CODZIENNIK, PRACA/ROZWÓJ OSOBISTY

Genialny plan, który nie wypalił!

Pisałam Ci już co nieco tutaj —->Sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem, śrubką, młotkiem, wkrętem! o moim noworocznym powrocie do pracy. Wspominałam chyba również, że początkowo miałam genialny plan tego biznesu… Wprost idealny, czyli taki, gdzie będę mogła pracować w domu z dzieckiem na kolanach, nie tracąc ani chwili z mojego cudownego macierzyństwa. Miało być pięknie, miało być razem, wszystko zaplanowane co do joty, miały być spięte pośladki ;), praca na całego, przeplatana przytulasami  i milionem buziaków, i pieniądze z tejże pracy… No właśnie, wszystko miało być, genialny plan, prawda? A co z tego wyszło? Dupa!!!

 

 

 

Oczami wyobraźni widziałam wszystko! Wstajemy rano z Kubusiem, pijemy kawkę, jemy śniadanko, Kubuś się bawi, mama obdzwania klientów, umawia spotkania, podczas popołudniowej drzemki syna dzwoni jeszcze więcej, tulimy się, chodzimy na spacery. Po południu tata zajmuje się dziećmi, a mama jedzie na umówione wcześniej spotkania. I tak dwa, trzy razy w tygodniu. Plan idealny, wszyscy są zadowoleni, a ja najbardziej, ponieważ praca nie zabiera mi moich rodzicielskich priorytetów. Miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam… ;p Naiwna była, co??? Albo może nazwijmy to ładniej: byłam mega optymistyczna! 😉 Jak zwał tak zwał – mój genialny plan okazał się katastrofą!

 

 

 

Ja vs Rzeczywistość 0:1 !!!!

 

 

 

ŻYCIE SAMO WERYFIKUJE PLANY!

 

 

 

W rzeczywistości nie było z tego ani pracy, ani pieniędzy, a co za tym idzie nawet satysfakcji! Pomijając w ogóle fakt, że w styczniu przesiedziałam z Olim w szpitalu albo w domu,  i ten okres również przechorowaliśmy mniej więcej do połowy lutego. Później wcale nie było lepiej…

 

 

 

Kubuś uwieszony na rękach, pragnący nieustannej uwagi, moje dokumenty walające się po całym mieszkaniu, brak swojego odosobnionego miejsca na pracę i wiele innych czynników, które nie pozwalały mi spiąć się i zorganizować tak, jak sobie to wyobrażałam. Poza tym w domu rozprasza wszystko: nie umyte naczynia, okruchy na podłodze, pranie, które samo się nie zrobi… Albo wyobraź sobie sytuację, że rozmawiasz z poważnym klientem, a dziecko podchodzi do Ciebie z jakże ważną informacją i powiada Ci, że właśnie zrobiło kupę w pieluchę! Słuchajcie no nie ma co tu koloryzować i okłamywać się – taka jest rzeczywistość domowa!

 

 

 

Przy czym nie wiem czy Wy też macie doświadczenia, ale co niektórzy ludzie twierdzą, że przecież jak pracujesz w domu, to ten powinien każdego dnia lśnić czystością, obiad, prasowanie i te sprawy też przecież możesz zrobić w tak zwanym międzyczasie, prawda???! No i generalnie w domu jest wszystko na pełnym wyluzie, co nie??? Ajjj i oczywiście po takim dniu pracy nie możesz być przecież zmęczona, bo cały dzień siedziałaś w domu, prawda??? 😉 Słuchajcie, generalnie praca w domu jest cholernie trudna! Raz, że jest milion rozpraszaczy, a dwa, że w takich warunkach mobilizacja jest mocno utrudniona.

 

 

 

W związku z tym, ze mój genialny plan okazał się kompletnym niewypałem, w marcu poszłam po rozum do głowy i wynajęłam biuro. To była najlepsza decyzja! W końcu machina ruszyła, mam swoje miejsce, swoją przestrzeń, atmosferę pracy, dużo łatwiej się organizuję, pracuję efektywnie. No i bardzo ważne: po pracy mogę się walnąć na kanapę i powiedzieć w końcu chłopu „że przecież byłam w robocie”! 😉 Co prawda obowiązków domowych mi nie ubyło, ale mam czas, który mogę wykorzystać produktywnie, pracując przy tym tylko kilka dni w tygodniu.

 

 

 

Nie sugeruję, że praca w domu jest totalnie bezsensowna. Chodzi o to, że nie każdą pracę da się „dobrze” wykonywać w warunkach domowych. Myślę też, że wiele zależy od naszego charakteru. Ja osobiście mam tak, że o ile w moim życiu osobistym/rodzinnym panuje swego rodzaju rozgardiasz, to akurat w pracy muszę mieć wszystko na tip top! Przyznam również, że wyjście poza strefę domu wpłynęło bardzo dobrze ma mój komfort psychiczny…

 

 

 

Podsumowując: w moim przypadku połączenie pracy z rolą mamy w tym samym czasie kompletnie się nie powiodło, być może również duży wpływ ma na to wiek Kubusia. Rekompensuję sobie to wolnymi dniami w tygodniu. Myślę, że więcej razy nie podejmę próby łączenia tych dwóch ról… Zatem jeżeli kiedykolwiek myślałaś nad pracą w domu, zastanów się dobrze czy to jest aby ten kierunek, i czy ta forma pozwoli Ci rzeczywiście produktywnie pracować…

 

 

 

Kiss!

Aga :*