CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

Matka Polka od siedmiu boleści

Na temat matek krąży wiele legend, anegdot i baśni. Jedne odkrywają całą prawdę o macierzyństwie, inne niepotrzebnie szufladkują. No bo jak w kwestii macierzyństwa można wrzucić wszystkich do jednego worka??? Co najśmieszniejsze w większości spraw oceniamy siebie nawzajem – my kobiety. Robimy z siebie wyjątkowe męczennice, albo najlepiej wszystko wiedzące o macierzyństwie super bohaterki. Za kartę przetargową wybieramy sobie bardzo często sposób karmienia lub tez bardzo popularny temat rodzaju porodu. Nie jemy, nie pijemy przy tych dzieciach, nie ma czasu by żyć… 😉 Tylko skąd ta nadwaga? ;)Często też jakiś facet, któremu się wydaje, ze żyje w naszej skórze dołoży swoje trzy grosze. Prawda, znacie to? 😉

I tak sobie krążą te legendy po świecie, a każda z inną bohaterką. W ten sposób mamy „madki”, matki od wiecznie zimnej kawy i te z odpieluszkowym zapaleniem mózgu!

Oto moje typy:

 

Matka od zimnej kawy

Słuchaj, nie wiem jak Ty, ale ja jestem matką prawie od czterech lat… Czas na kawę był dla mnie od zawsze poranną świętością! Żeby się waliło i paliło po prostu muszę ją wypić! Mało tego – ja muszę ją wypić gorącą rozumiesz?! Zimnej nienawidzę – to już nie jest kawa! A teraz zaskoczę Cię: przez cały czas mojej matczynej kariery  wypiłam zimną kawę może z dziesięć razy, nie więcej! Nie wyobrażam sobie nawet innej opcji. To moje 4-5 minut, od których zależy cały dzień! Wcale nie chodzi o to, że mam grzeczne i ułożone dzieci… Baaa – jedno z nich nawet broi za troje! Najzwyczajniej w świecie to jest mój czas i moja chwila! Mogę to robić na dywanie jeśli tego wymaga sytuacja, na łóżku, na podłodze, ale gorąca kawa musi być wypita! Dlatego też nigdy nie uwierzę, że wszystkie MATKI POLKI piją zimną kawę…! Kwestia zorganizowania dziecku kilku minut! Wiem, że nie zawsze się udaje, ale nie wierzę również, że nigdy… Naciągane mocno…

 

Matka wiecznie zmęczona

Tego stwierdzenia zazwyczaj uwielbiają nadużywać mężczyźni… Macierzyństwo to wzloty i upadki. To piękne chwile poprzeplatane nieprzespanymi nockami, ząbkowaniem, chorobami dzieci, buntem. Czasami i nasz organizm, w którymś momencie się sprzeciwia… Nie będę tutaj niczego zbytnio tłumaczyć. Podam po prostu dwa konkretne przykłady z mojego domu. Kiedyś mój mąż przebywający na urlopie, oburzony sytuacją, ze nawet nie może sobie spokojnie obejrzeć telewizji, wykrzyczał głośno że: chciałby już wrócić w końcu do pracy żeby odpocząć! Przykład drugi, bardzo banalny. Często kiedy w środku nocy, zdarza mi się przenosić chłopców do naszego łóżka, on śpi tak mocno, że rankiem nawet nie kojarzy sytuacji kiedy to się stało… Matki nie śpią – one czuwają!;) Zatem chyba mamy prawo do zmęczenia… pomimo „siedzenia” w domu?!

Zaniedbana Matka Polka

Nie wiem sama skąd to się wzięło, osobiście znam tyle mam, które wyglądają jak milion dolców, że nawet nie jestem w stanie policzyć! Mam wrażenie, że czasy kiedy to matka 365 dni baraszkowała w jednym i tym samym dresie już dawno minęły! Oczywiście większość z nas lubi wygodne ubrania po domu (choć ja najbardziej preferuje gacie;p), to kiedy trzeba jesteśmy super Dżagami! ;D

 

Matka zrzędząca kwoka

Nie zgadzam się! Osobiście znam matki, dla których macierzyństwo to ciężkie kamieniołomy i ciągła walka z przeciwnościami matczynego losu! Ale to na serio pojedyncze sztuki! Jednak większość mam to obiektywnie funkcjonujące kobiety, akceptujące trudne chwile macierzyństwa i czerpiące z niego garściami, cieszące się nim, pomimo upadków.

 

Matka, kobieta bez zainteresowań i pasji

A raczej matka, której szereg zainteresowań zaczyna się i kończy na dziecku. Myślę, że większość z nas miała taki moment, i nie ma w tym absolutnie nic złego. To naturalne. Rodzi się dziecko, bezbronna istota, skazana właściwie tylko na nas. Chcemy dla niej jak najlepiej, początki pochłaniają najbardziej. Czasami w tym wszystkim rzeczywiście brak czasu na siebie, na swoje potrzeby. Priorytety bowiem zmieniają się o 180 stopni! Co nie oznacza, że nie chcemy się rozwijać, inwestować w siebie czy pielęgnować własne hobby… To inny czas, inny wymiar…

 

Zła matka, nie karmiąca własnym cycem

Wśród niektórych matek to jeden z najgorszych przykładów rodzicielek! Głośno krytykowane, szykanowane, oceniane, biczowane. W szczególności w internetach. Nie rozumiem kompletnie tego, dlaczego w tej sytuacji baba babie tak bardzo wilkiem?! Sama karmiłam chłopców dosyć długo, Kubusia z przebojami po drodze, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy oceniać inne kobiety przez pryzmat własnych doświadczeń! Dla mnie i moich dzieci mleko mamy to był najlepszy wybór, ale guzik mnie to obchodzi jaki stosunek mają do tego inni!

 

Zła matka co się porodu naturalnego bała

Aż to franca jaka co się bólu obawiała! Wymyśliła sobie więc, ze ją potną i będzie miała sprawę z bani ( bo przecież cesarka to czysta przyjemność!). Pewno odbije się to wielką czkawką na jej dożywotniej więzi z dzieckiem! Nie poświęciła się dla własnej wygody, nie zaznała bólu, cierpienia, w ogóle to nie wie nic o życiu! Kurcze, aż mi się czasami nóż w kieszeni otwiera kiedy czytam niektóre komentarze w czeluściach internetu! Laski nawzajem by sobie oczy wydłubały gdyby tylko mogły! A stwierdzenia jakie padają wbijają w podłogę. Śmieszy mnie to i zarazem przeraża! Ale co ja tam mogę wiedzieć, w końcu sama jestem po dwóch cesarkach! Tak więc jak przeczytałam na jednym z forum, moje dzieci nie powinny obchodzić urodzin, a wydobyciny! Zatem za półtora miesiąca będziemy świętować czwarte wydobyciny mojego cudem uratowanego Syna! Bo rodzaj porodu jest rzeczywiście wyznacznikiem matczynej miłości … 😉

Peace Kochani! 😉 :*