CODZIENNIK, GLAMAMMA

Jak przybrać kilka (nie)zbędnych kilogramów w krótkim czasie?! Instrukcja krok po kroku.

Jak Was znam dziewczyny ( a umówmy się – znamy się już trochę 😉 ), to pewnie cichym marzeniem każdej z osobna jest przytyć kilka słodkich kilogramów, nabrać trochę ciałka tu i ówdzie… Zapewne każda z Was marzy o seksownych fałdkach wylewających się zewsząd, odrobinie cellulitu – bo komu by przecież szkodził (?! ) i twarzy przedstawiającej księżyc w pełni! Pewnie chciałybyście wyglądać jak pączek z dżemem, oblany podwójną czekoladą i posypany całą garścią orzeszków!  Na bank! Jestem przekonana! A że doświadczona baba jestem w temacie, bo coś mi się namiętnie przybyło w ostatnich miesiącach, to postanowiłam, że Was uratuję, żebyście nie musiały przeszukiwać całego internetu! (nie pytajcie ile przytyłam!!!! ;( )

 

 

 

Stworzyłam zatem poradnik! Może jednak antyporadnik?! ;/ Już sama nie wiem, gubię się!;P Tak więc ruszamy z koksem!

 

 

 

Jak przybrać kilka (nie)zbędnych kilogramów. Instrukcja obsługi krok po kroku.

 

 

Krok pierwszy: znajdź wciągające hobby domowe – zaznaczę tylko, że koniecznie bierne, typu: wciągający serial co to ma sześćdziesiąt sezonów, dobry film – a najlepiej ze dwadzieścia od razu na zapas, tudzież wciągającą grę…

 

Krok drugi:nie istnieje bez pierwszego! Na te godzinne nocne seanse koniecznie zaopatrz się w kilka paczek chipsów i zagryzaj je słodkimi ciastkami. Przemiennie! Co byś w rutynę nie popadła! 😉

 

Krok trzeci: nie istnieje bez pierwszego i drugiego! Całość popijaj słodkim Karmi tudzież innym trunkiem wysokokalorycznym!

 

Krok czwarty: wysiłek fizyczny ogranicz do wyciągania chipsów z opakowania, sięgania po drinka lub do zmiany kanałów na pilocie.

 

Krok piąty: nie istnieje bez czterech poprzednich. Ostatni syty posiłek – burger, pizze, kanapki z toną majonezu – dowolność – zjadaj tuż po ostatnim odcinku serialu. Najskuteczniej będzie jeśli zrobisz to w środku nocy.

 

Krok szósty: wystrzegaj się siłowni, roweru czy ćwiczeń jak ognia! Jeszcze nie daj Pan schudniesz!!! :O  Dobra wymówka znajdzie się zawsze w rękawie! Nie zapominaj również, że każdy najmniejszy wysiłek fizyczny może spowodować, że spalisz kilka kalorii, a przecież nie o to nam chodzi… Najlepiej kiedy przyjdzie Ci ochota na ruch, zagryź ją czekoladą!

 

Krok siódmy: dotyczy samej diety… Pamiętaj żeby zajadać się bułami, pączkami z Lidla, różnorodnymi słodyczami bogatymi w jakże cudowny i dający spektakularne efekty cukier! Pomyśl o wykupieniu karnetu w Mc Donalds…

 

Krok ósmy: nie daj się zwieźć gdy bliscy próbują Ci wmówić, że ostatnio jest Cię jakby więcej… Oni tylko zazdroszczą, że wyszłaś prosto spod ręki samego Rubensa…

 

Krok dziewiąty: niech Cię nie zwiedzie garderoba! To nie Ty się powiększyłaś, tylko ubrania się zmniejszają, pralka kurczy czy też energia słoneczna!

 

Krok dziesiąty: ufff – na szczęście, bo się zarobiłam przy tym! Nigdy nie wierz wadze! Wszystkie kłamią!

 

 

 

To by było na tyle chyba… Skuteczność gwarantowana, potwierdzona i przećwiczona na żywym organizmie! Takiej Lewandowskiej musiałabyś zapłacić grube złocisze za poradnik, a tutaj proszę – za darmoszkę! ;D

_______________________________________________________________________________

Tak całkiem poważnie, to jeśli dobrze czujecie się w swojej skórze – nigdy nie próbujcie tego w domu!!!! 😉 Wiem co mówię…

 

 

 

Kiss!:*

Aga!

 

 

Zdjęcie : pixabay.com