CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy?! Nowa inicjatywa w moim mieście.

Niekiedy człowiek zachodzi w głowę co by tu zrobić, żeby urozmaicić dzieciom wakacje. Niestety niewiele rodzin stać na to by, spędzić całe lato pod palmą nad jakimś ciepłym morzem. Statystyczny Kowalski ( jak wynika z badań ) wyjeżdża z rodziną w okresie wakacyjnym raz, średni czas wyjazdu wynosi 8 dni. Niewiele jak na pozostałe 55 dni, prawda? Zatem cóż pozostaje nam robić poza wyjazdami…?

Na miejskie baseny nie zawsze pozwala pogoda, nudne place zabaw z powtarzającymi się zjeżdżalniami, huśtawkami i piaskownicami są oblegane przez tłumy dzieci od rana do nocy. Spacery w te same miejsca i jazda na rowerze też się z czasem nudzą. Dziecko jak każdy inny człowiek potrzebuje nowości, świeżych emocji, zmienności… Potrzebuje poznawać, doświadczać, pragnie swobody w działaniu. Zgadzacie się ze mną? To naturalny etap rozwoju każdego człowieka.

Dzisiaj Oli poszedł po raz ostatni w okresie wakacyjnym do przedszkola. Przed nami miesiąc swawoli. Być może gdzieś jeszcze wyjedziemy na jakiś czas. Pewnie pojedziemy do babci, będziemy cieszyć się również weekendowymi rozrywkami… Ale co z pozostałym czasem???

Perspektywa osiedlowego placu zabaw. wycieczek rowerowych i boiska to trochę za mało na okres 31 dni z dwójką dość żywiołowych chłopców… No bo cóż można wymyślić innego, żeby było zabawnie, kreatywnie i zarazem by się szybko nie nudziło…? I wiecie co, myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy w tej kwestii?! Jednak ku mojej radości stało się!

W moim mieście, czytaj: Lublinie, 6-tego sierpnia rusza jedyny w Polsce Rezerwat Dzikich Dzieci! Cóż to takiego?! Otóż to coś w rodzaju niestandardowego placu zabaw. Takie miejsca są bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

Rezerwaty opierają się  na bardzo prostej idei: „śmieciowego placu zabaw”. Toteż w lubelskim rezerwacie znajdziecie między innymi starą pralkę „franię”, najprawdziwszego mercedesa z wysypiska śmieci,drewniane palety, zlew, łódkę, itp. Ale po co to wszystko? Otóż z tego wszystkiego i innych dostępnych narzędzi i materiałów budowlanych, dzieci powyżej 7-go roku życia będą mogły zbudować sobie bazę, domek czy nawet całe osiedle!;) Wszystko oczywiście pod okiem wyszkolonych opiekunów, których jedynym zadaniem będzie pomoc i dopilnowanie bezpieczeństwa na terenie rezerwatu. W tym miejscu to dzieci same decydują co chcą robić, jak chcą robić i z czego! To miejsce swobodnej zabawy, bez schematów czy wytycznych, , kreatywności jak również nauki pracy w grupie. Totalna swawola! A cóż bardziej uczy samodzielności i rozwija wyobraźnię dziecka jak nie właśnie taka swoboda działania i możliwość decydowania?! Na miejscu tych dzieci,  na samą myśl już bym skakała z radości!;) Wszystko można, nic nie trzeba, wyobraźnia działa na 100%! Doskonała alternatywa dla komputera czy telefonu.

A co z młodszymi dziećmi, np. takimi jak Oliś??? Otóż specjalnie dla takich maluchów działa już „Kuchnia Błotna”. Tutaj dzieciaki mogą eksperymentować w dowolny sposób z błotem, wodą, piaskiem itp. Któż nie chciałby zostać mistrzem wypieków błotnych?!;) Najważniejszy argument to oczywiście ten, który mówi, że najszczęśliwsze dziecko to takie, które jest brudne!;) Nie sposób się z tym nie zgodzić…;)

Uwaga, wstęp do rezerwatu jest bezpłatny! Warunkiem wejścia jest wypełnienie przez opiekuna karty zgłoszenia. Zatem o 6-go sierpnia przybywajcie na ulicę Dolnej Panny Marii. Będzie się działo!;D My z Oliśkiem nie boimy się pobrudzić i lubimy takie klimaty, także zawitamy pewnie nie raz!;) Osobiście uwielbiam takie kreatywne projekty i uważam, że powinno ich powstawać co raz więcej!

p.s. a nie macie czasami wrażenia, że to co w naszym dzieciństwie było normą, dla pokolenia naszych dzieci stanowi mega wypasioną atrakcję???