Lifestyle, Od serca

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam…;)

Trochę  nas tu nie było… Już szybciorem nadrabiamy zaległości!;)

Jestem świeżo po urlopie. Nie byliśmy na Wyspach Karaibskich, czy w Alpach, ani też w pięcio-gwiazdkowym hotelu nad morzem. Odpoczywaliśmy tak po prostu w domu, ciesząc się sobą nawzajem i delektując każdą zwyczajną chwilą. Tego mi było trzeba najbardziej! Wspólnych poranków, południowych spacerów, przytulasów w ciągu dnia, marudzenia przy obiedzie i fochów małego oprawcy!;) Odżyłam. Przemyślałam kilka ważnych spraw. W konsekwencji tego, dziś już wiem! Wiem wszystko!;)

Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie życie (moje życie) jako podróż z punktu A do punktu B, gdzie A to chwila narodzin, natomiast B to koniec… Nieustannie zadawałam sobie pytanie, czy warto biec, wciąż nabierając coraz to większego tempa, między tymi dwoma punktami, tylko po to by być pierwszym na mecie? Ale właściwie po co??? W jakim celu??? Skoro moje życie to podróż, to zdecydowanie bardziej wolę ją odbyć spacerem, bez pędu, zbędnego stresu, gonitwy po trupach, bacznie przyglądając się wszystkiemu dookoła i delektując się całą oprawą napotkanych ,,krajobrazów”. Wiem, że tylko wtedy, gdy zachowamy wewnętrzną równowagę wejdziemy na każdy szczyt! Jestem gotowa!;) Opuszczam ten pociąg, wysiadam…;)

 

DSC01767 DSC01833 DSC01887 DSC01920 DSC01940