CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Relacje między rodzeństwem z różnicą wieku 2,5 roku

Rodzeństwo jak wiadomo to nie tylko stopień pokrewieństwa połączony genami, rodzicami czy zewnętrznym podobieństwem. To również, a raczej przede wszystkim relacje, które bywają tak różne jak temperatura nad polskim morzem latem. Jest to również więź, przywiązanie, miłość, niezgoda, zazdrość, w skrajnych przypadkach nienawiść czy totalny brak akceptacji. Właściwie uczuć w tego typu relacjach nie sposób określić liczbą. Ilu ludzi, tyle odmienności.

Relacje między rodzeństwem są zresztą nakreślone przez wiele czynników, jak chociażby płeć dziecka, ich liczba czy różnica wieku jaka je dzieli. Prosiliście jakiś czas temu żebym napisała coś więcej o relacjach moich chłopców, zatem powiem Wam jak to wygląda z perspektywy dwóch braci z różnicą wieku 2,5 roku. Oczywiście to tylko (aż) obraz, jaki widzą moje oczy, bo największą prawdę o tym, noszą oni sami w sobie! 😉

Zatem zaczynając od samego początku, czyli momentu ciąży… Z chwilą kiedy dowiedzieliśmy się o tym, że Oli będzie miał rodzeństwo, od razu mu uświadomiliśmy ten fakt. Tłumacząc oczywiście, że mama ma w brzuszku maleńkiego dzidziusia, który będzie tam sobie rósł, a w pewnym momencie pojawi się u nas w domu. Nie wiem czy Oliwierek zrozumiał z tego chociaż połowę ponieważ nie miał wtedy nawet dwóch lat. W każdym razie ogólnie był zadowolony i z czasem zaczynał pokazywać nawet czego nauczy dzidziusia. Zapowiadało się pięknie.

Sytuacja nieco zmieniła się zaraz po porodzie. W szpitalu z Kubusiem zeszło się nam trochę dłużej niż przewidywaliśmy bo 10 czy 11 dni, co z jednej strony dało mi ciut więcej czasu na całkowite oddanie się nowo narodzonemu, jednocześnie potęgując moją tęsknotę za starszym. Sprawa wyglądała identycznie z Olim, przyzwyczajony do mojej ciągłej obecności wytęsknił się za wszystkie czasy. W jednej chwili jego ukochana mama gdzieś zniknęła, po czym wróciła, ale już nie sama…

Powrót do domu nieco zweryfikował moje wyobrażenia. Kubuś był bardzo wymagającym dzieckiem, w szczególności w pierwszych miesiącach. Wciąż płakał i wisiał „na cycu”. Oli także w tej sytuacji potrzebował wiele uwagi. Zresztą pisałam już kiedyś o tym, nie długo po urodzeniu Kubusia. Pierwsze dni, tygodnie, a nawet miesiące przyjął postawę totalnie obojętną wobec brata. Udawał, że go nie widzi, że go nie ma, głośno się bawił kiedy ten spał, próbował mnie odciągać do swoich zajęć kiedy karmiłam, tak jak wcześniej całą uwagę chciał przelać na siebie. W zasadzie to bardzo naturalne. No bo wyobraź sobie, że do Twojego domu wkracza jakaś obca baba i nagle masz się z nią dzielić swoim mężem… Będzie się do niego przytulać, nosić Twoje ubrania i w dodatku wszyscy będą się nią podniecać! Nie fajne uczucie, co?! Nigdy nie próbował go bić, czy w jakiś inny sposób zrobić mu krzywdy. Może poza jedną sytuacją, której tak właściwie nie możemy rozgryźć do dziś, nie wiemy czy była zaaranżowana celowo. Oli zawsze taki był, grzeczny, nie lubił agresji dziecięcej i nigdy jej nie stosował. Zatem i w tej sytuacji nie odnalazł w niej ujścia. Choć z perspektywy czasu muszę przyznać, że rzeczywiście przechodził swego rodzaju okres buntu, w pierwszych tygodniach. Wyładowywał się głównie na mnie, więc luz… 😉

Kubuś za to był wpatrzony w brata niczym w obrazek, od samego początku. Zresztą zostało tak do dziś. Co do nas (rodziców) to tak jak już kiedyś wspominałam, nigdy nie próbowaliśmy na siłę wzniecać i przyspieszać tego uczucia. Zawsze mówiliśmy Oliwierkowi o braciszku w sposób miły, przyjazny, ale z pewna dozą ostrożności i dystansem, nigdy na siłę. Od samego początku również staramy się ich traktować tak samo / równo, tak samo chwalić, bić brawo, nagradzać, bez wyróżniania żadnego z nich. Myślę, że taka postawa procentuje najbardziej!

Po około pół roku sytuacja zaczęła się ocieplać. Oli coraz chętniej uczestniczył w różnych obowiązkach przy Kubusiu, cieszyliśmy się wspólnie kiedy jadł pierwsze obiadki, kiedy zaczął raczkować, stawiać pierwsze kroki itp. Starszy brat nie raz małpował to co robił młodszy, mając przy tym niezły ubaw.

Sytuacja zmieniła się całkiem mniej więcej kiedy Kubuś skończył rok. Oli już doskonale znał temat, swoją pozycję w rodzinie, zdążył oswoić się z tym, że Kubuś jest i już z nami zostanie. A i sam młodszy stał się bardziej komunikatywny i rozgarnięty. I wiesz co, wierzę w to, że dzisiaj mocno się kochają! Baaa – ja to wiem na pewno, choć nigdy nie powiedzieli sobie tego słowami. Świadczy o tym milion gestów, które robią względem siebie każdego dnia. Przykładem tego jest fakt, że Oli kiedy tylko wchodzi do domu z przedszkola pyta gdzie jest Kubuś? Natomiast Kubuś sto razy dziennie podchodzi do starszego brata i próbuje go przytulać, tak po prostu, spontanicznie… Mówi o tym również fakt, że kiedy młodszy płacze, Oli sam z siebie mówi, że włączy mu świnkę żeby przestał, albo szuka jego smoczka, po czym wkłada go jemu do buzi. Przemawiają o tym ciągłe zaczepki Kubusia i to, że wciąż naśladuje braciszka. Dowodem tego jest wieczorny paciorek Olisia, który modli się o zdrówko swoje i braciszka… Dziesiątki innych podobnych sytuacji!

Wiesz o co chodzi…? Takie małe, a jednocześnie wielkie sprawy, które mają ogromne znaczenie! Dla mnie jako matki już w ogóle! Oczywiście są również dni, kiedy wciąż sobie coś zabierają, kiedy chcą się bawić jedną zabawką, albo gdy jeden przez drugiego płacze! Jasne, że są! Konflikty są naturalne w każdym środowisku i grupie. Nie da się ich zupełnie uniknąć. Jednak reasumując sytuacja aktualnie prezentuje się bardzo dobrze. Chłopcy fajnie wchodzą w interakcję ze sobą, potrafią się wspólnie zabawić, doskonale wychodzi im rozrabianie – tu dobrali się jak w korcu maku! 😉 Choć obaj są różni, mają zupełnie inne charaktery i usposobienie, to na ogół udaje im się stworzyć zgraną drużynę!

Zdaję sobie sprawę, że ta relacja dopiero się buduje, rozwija i pewnie jeszcze nie raz będzie się zmieniać! Wiem, że pewnie przyjdzie taki czas, kiedy w ruch pójdą kopniaki czy pięści! Będą się pewnie kłócić, obrażać i przekomarzać! Nie boję się tego, bo zdaję sobie poniekąd sprawę, że to naturalny sposób poznawania się, docierania itp. … Mam tylko nadzieję, że w tym gorszym czasie i tak pozostaną sobie bliscy, i dzięki temu również zbudują relację polegającą na wzajemnej akceptacji pomimo wad i różnic.

Pytacie mnie czy czytaliśmy Oliwerowi jakieś książki o rodzeństwie. Nie. Choć przyznaję miałam ochotę na taką jedną, to jednak nigdy jej nie kupiłam. Uważam, ze to całkiem fajny pomysł. U nas wystarczyła rozmowa (dużo rozmów), tłumaczenie, wyjaśnianie. Do dziś najbardziej wierzę w moc i przekaz słów! Poza tym jeszcze jedna ważna rzecz, o której już wspominałam. Zawsze, w każdej sytuacji staramy się wszystkim obdarowywać ich po równo! I nie mówię tu wcale o prezentach. Jeśli przytulam jednego, to za chwilę tulę następnego, albo tulimy się we troje. Jeśli chwalimy – to dwóch, czasem za zupełnie różne rzeczy, kiedy się bawimy, to kminimy tak – żebyśmy mogli się zająć czymś wszyscy razem, jak nagradzamy to dwóch! Wydaje mi się, że to jest pewnego rodzaju recepta! Mam wrażenie, że Oli zniósł ta całą zmianę w miarę delikatnie, ponieważ nigdy nie musiał rywalizować z bratem, ten nie zajął nagle jego miejsca. Nie musiał walczyć o czas dla siebie, zainteresowanie czy uczucia. Choć nie będę tu ściemniała, że jest całkowicie pozbawiony zazdrości, bo tak nie jest! Jednak jest to na tyle zdrowe uczucie dla obu stron, że nikomu jakoś bardzo nie wadzi…

Z samą „sprawiedliwością” rodziców jest tak, że nie można jej wymierzyć co do centymetra, po równo dla każdego. Dlatego czasami trzeba nauczyć się balansować. Wbrew pozorom to naprawdę dużo pracy i cierpliwości. Pamiętam jak dziś kiedy karmiłam Kubusia, usypiałam go, po czym leciałam z językiem na brodzie do Olisia nie jedząc nic przez połowę dnia, żeby choć przez chwilę pobyć z nim sama na sam. Jednak wszystko jest do ogarnięcia!

Uffff!!!! Dobrnęłaś/dobrnąłeś do końca?!;p Jeśli tak – dostajesz medal za odwagę!;p Gratuluję, jesteś mega cierpliwy! Wydaje mi się, że temat pod tytułem „rodzeństwo” wyczerpałam do maksimum! 😉 Mam nadzieję, że wysnujesz z tej wypowiedzi coś pożytecznego… Poza tym jeśli masz więcej pytań, czekam z otwartymi ramionami!

Powodzenia Kochani!

Buziaki!

-Aga! ;*

p.s. Rodzeństwo to najlepsza rzecz na świecie! ;D Fotkami przywołuję lato!;p