CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

Głupota ludzka nie zna granic!

O tym, że głupota ludzka nie zna granic nie muszę chyba przekonywać nikogo…? Nie jedno oblicze ma, prymitywne, bezmyślne i mocno ograniczone… Ale do rzeczy! Na dworze ukrop jak na hiszpańskiej plaży. Zapowiadają jeszcze wyższe temperatury w nadchodzącym sierpniu. Z jednej strony to cudowanie, bo przecież po to dzieci mają wakacje, z drugiej zaś taka pogoda nieco doskwiera i męczy. Jak to mówią nie dogodzisz wszystkim… ;P  Osobiście się cieszę, choć wzdycham kiedy pot leje się po czole… 😉 Do czego jednak zmierzam…

 

 

 

Pamiętajmy, że upały nie tylko doskwierają ludziom, nie tylko o swoje nawodnienie musimy dbać w tym czasie i nie tylko o swoje bezpieczeństwo. Zwierzęta też cierpią podczas tych najbardziej gorących dni, też potrzebują odrobiny cienia i miski z wodą… Chociażby psy! Niby oczywiste, co nie?! A jednak nie… I tu od razu nasuwa mi się zdarzenie w jakim podczas czerwcowych upałów przytrafiło się mi uczestniczyć.

 

 

 

Jest poniedziałek, czy tam inny dzień tygodnia, słonecznego i gorącego tygodnia. Takiego co wiecie bez filtra i butelki wody ani rusz. Piękny poranek, około godziny 9:30, wyruszamy z Kubusiem na pobliski plac zabaw, zahaczając najpierw o Biedronkę i szybkie zakupsy, co by nie paść z gorąca. Zakupy zrobione, pewnym krokiem wychodzimy z Biedry w stronę placu zabaw, gdy naszym oczom ukazuje się pani z uroczym pieskiem. Pańcia przywiązuje pieska smyczą do poręczy i sama rusza rzucić się w zakupowy szał! Dziecko me jako wielbiciel wszystkich czworonogów nie odpuszcza sobie pogawędki z pieskiem, po czym ruszamy na huśtawki.

 

 

 

Ptaszki śpiewają, choć pewnie mocno zaschło im w gardle, żar leje się z nieba pomimo wczesnej pory, pijemy wodę, huśtamy się, robimy babki w piaskownicy. Zabawa przednia! Słońce jednak daje tak popalić, że po 40 minutach poddajemy się i ruszamy w stronę domu. Wracamy tą samą drogą. Idę i….. oczom nie wierzę!!! Biedny psina od tej pańci co to na zakupsy do Biedry śmignęła, nadal stoi przywiązany do poręczy i ledwo zipie! Nie chcę nawet myśleć jak czuł się pod tym swoim pokaźnym futerkiem, ale jego oczy mówiły wszystko! Nawet moje dwuletnie dziecko stwierdziło całkiem poważnie, że pieskowi jest chyba gorąco…!

 

 

 

Niewiele myśląc nalaliśmy psu wody na chodnik koło pyszczka, tak by mógł chociaż zwilżyć swój biedny, wyschnięty język, który swoją drogą zwisał mu prawie do ziemi… Serce mi pękło! Głupota ludzka nie zna granic – pomyślałam! Babsko ma nasrane w głowie zostawiając w samym słońcu zwierzaka na 40 minut! Ile można chodzić po dyskoncie??? Chwilę po mojej refleksji pańcia pojawiła się obok pieska z oburzonym wzrokiem w naszym kierunku. Kiedy powiedziałam pani, że chyba jest za gorąco na to aby zostawiać psa na tyle czasu w tak nasłonecznionym miejscu, dostałam odpowiedź – bym zajęła się swoim dzieckiem! Rozumiesz?! Szepnęłam tylko pańci, że następnym razem zadzwonię po straż miejską i odwróciłam się na pięcie!

 

 

 

Nie pojmuję takiego zachowania! Nie rozumiem takiego sposobu znęcania się nad zwierzętami – bo sorry – inaczej tego nie nazwę! Nie toleruję takiej znieczulicy i egoizmu! Najchętniej w zamian wyrwałabym pańci resztkę włosów z głowy, ale byłam z dzieckiem więc nie chciałam robić dymu! Podobne odczucia mam do ludzi, którzy pozostawiają zwierzęta w gorącym samochodzie – zamkniętym samochodzie!!! Wrrr!!! Głupota ludzka nie zna granic! Dbajcie o Waszych pupili…