CODZIENNIK, HOMEsweetHOME

Czy nasze pieniądze rozpływają się w atmosferze?!

Czy odnosicie czasami wrażenie, że Wasze pieniądze jakby rozpływały się w atmosferze…? Niby nie jest ich mało każdego miesiąca, niby nie robicie wielkich zakupów, nie kupujecie lambo, telewizora czy odkurzacza co chwila, a jakby  pod koniec miesiąca coś nie gra, coś nie tyka tak jakbyście tego chcieli…?! Człowiek nie żyje jak król, a hajs płynie jak rwąca rzeka… 😉 ;P A świadomości i powodów tego zjawiska wciąż brak…

 

 

 

Przemyślałam ostatnio temat i przyjrzałam się temu z każdej strony. Powody tak naprawdę są banalne, szybko wyszło szydło z worka! Już piszę, otóż….

 

 

 

Nasze pieniądze są w bezsensownych zakupach, bez konkretnej listy i ogarniętego menu! Ameryki nie odkryłam – wiem – ale przyznam się Wam, że przynajmniej 2 razy w tygodniu zdarza mi się bez konkretnego celu chodzić po Biedrze i wyszukiwać konsumpcyjnych potrzeb, bo może akurat na „cośtam” będę miała ochotę… I z tego „cośtam” zazwyczaj wychodzi taka torba zakupów, którą ledwo do domu przytargać mogę! Pieniądze są właśnie w wyrzuconym serku po terminie, co to go na tych bezsensownych zakupach kiedyś tam nabyłam! Zaznaczę tylko, że nienawidzę wyrzucać jedzenia, ale niestety czasami mi się to zdarza… Pieniądze są również w obiedzie, który niekiedy zdarza mi się ugotować jak dla stada słoni, a nie mojej 4 -osobowej rodziny, i z przykrością stwierdzam, że były momenty, iż musiałam go w efekcie na trzeci dzień spuścić w kiblu ( tak wstyd się przyznać, ale zdarzyło mi się…).

 

 

 

Daleko mi do obsesyjnie oszczędnej osoby, ale od dziś skrupulatnie planuję moje zakupy i menu! Bez zapasów  kupowania rzeczy, na które być może najdzie mnie ochota za miesiąc… To się nazywa pozbawionym sensu mrożeniem pieniędzy, albo nawet wyrzucaniem ich w błoto, bądź bardziej realnie – spuszczaniem ich ze ściekami…

 

 

 

Pieniądze są w niezgaszonym świetle w łazience, w której od piętnastu minut nikogo nie ma, w włączonym telewizorze, którego i tak nikt nie ogląda… A nawet w rachunku, który zapłaciłaś po terminie z drobną karą, bo wcześniej nie miałaś do tego głowy… Czy tylko mi się tak zdarza? Zobaczcie ile to pieniędzy wywalonych do kosza w ciągu roku???

 

 

 

Ale idźmy dalej, bo lista jest całkiem długa… Zatem pieniądze są w stercie ubrań, których już nigdy nie założysz, a mimo wszystko trzymasz je w szafie… I uwaga, przyznaję się – jestem chyba największym kolekcjonerem w tym temacie!!! Mój mąż wie coś doskonale o tym… 😉 Jednak zawzięłam się i obiecałam sobie, że do końca wakacji pozbędę się tego balastu, bo wierzcie mi albo nie, ale mam praktycznie całą piwnicę zawaloną rzeczami, z których już dawno wyrosłam ja albo moje dzieci. Zamierzam je systematycznie i co do jednej sztuki rozdać albo sprzedać! Trzymajcie mocno kciuki! 😉

 

 

 

Pieniądze są również w zabawkach i akcesoriach, którymi Twoje dzieci już dawno przestały się bawić i interesować! Tych u nas również nie brakuje…

 

 

 

Nasze pieniądze (Twoje też) są we wszystkich zakupach robionych na pocieszenie / dla pocieszenia, które mają się nijak do rzeczywistości, we wszystkich nowościach kosmetycznych, które okazały się być doskonałe tylko w reklamie, w środkach pseudouzdrawiających, pseudoupiekszających, odchudzających bez ruchu, dodających energii i mądrości! Wyrzucone pieniądze są w chińskich butach, które rozkleiły się po miesiącu, a Ty wyrzuciłaś paragon do kosza! W urządzeniu kuchennym, które wcale nie pomaga, a tylko się kurzy i ładnie wygląda, w gazecie, którą kupujesz od kilku lat, a poza obrazkami nigdy nie zdarzyło Ci się jej przeczytać…

 

 

 

Pieniądze nie rozpływają się same w atmosferze!!!!!

 

 

 

Koniec z tym! Robię research! Nie na żarty! 😉