CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Niekiedy mam ochotę zabić…

Z reguły średnio wybuchowy ze mnie człowiek, od agresji stronie, a wręcz brzydzę się nią. Jednak do czasu. Zdarzają się sytuacje, w których wypisz wymaluj jestem z tych co: „słodka i miła, a pięścią by zabiła!”

Oczywiście to „zabiła” to mocno naciągane pojęcie i totalna metafora. Nie mniej jednak są sytuacje, w których krew mi się gotuje, buzuje i niemal płonę ze złości! Już Wam chyba kiedyś pisałam, że generalnie staram się być cierpliwa i trzymać moje emocje na wodzy, ale… Kiedy coś dotyczy moich dzieci, nie ma przeproś! Na tym punkcie jestem wyczulona, jak w żadnej innej kwestii. Być może przeginam, nie przeczę… Jednak w momentach kiedy ktoś robi krzywdę moim dzieciom nie ręczę za siebie!

Podobnie nie znoszę sytuacji, kiedy ktoś nie znając moich dzieci ocenia je pochopnie i stawia swoje prognozy wobec nich! Nie toleruję gdy ktoś patrzy na nie z góry, czy z zniesamaczeniem. Moja równowaga psychiczna bywa wtedy bardzo mocno naruszona, potrafię zmieniać kolory (wcale nie ze szczęścia) i nie szczędzić łaciny!

I narażę się teraz wiem, ale cóż… Wkurzają mnie dzieci, które z różnych przyczyn (np. bo są starsze, silniejsze, bardziej zarozumiałe) wyśmiewają rówieśników, zabierają zabawki (nie swoje) czy używają siły! Tak – wnerwia mnie to niesamowicie!!! Mam wtedy nieodpartą ochotę potrząsnąć takim dzieckiem i powiedzieć mu wyraźnie: „hej Gnojku, nie jesteś pępkiem świata!” Co to za dżungla w ogóle??? Generalnie to samo zrobiłabym z rodzicem, który patrzy i nie reaguje na takie zachowania swojego potomka! Serio myślicie, że jak wychowacie swoje dzieci na zarozumiałych bufonów, będą miały w życiu łatwiej??? To nie to samo co zdrowy egoizm czy asertywność! Od kiedy to się dzieci hoduje, a nie wychowuje?

Sytuacja z przed kilku dni. Dziewczyna, lat około 11 na naszym osiedlowym placu zabaw,  zabroniła moim chłopcom, nie zważając na to, że przyszli z rodzicami wejść do piaskownicy, gdyż ona tam zrobiła sobie babki piaskowe. Chyba wiecie co zrobiliśmy w tej sytuacji? Powiesiliśmy jej ego na suchej gałęzi żeby szybko spadło i mocno się potłukło! —–> Nie nie, to akurat tylko moja wyobraźnia! A później obrasta takie dziewcze w piórka i wydaje się jej, że jest księżniczką w państwie gdzie panuje bezkrólewie!

Historia z dzisiaj, z tego samego placu zabaw. Dwóch chłopków na oko pięcioletnich ucieka i zarazem przezywa przykrymi słowami innego chłopca tylko dlatego, że ten nie ma telefonu komórkowego, sorrry -smartphona!  A ze mnie taki dinozaur, że nawet nie wiem jakie rzeczy są teraz w priorytecie i dają przyzwolenie na kumplowanie!

Oczywiście nie bójcie się, do rękoczynów z mojej strony jeszcze nigdy nie doszło i raczej pewnie nie dojdzie – no chyba, że komuś po prostu będę musiała oddać… Ale to już chyba samoobrona czy też obrona na rzecz słabszego, a nie agresja sama w sobie… Nie mniej jednak takie sytuacje mocno podnoszą mi ciśnienie i nie będę oszukiwać, że pozostanę wobec nich bezczynna! Taki ze mnie patol nie matka!

A jak na Ciebie działają takie sytuacje?