CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Jeden krok od tragedii! Ku przestrodze!

Długo zastanawiałam się czy pisać ten post, gdyż pewnie zaraz po nim poleje się niczym żar z jasnego nieba, fala hejtu w moją stronę, z oskarżeniami o brak odpowiedzialności itp. No cóż…, stwierdziłam, ze przyjmę go na klatę w każdej dawce, ponieważ chcę Cię przestrzec! O ile nie do końca miałam zobrazowane stwierdzenie ” jeden krok od tragedii ” , to kilka miesięcy temu zrozumiałam je bardzo dokładnie w odniesieniu do dzieci.

 

 

Przed czym chcę Cię przestrzec?! A no przed tym, żebyś zbyt zuchwale nie wierzyła/wierzył w swoją wszechstronność jako rodzica. Dokładnie chodzi mi o to, że często nie do końca zdajemy sobie sprawę z poziomu kreatywności naszych dzieci, bądź powtarzając sobie jak bardzo są małe, nie mamy poczucia ich sprytu i umiejętności. Błąd! Już przechodzę do rzeczy.

 

 

 

Opowiem Ci historię, która na szczęście wydarzyła się tylko raz i poza moją spaczoną psychą nie pozostawiła po sobie żadnych skutków ubocznych ( a mogło być różnie!!!), po dziś dzień jednak powoduje, że trzęsę się jak galareta! Zdarzenie miało miejsce kilka miesięcy temu, jeszcze jesienno – zimową porą. Jak każdego dnia około godziny 12 w południe uśpiłam Kubusia, a sama w tym czasie jak zwykle wzięłam się za domowe ogarnianie. Nie chcąc przeszkadzać dziecku w drzemce, zamknęłam drzwi do pokoju. Zaglądałam jak zwykle, wszystko było ok. Jednak po jakiejś godzinie zaczęły dochodzić mnie niepokojące dźwięki. Otworzyłam więc drzwi od razu, z myślą, że moje dziecię się obudziło.

 

 

 

Zobaczyłam coś co spowodowało we mnie uczucie, jakiego jeszcze nigdy wcześniej nie doznałam! Umarłam -rozumiesz???!!! Omal nie dostałam zawału, a serce biło mi w tak donośny sposób, jakby co najmniej był do niego podłączony głośnik!!! Nie uwierzysz co zobaczyłam???

 

 

 

Mój Kubuś siedział na parapecie, ale to jeszcze nic – uchylił sobie lufcik od okna!!! Już rozumiesz jak wtedy mogłam się czuć??? Mieszkamy na pierwszym piętrze, co byłoby zatem gdyby fantazja poniosła go dalej, gdyby otworzył sobie całe okno na oścież??? Stało się to dosłownie w krótką chwilę.  Jeden krok od tragedii!!! Dokładnie w takim momencie, w którym wydawało mi się, że wszystko doskonale kontroluję, bo przecież jestem obok…

 

 

 

Mój starszy syn, nigdy nie wpadł na taki pomysł, wie doskonale, że tak nie wolno i rozumie związane z tym niebezpieczeństwo. Kubuś, który miał wtedy niewiele ponad rok, nie bardzo jednak rozumiał powagę sprawy… To etap, w którym ciekawość świata bierze górę nad konsekwencjami! Straszne, ale prawdziwe! Zatem jeśli święcie ufasz i wierzysz, że roczniak czy nawet dwulatek nie wykorzysta każdej zabawki, przedmiotu, czy nie przeniesie drobnego mebla tylko po to by wspiąć się do swojego upragnionego celu, to się grubo mylisz!!! Wystarczy chwila, jeden moment! Jeden krok od tragedii!!!

 

 

 

Dziś jest starszy, dziś więcej rozumie, dziś wie, że tak nie wolno i tego nie robi! Dziś ja jestem spokojniejsza, dziś jestem bardziej świadoma i czujna, dziś wiem, że blokada jest memu dziecku nie straszna i potrafi rozwikłać jej działanie w kilka sekund, dziś śpię spokojnie bo wyjęliśmy klamki z okien…. Serio – desperackie – wiem, ale niweluje ryzyko!

 

 

 

p.s. Nie napisałam tego postu, by teraz ktoś pluł mi w gębę i mówił, że jestem nieodpowiedzialną matką. Jest on tu ku przestrodze! Każdej z nas mogło się to zdarzyć, każdej z nas mogą zdarzyć się podobne lub całkiem inne, równie niebezpieczne przypadki / wypadki. Czy to w domu, czy na dworze. Dziecięca wyobraźnia i umiejętności są nieocenione – przekonałam się o tym nie raz! Miejcie Kochani oczy szeroko otwarte…