CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

Małżeństwo w pięciu smakach

Kochani, nie wiem czy wiecie, ale aktualnie od 7 do 14 lutego, trwa TYDZIEŃ MAŁŻEŃSTWA. Akcja działa już w 22 krajach, na 4 kontynentach. Nie stanowi ona komercyjnego projektu, ale ma za zadanie promować wśród ludzi ogromne znaczenie „zdrowych” relacji małżeńskich. W związku z tym i ja za sprawą MOCEM i wielu innych blogerów postanowiłam zaangażować się w akcję.

 

Otóż w dzisiejszych czasach zdania są podzielone. Jedni opowiadają się za związkami małżeńskimi, ceniąc owe przyrzeczenie niczym diament, drugim zaś,  „papier” czy obrączka na palcu są niepotrzebne. Tak więc mamy tych, którym zbędna jest ceremonia, i tych, dla których stanowi ona podstawę życia we dwoje. Nie potępiam żadnej ze stron. 😉 Jednak w ramach wyjaśnienia dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że małżeństwo to nuda, skazywanie się na dożywocie, czy tylko silne przyzwyczajenie do codziennej monotonii, przygotowałam krótkie porównanie, odnosząc się w tym wszystkim do produktów spożywczych – bo ponoć przez żołądek do serca! 😉 Wpis pół żartem, pół serio, z krótkim przesłanie na koniec… 😉

 

Małżeństwo w pięciu smakach z perspektywy żony:

 

Otóż moi Kochani, małżeństwo może smakować jak  ptasie mleczko! Scalone niczym pianka i czekolada. O niebiańskiej delikatności, słodkie i smakowite. Wbrew temu co myślą przeciwnicy można je smakować każdego dnia i nigdy się nie znudzi! 😉

 

Związek między żoną, a mężem może być jak szarlotka. Wszyscy ją lubią za neutralność, wyjątkowy, klasyczny smak, bezpieczeństwo i przewidywalność składników. Smakuje zarówno z herbatą, kawą i lodami. Nie musi być specjalnej okazji żeby ją zjeść – każda jest dobra i wyjątkowa.

 

Żeby nie było tak cukierkowo, to nie będę zaprzeczać, małżeństwo bywa niekiedy kwaśne jak cytryna. Jak to w życiu… 😉 Jednak jakby nie było możesz ją zawsze dodać do herbaty i zagryźć szarlotką we dwoje! 😉 Ponieważ doskonale wiesz, że kwaśny jest potrzebny, by docenić słodki smak! 😉

 

Może być również gorzkie jak grapefruit, jednak we dwoje łatwiej go strawić, a i czasem wychodzi na zdrowie! 😉

 

Małżeństwo może być także pikantne jak chili con carne – zinterpretuj to jak zechcesz! 😉 Niby już nie możesz, bo pali Cię w język, a jednak zajadasz dalej nie mogąc oprzeć się pokusie smaku! 😉

 

Tak jak w codziennej diecie, nie możemy się obyć bez tych wszystkich smaków, tak i w pożyciu małżeńskim dla zachowania balansu muszą wystąpić! Ponieważ najważniejsza jest równowaga, prawda? 😉 A największą satysfakcję mamy wtedy, gdy możemy konsumować to wszystko z osobą, która wybraliśmy na towarzysza życia! Bez względu na pogodę, humor czy porę dnia! To nie tylko papierek, wspólne konto czy kredyt w banku… To radości, smutki, problemy i sukcesy dzielone na pół, na dwoje…

 

Wiecie, gdybym miała porównać je do czegoś namacalnego, powiedziałabym, że to plac budowy… Gdzie dwoje ludzi dokłada swoje cegiełki, tworząc z nich okazałą budowlę. I nie raz w trakcie zepsuje się jakaś maszyna, coś nie  zadziała, nie raz trzeba będzie załatać jakąś dziurę… Grunt by powstał piękny i mocny budynek! 😉

Więcej informacji znajdziecie tutaj —> klik i tutaj —>klik ! 😉