Dzieci, Lifestyle, Od serca

Oli z krainy Elfów, wróżek i ósmych cudów świata <3

Dla O.

 

 

 

W zielonej dolinie Elfów, pełnej pięknych kwiatów, drzew i zwierząt, wśród miliona innych chochlików żyła pewna para. On błyskotliwy, wesoły, odważny. Ona, bujająca gdzieś poza obszarem elfiej krainy. Skrzydełka miała małe i słabo potrafiła latać, mimo wszystko wiedziała doskonale, że w tym żywocie spotka ją coś wielkiego!

 

 

 

Tak też pewnego pięknego ranka jej wierny Elf przyniósł do ich chaty przepiękny kryształ, który znalazł podczas porannego tańca ze wstającym słońcem na łące. Odważny Elf wiedział, że to najpiękniejszy klejnot, jaki może podarować swojej wybrance. Jednocześnie miał pewność, że nikt nie zaopiekuje się nim lepiej niż ona.

 

 

 

Ciekawska Elfica wzięła kamień do ręki, uśmiechnęła się… Choć nie była nigdy fanką drogocennych kamieni, ten wydawał się jej być nadzwyczajnie wyjątkowy. Jej serce zabiło mocniej, a elficki pył posypał się na podłogę… Nie wiedziała sama do końca czemu ma służyć ten kamień, nie była również świadoma dlaczego ma dla niej taką ogromną wartość… Miała jednak pewność, że to właśnie on odmieni jej życie, że jest w nim coś – czego szukała do tego czasu…

 

 

 

Odtąd więc nosiła swój klejnot zawsze przy sobie, zawsze pod serce, wciąż tak bardzo blisko. Mówiła do niego każdego dnia, opowiadała piękne baśnie, dbała, pielęgnowała, strzegła niczym największego skarbu. Sam kryształ zaś mimo, że nie wydawał głosu, oddawał jej wielką miłość swoim blaskiem.

 

 

 

Niestety jak w każdej takiej historii – zło jednak nie spało! Obrzydliwe Ogry z sąsiedniej wioski, doniosły okrutnemu Magowi, że dziewczyna z krainy Elfów posiada wielki skarb, którego strzeże niczym oka w głowie. Zawistny Mag umierał z ciekawości, a że nic tak go nie złościło jak szczęśliwe serca – postanowił odebrać Elficy i Elfowi ich największą radość życia! Uknuł przebiegły plan, po czym przeszedł do jego realizacji.

 

 

 

Pewnej gwieździstej nocy zakradł się wraz z Ogrami do chatki pary Elfów. Po cichu podszedł do ich łóżka i swoją ogromną dłonią wyrwał spod serca Elficy kryształ! Para od razu obudziła się przeraźliwie wystraszona. Okrutny Mag obsypał ich czarnym pyłem, który spowodował, że stali się bezsilni wobec niewdzięcznika! Unieruchomieni niczym w ciasnej klatce, błagali by ten nie robił krzywdy ich podopiecznemu… Mag jednak bez skrupułów, w dodatku uśmiechając się szyderczo rzucił kryształ daleko przed siebie! Następnie jakby nigdy nic – odleciał do swojej ciemnej krainy.

 

 

 

Piękny kamień rozbił się na miliony drobnych, błyszczących kawałków… W tym samym momencie serce Elficy pękło niczym tafla lodu na wodzie! I nagle zrozumiała, że klejnot, który miał odmienić ich życie, ten który dawał szczęście i prawdziwą radość, ten którego tak mocno chroniła i kochała – zniknął na zawsze… Ogromny ból zawładnął jej wątłym ciałem. Wszystko nagle straciło sens… W tym również momencie Elfica przypomniała sobie jak nosiła kryształ pod sercem, jak ten rozjaśniał jej dzień w każdej chwili, jak cieszył, jak kochał…

 

 

 

Nagle! Poczuła jak z jej drobnego grzbietu wyrastają ogromne, kolorowe skrzydła, a jej oczy jasno zabłyszczały. W tym czasie dzielny Elf całą swoją ogromną siłą, zdjął z nich czarny, ciężki pył, po czym ruszyli prędko w stronę rozsypanych kryształków. Para stanęła nad okruchami swojego pięknego klejnotu, a wielkie jak grochy łzy popłynęły z ich oczu prosto na rozrzucone kryształki.

 

 

 

Wszystkie Elfy o gorących sercach przybyły by oddać pokłon nad rozsypanym kamieniem. Elfica pozbierała każdą część jej utraconego szczęścia do złotej sakiewki, schowała pod sercem, jak kiedyś kiedy byli jeszcze jednością. Razem ze swym wybrankiem udali się pogrążeni w smutku do swojej chaty.

 

 

 

Para Elfów stanęła w oknie swojego domu, a na ich chłodne dłonie wysypali maleńkie cząsteczki. Mocno prosili Króla wszystkich Elfów, by był tak łaskaw i posklejał ich cenny klejnot! Gasnące gwiazdy widząc ogromny żal tych dwojga, sypnęły w ich stronę gwiezdnym pyłem, chowający się już księżyc obdarował ich swym magicznym błyskiem, a nadchodzące słońce całą swoją mocą zagrzało promieniami. Kwiaty z pobliskiej łąki połaskotały swoją wonią, pszczoły, koniki polne i ważki zagrały najpiękniejszą kołysankę.

 

 

 

Król Elfów dostrzegł swoim bystrym okiem jak wielka strata dla tych dwojga się dokonała… Skinął więc swoją dłonią w ich stronę… W tym samym momencie zapłakane Elfy zobaczyły, że z najmniejszej części ich pięknego klejnotu wyrastają skrzydła silne i kolorowe, a wraz z nimi mała postać przypominająca ich samych… Mały Elf podskoczył, przysiadł na brzegu okna i rzekł do swoich opiekunów: jestem zlepkiem Twoich łez, serca Twego biciem, pyłem gwiazd, księżyca blaskiem, sumą miłości, kęsem troski i ciepła…

 

 

 

Dali mu na imię Oli… Od tego momentu latał wysoko razem z innymi Elfami, nie wszędzie najwyżej, ale zawsze po swojemu. Jak na prawdziwego Elfa przystało miał wielkie moce! I tak o to każdego wieczoru żegna gwiazdy, macha ręką do księżyca, wita słońce o poranku.Każdej nocy owady nucą mu kołysanki, a kwiaty pachną tą samą błogą wonią. On sam zaś rozdaje radość na wszystkie strony świata, kruszy najtwardsze serca, uczy cierpliwości, daje nadzieję, smutki rozgania! Życie Elfów wciąż czaruje…

 

 

 

I tak od sześciu lat! <3

 

 


 

 

Nasz Oli! Nasza historia – tyle, że bez Elfów, bez magii, ale za to z CUDEM na czele! <3

 

 

Wiwat mój najwspanialszy sześciolatku! :*