CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

MATKI, przestańcie sobie pluć w gębę!!!

Z reguły unikam tego tematu, ponieważ już na starcie przez niektóre typy osób jestem stracona „w temacie” , to jednak przy okazji wczorajszej gównoburzy (milionowej już chyba!) na jednej z grup rodzicielskich, postanowiłam zabrać głos w sprawie. I wcale nie dlatego, że mnie to wkurza, ale przeciwne -śmieszy zarazem i smuci…

 

 

 

Wojnę oczywiście toczą kobiety, uzbrojone po same zęby w gorzkie słowa, nie przebierające w wyrażeniach, nowej polszczyźnie, i każdemu z nas znanej łacinie. Walczą jak lwice zza swoich monitorów czy telefonów, nie odpuszczając ani na chwilę. Chociaż wiesz co, może to nawet lepiej, że zza monitorów, bo w realu na bank doszłoby do rękoczynów! Tak więc nieustannie plują sobie w gębę (sorry za gębę, ale biorąc pod uwagę używane zwroty i wyzwiska to inaczej się nie da)!

 

 

 

O co się plują??? A no wiadomo, że jak grupa rodzicielska, jak wojna z wszystkimi chwytami poniżej pasa, kompletnie bez kultury i szacunku do drugiego człowieka – to może chodzić tylko o szczepienia, karmienie niemowląt albo porody! I ja o tych ostatnich właśnie tak ciut chciałam…

 

 

 

 

Nie reprezentuję tu żadnej z grup, choć wiem, że znajdą się takie osoby, które mnie same wydelegują, bo przecież jestem po dwóch cesarkach. Przesrane mam delikatnie mówiąc, ponieważ podobno takie jak ja, to niczym „ryby głosu w sprawie nie mają”. Z kilku powodów rzecz jasna, bo to przecież człowiek na łatwiznę poszedł, „wydobycinom” się poddał, w dodatku podwójnie – przegięcie! Zatem o bólu nic a nic nie wiem, bo CC to przecież sama przyjemność i orgazm w jednym, co nie??? A i Ty matko rodząca w zgodzie z naturą masz lepiej, bo szybciej doszłaś do siebie i stanęłaś na nogi! I tak jedna przez drugą, niczym stare przekupki na targu! Moje pytanie kuźwa: skąd Wy to wszystko wiecie???

 

 

 

Ale czy to ważne kobieto, że Twoje cięcie być może ratowało życie dziecku, być może Ciebie dzieliły sekundy od tamtego świata… O nie! Żeś nic nie warta, bo nie parłaś przez siedem godzin (minimum) na szpitalnej sali. I niech Ci się nie wydaje, że urodziłaś swoje dziecko, bo sama doskonale wiesz, że ta sielanka ma się nijak do porodu siłami natury…

 

 

 

 

Na miłość Boską dziewczyny!!!! Wstyd mi za Was! Wstyd mi za te licytacje o cierpienie, o ilość szwów i godziny porodu! Wstyd mi szczerze za te obelgi, którymi obrzucacie się nawzajem, bo akurat w tych debatach obie strony mają bujną wyobraźnię! I to nieszczęsne porównywanie… Czy na serio nie macie ciekawszych tematów? Czy to jedyny sposób żeby się dowartościować? Mam ochotę wykrzyczeć: matki, przestańcie sobie pluć w gębę!!!!!!!!!!!!

 

 

 

 

Dla przypomnienia powiem tylko, że istotą porodu jest wydanie na świat dziecka! Opieka, troska i miłość jaką je obdarzacie… A nie fakt ile krwi wylałyście, jak długo trwał Wasz połóg i kogo bolało bardziej! Na serio! Pamiętajcie również, że są kobiety, które nigdy fizycznie nie rodziły ( w przeciwieństwie do ich serca i duchowości <3), a dziś są mamami poprzez adopcję, przysposobienie… Tak samo jak Wy kochają, troszczą się i martwią o swoje pociechy. Skończcie więc z tą licytacją, wyjdźcie z internetów i poświęćcie tę ENERGIĘ swoim dzieciom – to nie boli, serio! Cieszcie się, że macie je przy sobie, że możecie patrzeć jak rosną, rozwijają się i poznają świat. I błagam nie wystawiajcie więcej tej naszej strony kobiecości na publiczne pośmiewisko!!!

 

 

 

Przestańcie sobie pluć w gębę, przestańcie sobie pluć w gębę!!! Nanananana! ;P 😉

Peace! <3

 

fot. pixabay.com