrowia, bo jestem pewna, że po RESZTĘ sięgniesz sam swoimi zwinnymi rączkami…

Lataj wysoko!!! Kocham wszystkimi zmysłami!<3<3<3

20170705_112127 20170705_112236 20170705_112337 20170705_112421