CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Mamo, nie umniejszaj swojej roli!

Jedni mówią, że matki to kobiety „cyborgi”. inni, że to „próżne baby”, rodzą dzieci i nie chce im się pracować, super bohaterki, zaniedbane matrony, ciągle narzekające itp. Ilu ludzi tyle opinii. Wiem, wiem temat jest wałkowany z każdej strony, ale ja dzisiaj z trochę innej perspektywy…

Otóż nie próżno ktoś kiedyś powiedział, że ludzie widzą nas tak jak sami się postrzegamy… Wiele w tym prawdy, choć zdrowy rozsądek może podpowiadać inaczej. A gdybym miała zapytać Ciebie jak się czujesz w swojej roli, nie pracując zawodowo, a wychowując dzieci??? No jak? Tak szczerze… My kobiety mamy to do siebie, że uwielbiamy się obarczać wieloma sprawami, chcemy być idealnymi matkami, kobietami, paniami domu. Szprycujemy się tymi myślami, a kiedy coś w którejś dziedzinie „nie leży” to kompletna klapa!

Od roku jestem na macierzyńskim jak wiesz… Czyli „siedzę” w domu i zajmuję się Kubusiem (najlepiej jak potrafię, bo taka jest moja misja), podczas nieobecności w przedszkolu również Olim. Gotuję, karmię, dbam o to by moje dzieci miały wszystko, piorę, chodzę na spacery, zmieniam pieluchy, uczę, bawię się itp! Ale zresztą co ja Ci tu wymieniam, przecież wiesz dobrze jak to jest… Są dni kiedy jest super fajnie i łatwo, dzieci grzeczne „w miarę” posłuszne, innymi razy padam na twarzoczaszkę! Jak to w każdej robocie… I wiesz co, przez ten czas nie raz się zadręczałam, że np. nie mam dostatecznego wkładu w budżet domowy (choć nasuwa się pytanie: jaki to ten dostateczny? I czy włożone starania to też wartość, którą nie jako da się przeliczyć na pieniądze?), że nie zarabiam, a raczej poprawka – zarabiam marne grosze na macierzyńskim, że powinnam więcej itp. Coś jednak we mnie pękło i zeszłam na ziemię! Hola, hola Maszkiewicz – pomyślałam – rzeczywiście, Ty nie zarabiasz – bo zarabiać to wykonywać pracę na rzecz danego podmiotu i otrzymywać za to wynagrodzenie. Ty (ja) urodziłaś dziecko i masz teraz swój czas na to, żeby je wychować, zapewnić bezpieczeństwo, dać poczucie miłości i wprowadzić w wielki świat. To jest teraz Twoja (moja) praca! Wykonujesz właśnie najważniejsze zadanie jakie można sobie wyobrazić, jesteś za to w pełni odpowiedzialna! Zatem nie oczekuj, że ponadto będziesz jeszcze super bohaterką przynoszącą miliony z pracy zawodowej (nie zaprzeczam, że byłoby ekstra!)! Nie pozwól również by świat tego od Ciebie oczekiwał! Nie daj sobie wmówić, że nic nie robisz poza siedzeniem w domu. Nie daj się wkręcić w kompleksy zawodowe i finansowe z tego powodu. To nie ten czas i nie to miejsce! Obecnej pracy nie wykona nikt za Ciebie, a nawet jeśli by próbował, to nikt nie zrobi tego lepiej… Tak więc nie myśl o sobie jak o kobiecie żyjącej na jałmużnie Zus-u czy męża (nawet jeśli zasiłki krzyczą właśnie w tym kierunku, to wina systemu a nie braku Twojej zaradności!). Pamiętaj, Twoja rola jest WAŻNA!

Druga sprawa – wypoczynek, relaks. Otóż są Ewenementy, którzy twierdzą, że takowy „matce siedzącej w domu” nie przysługuje. No rejczel, że sprawa jest prosta jak budowa cepa – przecież taka jedna czy druga i tak całymi dniami odpoczywa! Toteż chłop jak wróci z ciężkiej harówy może się walnąć na wyro, trzeba mu podać talerz z cieplutkim obiadem pod nos i ma święte prawo przeleżeć tak do samego wieczora! Bo przecież tylko on ciężko tyrał przez cały dzień, a Ty babo znowu próżnowałaś! Tak więc lataj sobie dalej za potomstwem, karm, zmieniaj pieluchy, podcieraj tyłki! To Twój zakichany obowiązek! Wybaczcie wyrażenie, ale wkurwia mnie niesamowicie takie myślenie! Przyznaję, nie raz sama o sobie myślałam, że muszę być dla wszystkich dookoła na 100%, na każde skinienie, każdą potrzebę, dostępna zawsze! Gówno prawda – mamy takie samo prawo do wypoczynku jak każdy inny człowiek! Mamy prawo być zmęczone, wyczerpane, rozdrażnione, znudzone! Naturalna rzecz! Pamiętaj, wykonujesz każdego dnia setki ważnych spraw!

Kolejna spawa, która doprowadza mnie do szału! Czasami (podkreślam czasami, bo nie myślę tu o całej populacji męskiej) facet twierdzi, że np.: „pomógł ubrać Ci dzieci”, „wyrzucił Wam śmieci”, „pomógł Ci przy karmieniu”, „zawiózł Ci dziecko do przedszkola” itp. Przepraszam bardzo, ja się pytam czyje to są dzieci? Tylko Twoje? Chyba nie??? Więc dlaczego On pomaga „CI” ??? Kiedy ktoś lub coś jest wspólne dotyczy to również podziału obowiązków do jasne ciasnej! Domeną kobiet „siedzących” w domach nie jest całodobowe babranie się w pieluchach, wbrew temu co niektórzy myślą! Zatem tak na przyszłość, On nie pomaga Tobie, On robi to dla Was! I wiem, że pewnie większość tego nie przyswoi, no ale cóż, nie niektóre schorzenia nie ma lekarstwa, prawda?

 Do czego zmierzam? Otóż chciałabym Ci dzisiaj napisać droga Mamo żebyś doceniała swoją ogromną rolę! Doceniała sama siebie! Robisz każdego dnia setki ważnych rzeczy, które są na chwilę obecną ważniejsze od przekładania papierów na biurku, od przybijania pieczątek czy zarabiania miliona dolców! Nie umniejszaj swojej roli Mamo! Jesteś wielka!

Amen! :* <3