CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, PRACA/ROZWÓJ OSOBISTY

Kiedy myślisz, że Twoja „kariera” ugrzęzła w gównie!

Z góry przepraszam za tytuł, ale czasami trzeba tak po prostu dosadnie!;)

Kiedyś już Ci pisałam tu —->  To jest Twój czas! , że okres urlopu macierzyńskiego dla kobiety to trochę taki stan zawieszenia jeżeli chodzi o pracę. Dla niektórych kończący się nawet całkowitym wyłączeniem z życia zawodowego (znam osobiście takie przypadki). To również czas pełen strachu, pytań bez odpowiedzi, czy będziemy miały gdzie i po co wracać, czy nas nie zdegradują, nie zwolnią ( prawo tego zabrania, ale jak wiemy to tylko teoria ). To także okres głębszej i dłuższej refleksji nad tym, czy aby na pewno to co robiłyśmy do tej pory jest opcją, która daje nam satysfakcję i zadowolenie. Bo umówmy się – bez tego jednak długo nie pociągniemy na danym stanowisku…

I może przyjść taki moment (a jestem przekonana, że w 80% nastąpi), że uznasz, iż utknęłaś w jakimś jednym wielkim gównie! Ponieważ przez rok bądź nawet dłużej nie miałaś szans na rozwój poza tym pieluchowym!;) Bo jesteś sto lat za murzynami jeżeli chodzi o wiedzę branżową, bo koledzy i koleżanki z pracy wyprzedzili Cię już o tysiąc kroków milowych, bo zgubiłaś gdzieś w międzyczasie swoją pewność siebie i parcie na tak zwane szkło! Przykłady można by mnożyć bez końca! I choć niewiele w tym wszystkim najprawdziwszej prawdy, jak już ustaliłyśmy we wpisie, o którym Ci wspominałam – to niestety wiele kobiet tym tropem podąża. Takim o to myśleniem wykopujemy sobie coraz to większy dołek na nasze własne odchody (słabości).

Może Cię tym nie pocieszę, ale cóż… muszę coś dodać od siebie w tym temacie. Otóż jak wiesz, tuż przed porodem i kilka dobrych lat wcześniej pracowałam w bankowości. Nawet marzyłam o wielkiej karierze w finansach, baaa – nawet nieźle mi to wychodziło, a co więcej oszukiwałam siebie, że to kocham! I tak można! Nie powiem, wiele mnie ta praca nauczyła, zdobyłam ogromne doświadczenie w sprzedaży, w obsłudze klienta, w negocjacjach z nim, ogrom wiedzy o prawie bankowym, procedurach, bezpieczeństwie itp., jak i również w jaki piękny i subtelny sposób zatuszować koszty wymarzonego kredytu! Tak,tak – dokładnie. I wiesz co, dzisiaj zapieram się rękami i nogami by nie wracać do pracy w tym charakterze! Pieniądze kuszące, możliwości również, więc w czym problem?! Rzecz jasna czynnik ludzki tu wygrywa! Ponadto już rzygam tym i boję się, że zachłysnę się własnymi wymiocinami! (tak ładnie to ujęłam…) Rozumiesz?! Nie uderzam tu absolutnie w doradców bankowych, wiem dokładnie, że robią kawał dobrej roboty i wierzę, że najważniejsze jest dla nich dobro klienta!;)

W moim przypadku jak już wspominałam problem rozwiązał się sam, ponieważ generalnie mojego miejsca pracy już nie ma. Czy ubolewam nad tym, czy boję się, czy mam świadomość tego, że moja kariera ugrzęzła w gównie? Nie, nie, nie!!! Wręcz przeciwnie, widzę w tym szereg nowych możliwości, których póki co nikt mi nie oferuje i nie podaje na tacy, ale widzę je w mojej głowie, w mojej podświadomości. Chyba właśnie od tego należy zacząć. Jedyne ograniczenia jakie na nas czekają, to tylko te straszne potwory, które stworzyliśmy sobie sami na etapie wyobraźni, to te które zjadły nasze marzenia o pracy z przyjemności i z pasją…. Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę zacząć wszystko od nowa! Pomimo przeciwności losu! Nie myśl sobie, że Gerberek zastąpił mi mózg i zwariowałam na tym macierzyńskim! Z moją głową raczej wszystko ok…;) Zdaję sobie sprawę, że czasem trzeba się wdrapać na bardzo wysoką górę, żeby później móc iść prosto (nie spadać w dół), pomimo pułapek, kamieni pod nogami i dołków – WARTO!:)

Zatem dla mnie idzie nowe, zupełnie nieznane! (póki co zamierzam się cieszyć zmienianiem pieluch;0)

Pamiętaj nie ma takiego bagna, z którego nie da się wyjść! Możesz być kim zechcesz! Pomyśl tylko jak i gdzie się widzisz za jakieś dziesięć lat, albo też gdzie nie widzisz się totalnie!;)

Powodzenia!

Aga :*