CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Jeden z najlepszych momentów w rodzicielstwie

Rodzicielstwo ma to do siebie, że od początku lubi zaskakiwać i wciąż każe na cos czekać z niecierpliwością… 😉 Najpierw wyczekujemy pierwszego uśmiechu, gaworzenia, pierwszych kroków, pierwszego „mama” czy „tata”… Pełnych zdań, pierwszych wierszyków, występów w przedszkolu, szkole i innych takich! Wszystko cieszy i raduje niczym wygrana w lotka, zaskakuje… W końcu patrzymy jak ktoś wzrasta z nas samych… <3 Upamiętniamy wszystkie te momenty na tyle na ile możemy, co by tak szybko nie uleciały z głowy, pielęgnujemy wspomnienia, celebrujemy te wszystkie „pierwsze razy”, przez co możemy na dłużej zachować emocje i wyrazić swój zachwyt…

 

 

 

Kto już posmakował rodzicielstwa, wie o czym mówię i co mi w duszy gra… 🙂 Ale to nie wszystko… Ponieważ jest jeszcze jeden moment, piękny i ważny… W którym nagle rodzic zaczyna rozumieć, że życie małego człowieka to nie tylko przelewki i fajna zabawa… To moment, w którym dochodzi do nas, że ten mały berbeć, co to chwilę temu latał w pampersie zaczyna dokonywać swoich pierwszych poważnych wyborów, rozważa to – co sprawia mu przyjemność i daje satysfakcję, z własnego wyboru, z własnych chęci i wedle swoich upodobań. Sam rozkłada karty – jak potrafi, jak chce, jak mu podpowiada jego dziecięca intuicja…

 

 

 

To ten moment w rodzicielstwie, kiedy patrzysz na swoje dziecko i widzisz dokładnie krok po kroku, jak rodzi się pasja – choć samo ONO, nie potrafi tego jeszcze w ten sposób określić… To te chwile, w których widzisz ogromne iskierki w tych maleńkich oczkach i radość malującą się na twarzy na jedno hasło! 😉 Te wszystkie momenty, w których widzisz, że pomimo swoich słabości idzie dalej, z uporem maniaka i daje mu to ogromną satysfakcję i siłę – co to jej brak nie jednemu dorosłemu. To ten moment, kiedy to udowadnia całemu światu, że może robić rzeczy, o które nikt by go nie posądzał, to również ten moment, w którym z uśmiechem na buzi przezwycięża swoje lęki i idzie dalej, idzie wyżej! To również ten moment, w którym masz pewność, że wyrosną z tego wielkie rzeczy biorąc pod uwagę ten zapał i zamiłowanie… Kiedy to słowo „pasja” nabiera nagle innego wymiaru, a Ty patrzysz z otwartą „gębą” i nie możesz wyjść z podziwu!!!

 

 

 

Tak – jestem dumna!!! Jak paw! Mam to – mamy to! Dla cztero czy pięciolatka nie ma rzeczy niemożliwych! Jestem tego naocznym świadkiem… <3 Rodzi się wielka pasja! <3 (która pewnie jeszcze nie raz będzie się zmieniać, dojrzewać)

 

 

 

p.s. Pokazujcie swoim dzieciom różne odcienie życia, różne sporty, atrakcje, zajęcia – nie tylko te, mieszczące się w zakresie Waszych własnych upodobań… 🙂 Niech mogą decydować, wybierać, zarażać… Niesamowity obrazek <3 Mój osobisty Bohater!