CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Matki wina!

Lubię słuchać „świata” pod warunkiem, że „świat” ma coś mądrego do powiedzenia! Tak o to wczoraj na przystanku byłam świadkiem rozmowy dwóch starszych pań…

 

 

 

Cytuję (mniej więcej): „A no o matka, nie upilnowała, puściła się i w taki sposób dzieci mają dzieci! Bo to tej Krystyny z trzeciego piętra córka. Robi co chce, włóczy się po nocach – to teraz mają!” .

 

 

 

Ostra konwersacja na temat około piętnastoletniej dziewczyny , co to już bliżej miała do porodu…

 

 

 

„Przecież to dziecko jeszcze… Nie miała matka czasu córką się zajmować – to teraz będzie bawić dwójkę!”  I tym podobne wrzuty na osobę matki dziewczyny.

 

 

 

Krew mnie zalewa!!! Serio! Matki wina, bo dziecko w ciąży! Bo nie upilnowała, nie wyedukowała, pozwalała za wiele! Matki wina!!! Nie macie czasami wrażenia, że wszystkimi „błędami” czy niepowodzeniami dzieci obarczane są matki?! To ich/nasza wina… Inaczej tego nie rozumiem, jak tylko w ten sposób, że matka sobie to dziecko na drutach wydziergała – sama!!! Ojca brak! Ojcowie nie mają wkładu w wychowaniu i do niczego się nie przyczyniają, na nic nie mają wpływu… Czy tak??? No bo jak to kurde inaczej rozumieć???! I nie jadę tutaj absolutnie facetom, a wręcz przeciwnie – to najczęściej kobiety są skłonne do takich osądów wobec innych kobiet! Paradoks, największy w świecie!

 

 

 

Jak dziecko na dziurawe skarpety w szkole czy przedszkolu – matki wina, bo nie zacerowała, albo nowych nie kupiła!

 

 

Kiedy plastelina wychodzi mu paznokciami – matki wina, bo nie dokładnie umyła!

 

 

Jak dziecko kładzie się w sklepie na podłodze, wrzeszcząc i tupiąc nogami – oczywiście wina mamy, bo tak je rozpieściła!

 

 

Kiedy dziewczyna za wcześnie zaczyna spotykać się z chłopakami – matki wina, bo pozwala się jej bezczelnie pannić!

 

 

Jak nastolatek popełnia głupotą swojego życia i ląduje w poprawczaku – też mamusi wina, bo nie upilnowała!

 

 

Kiedy młodzież szanowana miejsca nie ustępuje w autobusie – rodzicielki wina, bo nie wychowała!

 

 

Jak nastolatka chodzi z pępkiem na wierzchu – matki wina, bo daje jej przyzwolenie na takie ubieranie się!

 

 

Jak dziewczyna po raz kolejny nie odrobiła pracy domowej – matki wina, bo nie interesuje się jej edukacją!

 

 

Jak dorosły facet nie radzi sobie z prostymi emocjami w życiu – matki wina, bo przez całe życie pod kloszem go chowała!

 

 

Kiedy dorosły chłopak nie potrafi choćby gwoździa w ścianie przybić – matki wina, bo przez swoją nadgorliwość zrobiła z niego przysłowiową ciotę!

 

 

I tak setki innych przykładów można by podawać! Braku odpowiedzialności, zaniedbania, wygodnictwa i innych takich! Ja się pytam w jakich czasach my żyjemy??? Naprawdę nie pojmuję jak jedna drugą może w taki sposób obarczać, oceniać…!

 

 

 

Winna!!! Winna za całe zło! Tak brzmi werdykt tego świata! Nie ważne ile razy niemal wypruwałaś sobie flaki, ile starań włożyłaś, ilu nocy nie przespałaś… Pamiętaj, jesteś winna matko! I za to i za tamto!

 

 

 

Peace!