CODZIENNIK, PRACA/ROZWÓJ OSOBISTY

„MAMA MA BIZNES” part 4! [Kasia]

Jestem pisarką, blogerką i fotografem, z wykształcenia – geografem i hotelarzem, a przede wszystkim – żoną wspaniałego męża i mamą niespełna sześcioletniego górala.

Te dwie ostatnie życiowe role są dla mnie najważniejsze, a z kolei blog jest dla mnie miejscem, w którym mogę wszystkie moje pasje i zajęcia połączyć.

Nie potrafię żyć bez pasji, jest ona dla mnie w życiu kluczowa, a spełnianie marzeń jest dla mnie siłą napędową. I dziś mogę powiedzieć, że te wszystkie największe życiowe marzenia spełniłam, jestem na swoim szczycie, nie tylko tym przez duże „S”, czyli w moim miejscu zamieszkania – na szczycie góry, ale też na życiowym szczycie, w punkcie, do którego chciałam dotrzeć.

  1. Kasiu, w jaki sposób nawiązałaś swoją pierwszą współpracę z wydawnictwem? Jak wygląda taki proces? Jak to działa?

To temat-rzeka. Wiele można by o tym opowiadać i cały wpis temu poświęcić, ale postaram się w skrócie. Przede wszystkim trzeba napisać dobrą książkę. Na tyle dobrą, żeby ktoś chciał ją opublikować. Wydawnictwa to nie instytucje charytatywne, one chcą zarobić, więc w danej książce muszą widzieć potencjał, muszą mieć podstawy, by sądzić, że znajdzie ona liczne grono czytelników.
Byłoby wspaniale, gdyby to wystarczyło, ale niestety tak nie jest. Wydawnictwa każdego dnia są zasypywane dziesiątkami maili z propozycjami wydawniczymi i często te propozycje po prostu giną w swoim natłoku. Im większe wydawnictwo, tym mniejsza szansa, że mail od debiutanta zostanie w ogóle zauważony, otwarty i przeczytany. Potrzeba więc także ogromnego szczęścia. Kolejnym czynnikiem są gusta redaktora, plany wydawnicze danego wydawnictwa i dziesiątki innych kwestii. Wiadomo też, że chętniej wydaje się pisarzy, którzy mają już jakiś dorobek i swoje grono czytelników, debiutantom natomiast jest ogromnie trudno się przebić.
Ja jednak miałam to szczęście, że wszystkie czynniki w przypadku mojego debiutu się zgrały i po rozesłaniu książki do wydawnictw, z jednego z nich dostałam odpowiedź pozytywną i to bardzo szybko. Byłam przeszczęśliwa. A to tak naprawdę był dopiero początek, proces wydawniczy bywa również ogromnie złożony, czaso- i pracochłonny. Ale to już osobna historia.

2.Jakie są polskie realia, czy pisanie książek może zapewnić niezależność finansową?

Polskie realia dla pisarzy są raczej smutne. Ostatnio dobrze podsumował to jeden redaktor, z którym wymieniałam korespondencję, kiedy napisał, że Polacy chętniej piszą, niż czytają. W ostatnim czasie zrobił się prawdziwy boom na „piszę książkę”. Mam wrażenie, że teraz niemal co druga osoba chce książki pisać i wydawać, czasami całkiem w oderwaniu od rzeczywistości. Bo chociaż „pisać każdy może”, to naprawdę nie każdy powinien zostawać pisarzem. Tak, jak nie każdy powinien zostawać nauczycielem, budowlańcem, weterynarzem, krawcem, prawnikiem, itd. Każdy z nas ma inne talenty i predyspozycje, ta różnorodność jest wspaniała, jednak niektórym brakuje umiejętności trzeźwej oceny swych umiejętności.
Ale, odbiegłam od tematu. Jeśli chodzi o zarobki pisarzy, to sprawa nie przedstawia się różowo. Z samego pisania mogą się w naszym kraju utrzymać nieliczni topowi pisarze, którzy mają już spory dorobek pisarski, ugruntowaną pozycję i setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy swoich książek na koncie. To jednak, jak już mówiłam, są przypadki jednostkowe. Sama Katarzyna Bonda przyznała kiedyś, że na obecną popularność pracowała wiele lat. To długa i wyboista droga.
Polska to niestety nie USA, gdzie bestsellery sprzedają się w milionach egzemplarzy, czy Skandynawia, gdzie pisarze dostają dotacje od państwa. Czytałam nawet, że w którymś z krajów skandynawskich (nie pamiętam teraz, w którym) pisarz ma zagwarantowaną od państwa emeryturę. U nas o czymś takim można tylko pomarzyć.

3.Jak organizujesz sobie pracę w domu? Działasz w jakiś wyznaczonych godzinach, według konkretnego planu , czy raczej wszystko zależy od weny twórczej?

Jedną z podstawowych cech mojego życia jest to, że działam bez planu. Zawsze szłam na żywioł, czasem wychodziło mi to na dobre, czasem nie, ale taka właśnie jestem – bardzo spontaniczna i emocjonalna. Jeśli chodzi o samo pisanie, to jestem z tej starej szkoły romantycznych idealistów i piszę jedynie pod wpływem kapryśnych natchnień. Czasami potrafię miesiącami nie tworzyć, by potem zasiąść i napisać w jeden dzień książeczkę dla dzieci, albo powieść w dwa miesiące.
Dlatego też w mojej pracy nie ma żadnej organizacji, żyję w wiecznym chaosie, próbując wszystko pogodzić, co bywa strasznie męczące, a nawet frustrujące, ale wiem, że tylko tak umiem działać. Kiedy dopada mnie natchnienie, przeważnie po prostu siadam i piszę, i przestaję istnieć dla świata. Na moje szczęście, mam bardzo wspierającego męża, który rozumie i akceptuje moje twórcze porywy, nie odciąga od pracy i cierpliwie znosi moją emocjonalną nieobecność. Bo pisanie powieści, to nie tylko siedzenie przy klawiaturze. To pewien stan, kiedy tygodniami chodzę zatopiona w świat bohaterów i niewiele wtedy do mnie dociera z rzeczywistości.

4.Czy są jakieś minusy pracy w domu?

Wszystko ma swoje plusy i minusy, wszystko też zależy od naszego podejścia do życia i naszych preferencji. Są kobiety, które uwielbiają pracę na etat i kontakt z ludźmi, a dla mnie to największy koszmar, więc jestem przeszczęśliwa, mogąc pracować w domu.
Ogromnym plusem było też dla mnie to, że mogłam być cały czas z dzieckiem przez pierwsze lata jego życia, na czym bardzo mi zależało. Książki pisałam w trakcie drzemek syna, wczesnymi porankami i późnymi wieczorami. Jakoś wszystko dało się pogodzić, bo zawsze się da, tylko trzeba się troszkę wysilić i ustawić sobie priorytety.
Minusem pracy w domu jest na pewno to, że – nawet kiedy dziecko jest w przedszkolu, a mąż w pracy – jest wiele rozproszeń. A tu trzeba wstawić pranie, a tu sąsiadka wpadnie, a tu psa trzeba wypuścić, a tu naczynia wołają ze zlewu, żeby je umyć. Spokoju nie ma i zawsze jest coś do zrobienia, ale jestem już chyba mistrzynią tego, co nazywam „wykradaniem czasu”. Zawsze staram się ukraść tyle czasu, ile się da, na moje książki 🙂

5.Czy zdarzają Ci się takie momenty przestoju, kiedy totalnie nie potrafisz „nic sensownego sklecić”? Jeżeli tak jak sobie z nimi radzisz?

 

Owszem, choć nie tyle chodzi o to, że nie potrafię, a że po prostu nie chcę. Ja, żeby pisać, muszę czuć jakąś taką iskrę, to osławione natchnienie właśnie. Pisanie na siłę mnie nie kręci. Wiem, że są pisarze, którzy mają swoją metodę, np. napisać codziennie 10 stron, choćby nie wiem, co się działo. U mnie jest zupełnie inaczej. Ja mogę pisać i 12 godzin non-stop, zapominając nawet o piciu i jedzeniu, ale tylko, kiedy to czuję. A jak nie czuję, to w ogóle nie siadam do tworzenia.

Już dostatecznie długo zajmuję się pisaniem, by wiedzieć, że u mnie zawsze po takich twórczych przestojach, przychodzi etap wielkiego natchnienia, dlatego nie mam żadnego sposobu na przełamanie twórczego kryzysu, po prostu go przeczekuję, zajmując się czymś innym. Oprócz pisania, mam wiele innych pasji – bloga, fotografię, podróże, rękodzieło, więc zawsze mam co tworzyć 🙂

6. Zdradź nam skąd czerpiesz inspiracje/pomysły?

Przede wszystkim – z życia. Codzienność jest najlepszym źródłem inspiracji i kopalnią pomysłów. Miałam to szczęście, że moje życie było bardzo barwne, dużo się w nim działo, obfitowało w niecodzienne zdarzenia, więc przyniosło mi sporo pomysłów na moje powieści. Oprócz tego, bardzo inspirujące są dla mnie miejsca. Każda z moich powieści jest ściśle z jakimś miejscem związana, takim realnie istniejącym, co nadaje moim książkom unikalny klimat, bo przecież każde z miejsc ma swoją wyjątkową atmosferę, a i ludzie w każdym miejscu są nieco inni.
Inspirujące dla mnie są także pory roku, co ma swój wyraz w mojej serii powieści, w której akcja każdej z książek toczy się w ramach jednej, określonej pory roku.
Bardzo się cieszę, że mieszkam w szerokości geograficznej, w której możemy doświadczać aż sześciu (tak, tak, sześciu) pór roku i wszystkich przemian, zmian nastrojów i kolorów, jakie z sobą niosą.

7.Jakie to uczucie spełniać w pracy marzenia z dzieciństwa?

Co tu dużo gadać – cudowne! Jedne z najlepszych uczuć i największych wzruszeń, jakie mogą nas w życiu spotkać. Nigdy nie zapomnę tego momentu, kiedy pierwszy raz trzymałam w ręku swoje spełnione marzenie – pierwszą wydaną książkę, a moje drugie spełnione marzenie siedziało obok mnie i gaworzyło 🙂

8.Jaką mamą jest pisarka/artystka?:) Często bujacie w chmurach czy raczej twardo stąpacie po ziemi?;) 

Zdecydowanie bujającą w obłokach i gdyby nie twardo stąpający po ziemi mąż, to pewne bym już się w tych chmurach zagubiła 🙂
Ale rodzina jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu i nawet w chwilach, kiedy dopada mnie jakieś ogromne natchnienie, a trzeba akurat coś zrobić w domu, czy z dzieckiem, to natchnienie odpuszczam i zajmuję się obowiązkami żony i mamy. I nie narzekam, bo wiem, że to właśnie dzięki tej mojej ukochanej rodzinie osiągnęłam swoje sukcesy. Moi wspaniali faceci – syn i mąż – są źródłem mojej siły i moją motywacją.

Dziękuję:*

p.s. nie zapomnijcie zajrzeć na bloga Kasi tu —->matkanaszczycie.pl . Coś dla ceniących sobie wartościowe treści…:)

Wraz z Kasią zapraszam Was również na jej oficjalną stronę —> katarzynatargosz.pl , gdzie będziecie mogli zapoznać się bliżej z jej dziełami literackimi.

18387300_1109497522529079_222395669_n 18424661_1109499185862246_479155616_n 18424832_1109497755862389_1843051688_n 18425960_1109497509195747_374543464_n 18449897_1109497489195749_727318332_n 18449903_1109497749195723_1108451875_n 18471171_1109497502529081_1750409530_n

18425901_1109497585862406_1931264073_n