CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Przemoc w rodzinie, jak sobie z nią radzić?! Help!

Przemoc to ciężki temat w jakim środowisku by nie występowała! Czy to w domu, w szkole w relacjach damsko – męskich czy koleżeńskich. Formy przemocy są różne jak i jej odbiorcy. Temat niesamowicie trudny i ważny! Na szczęście ja dzisiaj o tym tylko na żarty i w przenośni!;D

Otóż moi Drodzy znacie Nas już trochę i pewnie wiecie, że moje dzieci to dwie totalnie różne skrajności. Właściwie w każdym calu… Tak pewnie jest w większości domów. Oli od początku grzeczny, ułożony, nikomu nie zrobiłby krzywdy jak to się mówi nawet kwiatkiem!;) Kubuś za to, to chodzący (a raczej pędzący) wulkan, petarda wybuchowa, żywioł, jak zwał tak zwał!;) Niczym ogień i woda. Ale do rzeczy! Co to w ogóle wszystko ma cokolwiek wspólnego z „przemocą” choćby w przenośni? Już tłumaczę…

Otóż wyobraźcie sobie, że mamy w domu pewnego Delikwenta (pewnie się domyślacie kogo mam na myśli), który w pewien zabawny dla niego sposób terroryzuje nas i niekiedy nawet „okalecza” swoim zachowaniem! Zupełnie nie wiem jak sobie z tym radzić, gdyż po raz pierwszy mam z takim „czymś” do czynienia??? Konkretniej, mój młodszy syn, zwany Jakubem eM (Jakubem od Świętego, z którym nie ma kompletnie nic wspólnego;p) ma bardzo nie ładny i dosyć mocno bolesny nawyk gryzienia w najróżniejsze miejsca swoich współdomowników (czytaj—> starych i brata!) i szczypania ich! Niby się przytula, niby łasi, niby żartuje… Ewidentnie robi to z premedytacją i z uśmiechem na buzi, traktując to jako formę zabawy i żartu… Do tego stopnia, że pozostawia siniaki po swoim pokaźnym uzębieniu! Nadmienię tylko, że na obcych się nie „rzuca”, co byście się przypadkiem nie bali kiedy nas spotkacie na swojej drodze.;) Wystarczają mu rodzice i brat do tej zabawy.

Problem stał się ostatnio nagminny i dosyć uciążliwy… (O rany, właśnie się przyznałam, że mam nie idealne dziecko – to takie „nie blogerskie” – bój się Panie!)Nie pomagają prośby, groźby, rozmowy, z których i tak pewnie połowy nie rozumie póki co, a nawet udawany płacz. W akcie desperacji niekiedy nawet sama go delikatnie podgryzam, żeby mu udowodnić jakie to nie miłe, ale Gość jest na tyle skrajnym przypadkiem, że bardziej Go to cieszy, mało tego – chce więcej! Cóż począć dziewczyny??? Help! Czy Wasze dzieci też tak miały? Może znacie jakieś sprawdzone sposoby, a może po prostu wyrośnie, pytanie tylko kiedy??? Sypnijcie z rękawa cenną radą!

p.s. Poza tym oczywiście najsłodszy Szogun tego świata z niego!;D <3