Dzieci, Lifestyle

Już za chwilę, już za moment… Goła pupa na plaży!

Ten jeden dzień słonecznej pogody tak mnie rozbestwił, że od razu pomyślałam sobie o tych pięknych piaszczystych plażach, ciepłej wodzie i błogim lenistwie… <3 I po chwili spadł deszcz… ;p Takie to życie przewrotne i nieprzewidywalne! 😉 Dobijając jednak do brzegu – o plażach miało być…  Ściślej o gołej pupie na plaży, dziecięcej pupie…

 

 

 

Jedni rodzice ubierają, inni rozbierają… Temat ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Jestem w tej drugiej grupie. Zdecydowanie! I mam ku temu jeden poważny powód – bezpieczeństwo moich dzieci. Ale od początku… Pomijając już kwestie zdrowotne czy higieny, bo nie oszukujmy się gatki czy pielucha przy zabawie na plaży nie uchronią nas przed wszystkim, zmniejszą jednak ryzyko. Myślę natomiast, że jeżeli jakieś dziecko ma skłonności do różnorakich przypadłości intymnych, to będzie je miało nawet w majteczkach. Ten aspekt mnie zatem jakoś specjalnie nie przekonuje.

 

 

 

Jestem mamą od pięciu lat, i że tak powiem nic co ludzkie nie jest mi obce! 😉 Niewiele więc jest w stanie mnie zaskoczyć, dziecięca goła pupa również. Zdaję sobie jednak sprawę, że są ludzie, których temat może obrzydzać, nie podobać się, przeszkadzać – szanuję to i rozumiem jak najbardziej! Mają do tego prawo. Jednak nawet czyjąś krzywą minę byłabym w stanie przeżyć…

 

 

 

Bo właściwie jest jeden poważny powód, dla którego pomimo, że cenię sobie swobodę moich dzieci, nie pozwolę im ganiać po plaży z gołą pupą…! Bezpieczeństwo ponad wszystko! Na tym świecie obecnie jest więcej świrów niż gwiazd na niebie! Tylu zwyrodnialców i wypaczeńców, że ciężko byłoby się doliczyć… I zdaję sobie sprawę, że powinnością rodzica jest bezwzględna opieka nad dzieckiem i dbanie o jego największe dobro… Jednak nie zawsze mamy oczy dookoła głowy. Nie często się słyszy o przestępstwach seksualnych na dzieciach biegających po plaży, a jednak zdarzają się… Nie wiesz kto obok Ciebie leży na kocu, nie wiesz czy patrząc na Twoje dziecko myśli sobie, że fajny z niego brzdąc, czy raczej wymyśla w głowie czarne scenariusze uśmiechając się spod nosa… Nie wiesz tego.

 

 

 

Darujmy więc sobie tę nadmierną „swobodę” w miejscach iście publicznych… Już nie dla innych, nie dla zdrowia, ale dla bezpieczeństwa… Bezpieczeństwa dziecka. Niech w domu latają małe golasy, gdzie nikt nie patrzy, nikt nie wdycha. 😉