CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Nie uchronisz choćbyś nie wiem jak bardzo chciała!

Jednego dnia, podczas ostatniego długiego weekendu wybraliśmy się z chłopcami do Magicznych Ogrodów (kiedyś pisałam Wam o tym miejscu tutaj —->Podróże małe i duże „Magiczne Ogrody” ). Oli wniebowzięty, najlepiej gdyby mógł skorzystać ze wszystkich atrakcji na raz, Kubuś równie zadowolony. Miejsce doskonałe na rodzinny wypad, teren olbrzymi, wciąż w rozbudowie. Wszystko byłoby super gdyby nie jeden nieprzyjemny incydent.

Kiedy tata z Kubusiem moczyli nóżki w basenie, my z Olim ruszyliśmy w stronę maleńkich domków krasnali. Ze względu na to, że domki są miniaturami, rodzic nie ma tu prawa wstępu…;) Jednak jako matka z objawami „rodzic helikopter” czujnie postanowiłam obserwować syna w drzwiach domu i jak się okazało na całe szczęście! Otóż w owym domku przebywał również chłopiec, na oko siedmio/ośmioletni, nie wzbudzający żadnych niepokojących podejrzeń. Na pozór… Wystarczyło, że na chwilę odwróciłam wzrok, a ten podszedł do Oliwiera i ni stąd ni zowąd mocno złapał go za pewne bardzo czułe męskie miejsce! Oli w szoku stał jak wryty! Moja w miarę szybka reakcja spowodowała, że odepchnęłam rękę chłopaka i delikatnie go „opieprzyłam”, że tak się wyrażę! No bo sorry, mogę znieść wszystko i mam mega wielką cierpliwość, ale nienawidzę i nie toleruję, kiedy ktoś robi krzywdę mojemu dziecku! Tym bardziej ktoś cztery głowy większy i silniejszy! Zatem wkurzyłam się niesamowicie!!! Chyba mnie rozumiecie? Chłopak uciekł w kąt. Kiedy emocje trochę opadły podeszłam do niego i zapytałam gdzie są jego rodzice, nic nie odpowiedział, wskazał tylko na tłum, w którym próżno byłoby mi ich szukać…

Po krótkiej chwili zorientowałam się, że chłopak jest najprawdopodobniej nie do końca zdrowy pod kątem zdrowia psychicznego, nie znam się, ale najprawdopodobniej cierpiał na jakieś zaburzenia, które nie  pozwalały mu całkowicie kontrolować swoich emocji i zachowania. I wiecie co, byłam jeszcze bardziej zła! Zła na siebie, trochę zła na niego, że jednak skrzywdził w jakiś sposób moje dziecko i najbardziej zła na jego opiekunów! Dlaczego?! A no dlatego, że mając niepełnosprawne dziecko poświęcają mu tak mało uwagi, byłam wściekła, że nie są gdzieś tuż obok, że nie kontrolują tego czy nie robi komuś krzywdy (sądząc po obserwacji chłopca nie był to jego  pierwszy tego typu wybryk) jak i również nie boją się, że ktoś może zrobić krzywdę właśnie jemu?! W tym wypadku trafił na Olisia, młodszego o dobrych kilka lat, bezbronnego wobec niego, ale co byłoby gdyby trafił na kogoś w swoim wieku lub starszego, większego, silniejszego, na kogoś kto nie lubi się cackać z innymi??? Przykre na prawdę, byliśmy w tym miejscu jakieś dobre 20 minut i nikt w tym czasie się tym dzieckiem nie zainteresował, nikt nie poszedł, nie spytał jak się bawi i czy wszystko jest ok?! Smutne, prawda??? Totalne brak zainteresowania…

To tylko taki drobny przykład… Co prawda tu nikt nie zginą, nikt nikomu ręki urwał, blizny też nie będą się miały po czym goić… Właściwie można powiedzieć, że nic wielkiego się nie stało, ale jednak… Po raz kolejny zdałam sobie sprawę z faktu, na jak mało sytuacji, my rodzice mamy wpływ… Jak niewiele możemy! Chciałoby się dla swoich dzieci jak najlepiej, chciałoby się uchronić przed wszystkim, przed całym złem tego świata, zaoszczędzić im wielu nieprzyjemności… Nie da się! I choćbyś stała „krok za nim” nie ma takiej mocy! Jak to mówią człowiek uczy się na błędach, każdy swoje musi przeżyć na własnej skórze, dotknąć, sparzyć się, przewrócić, a potem podnieść… Tak sobie myślę, ile to jeszcze przed nami… Ile nieprzespanych nocy i to wcale nie z powodu kolki, ile rodzicielskich łez wylanych… W dzisiejszym świecie gdzie nawet internet karmi się hejtem, przemocy w zamian za inne poglądy, wygląd czy niedopasowanie do reszty, niebezpiecznych używek i innych bolączek, które szerzą się w zastraszającym tempie, rodzice mają ciężkie głowy od zmartwień… Szczerze, to mam ciarki jak myślę o moich dorastających chłopakach…  Świat dopiero się przed nimi otwiera, pewnie nie jeden raz dokonają nie trafnych wyborów, pewnie nie raz spotkają na swojej drodze nie życzliwych i „wypaczonych emocjonalnie” ludzi, pewnie nie raz choćby z ciekawości będą chcieli czegoś spróbować…

I nie uchronisz przed wszystkim, choćbyś nie wiem jak bardzo chciała…