CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Priorytety świeżo upieczonej Rodzicielki.

Pamiętasz jeszcze jak to było zanim JEGO/JEJ nie było….?  Jak spędzałaś SWÓJ wolny czas…? Co dawało Ci satysfakcję??? Ile czasu poświęcałaś sobie i temu co kochasz/łaś robić????

Nawet najgrzeczniejsze dziecko (czytaj—–>mój Oliwier absorbuje i pochłania baaaardzo…. A przynajmniej na początku! Nie ma to tamto trzeba się podporządkować i już!;) Pan każe, pani musi;) Priorytety zmieniają się nagle z dnia na dzień!

  1. Chciałam siłownie – miałam siłownie, basenik, Spa, sruty, druty i inne takie! Wieczorami po ciężkim dniu w pracy – kąpiel w wannie, ale nie taka zwykła: pianka, zapaszki, świeczuszki, leżenie beztrosko 2 godziny, co 15 minut dolewasz wrzątku… Znasz to??? Potem balsamowanko, maseczki ma paszcze, maseczki na włosy-mmmm….. Samopoczucie jak po luksusowym pobycie w SPA. Piękne uczucie – takie relaksy…!!!Tak… Nagle rodzi się DZIDZIUŚ! Dzidziuś tu, dzidziuś tam, dzidziusia wszędzie jest pełno, tu, teraz, natychmiast!!! Świat przewraca się do góry nogami! Wpadasz w wir… Wir ciężkiej (najmilszej w świecie;)) pracy nad maleństwem, nad sobą, nad nową sytuacją… I co się nagle okazuje?! A no to, że siłownia czy jakieś tam SPA to zupełna abstrakcja! Kto by tam sobie pozwolił na takie szaleństwa w zaistniałej sytuacji?! Jedyne o czym marzyłam (w kwestii relaksu osobistego) w tamtym czasie to przynajmniej pół godziny dla siebie w wannie! Takie przyziemne ;p Niestety prawdziwe! Jak się kończyło???A no zazwyczaj tak: mój Dzidziuś, wtedy jeszcze największy wielbiciel świata mlecznych piersi dawał mi zazwyczaj do 5 minut! Po czym musiałam w podskokach uciekać z wanny bo moje dziecko umierało z głodu, krzycząc tak, że chyba wszyscy sąsiedzi słyszeli! I nie ważny był fakt, że celowo został nakarmiany przed samym zamierzonym ,,wypoczynkiem,, rodzicielki… Cyc musiał być i już!;)
  2. Podążając tropem higieny porozmawiajmy o porannej toalecie… Określenie ,,poranna,, jest tu zdecydowanie mało trafne! Pamiętam doskonale, kiedy to ową toaletę zdarzało mi się zaczynać około godziny 13…. Pora obiadowa – wyskakujesz ze swojej super sexi koszuli nocnej, która przeszła już w swoim życiu o wiele więcej niż niejeden bokser!;) Mycie ząbków itp. I tak nadchodzi 14!;)))
  3. Przejdźmy dalej…Makijaż… – jaki makijaż ja się pytam????!!! Pamiętasz jak każdego ranka nie będąc rodzicielką wychodziłaś wypacykowana do pracy, na uczelnie???? Taki rytuał każdej kobiety odstać dobre pół godziny przed lusterkiem, kremik, baza, podkład, puderek, różyk itp.! Rzęski pięknie podkręcone, idealna kreska! Ohhh Yessss!!! Nie te czasy moja Droga… W pierwszych tygodniach po porodzie nawet krem BB był szaleństwem w moim wydaniu!;)
  4. Teraz zadam Ci pytanie: przed porodem byłaś zagorzałą zakupoholiczką????? Znam to doskonale! Z dnia na dzień stałaś się rodzicielką i co???? Ku Twojemu zdziwieniu wchodzisz do sklepu i nie widzisz tej cudownej torebki (za którą kilka miesięcy temu dałabyś się pociąć) i te prześliczne szpilki nie wołają już do Ciebie z wystawy: ,,Mamo! Weź mnie!,, . Wtf??????!!! Myślisz sobie! Twoim oczom ukazują się same słodkie bodziaki, kolorowe pajace, maleńkie buciki, skarpecioszki i misie przytulaki! No i wpadłaś! Zdarza się raz na ruski pójść na szopping docelowo dla siebie, a w rezultacie wracasz z torbami wypchanymi po brzegi dla ….DzidziusiaJ
  5. Kontynuując temat mody i szpileczek… Jeśli mowa już o tych ostatnich to rzecz jasna przesiadamy się na ciepłe kapcie i cichobiegi (przynajmniej do pewnego momentu). Oczywiście po to żeby  wszystko było szybciej i wygodniej (ciężko byłoby targać młodzieńca na 3 piętro  w 10 cm szczudłach;))!
  6. Tak więc kiedy już jesteśmy po ,,porannej,, toalecie, makijażu, obfitych zakupach i spacerku z dzidziusiem czas na SEN… Tu oczywiście temat rzeka! Na samym początku budziłam Oliwierka nocą co 1,5-2 godziny na karmienie, ze względu na jego niską masę urodzeniową. Taki przerywnik między czuwaniem (nie oszukujmy się – nie nazwiemy ,,tego,, snem;)). W końcu przychodzi TAKA noc! Niebywałe, ale Twoje dziecię okazało się być tak łaskawe, że po raz pierwszy od sześciu miesięcy pozwoliło Ci przespać jednym tchem 4,5 godziny!!!!! WoooW!!!! Sukces i jednocześnie brawa i pokłon ku Zbawcy!;) To poczucie wielkiego nakładu energii z tego tytułu – nie do opisania!
  7. I najlepsze na koniec: jest już dziecię, żyjecie tak sobie w owej harmonii, dzidziuś ma się świetnie. Mija trochę czasu, przychodzą znajomi, rodzina, przyjaciele w odwiedziny, Ci będący w posiadaniu dzieci i Ci bezdzietni. Siedzicie tak sobie beztrosko niby, rozmawiacie, popijacie drinki (tzn. tylko oni bo Ty przecież jesteś karmiąca), ploteczki, gadu-gadu i nagle Twój małżonek/chłopak/ojciec dziecka/partner/dawca stwierdza stanowczo i z uśmiechem na twarzy, że: pojawienie się dziecka nic absolutnie w życiu nie zmienia! Wszystko jest po staremu…! Yyyyyyy…….Widać, że się rozumiecie…;p 😉

Amen.

Moje Drogie nie uskarżam się tu absolutnie! Bo te nasze małe i duże wyrzeczenia są niczym w stosunku do uśmiechu naszego Dzidziusia! Miłość jest tak wielka, że ciężko o silniejszą! Małe stópki, słodkie rączki, zadarty nosek rekompensują każdą zarwaną nockę!:))) Niemniej jednak zmiany w życiu Rodzicielki zachodzą i są nieuchronne! Dlatego więcej wyrozumiałości Panowie… i wielki ukłon w stronę Waszych kobiet!:))

SAM_2756 20140526_080740 20140526_080744 20140526_080742

Na zdjęciach Oliwier dwu tygodniowy, i nieco starszy 4,5 miesiąca. Słodziak,co???!!!!