CODZIENNIK, NIECODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Czego nie dowiesz się o macierzyństwie z książek?

 Przychodzi ten piękny moment, gdy pojawiają się dwie kreski na teście… <3 Pod Twoim sercem rośnie NOWE ŻYCIE… Wyczekiwane, upragnione, wyjątkowe bo (zazwyczaj) z miłości… <3 Kochasz, dbasz, pragniesz tego spotkania jak najwspanialszej randki! Jeszcze nic nie wiesz o tym wspólnym życiu, ale jesteś przekonana, że będzie pięknie, wyjątkowo, że oddasz wszystko dla tego „związku”, że zmienią się priorytety…

 

 

 

Oczywiście w tym samym czasie znajdzie się liczne grono doradców, ciotek dobra rada i najwybitniejszych znawców tego świata! 😉  W dobrej wierze i święcie przekonani o swojej słuszności – powiedzą Ci jak rodzić, nosić, bujać czy nie bujać, jaki kupić wózek i do czego będzie niezbędny Ci Szumiś…. 😉 Doradzą Ci żebyś wyspała się na zapas, co masz zabrać do szpitala, co jest totalnym „must have”, a na co nie warto wydać nawet złamanego grosza. Dostaniesz 20 gotowych rad na kolkę, pierwszy obiadek i pozbycie się pieluchy. W książkach przeczytasz o tym, jak wspierać rozwój maluszka, w jaki sposób wykonywać masaż i jak przygotować go do pierwszej kąpieli. W programach telewizyjnych powiedzą Ci jakie witaminy i suplementy diety są najlepsze, w zależności od stacji będą namawiać bądź odciągać od szczepień, poradzą jak przystawiać do piersi. Internety zrobią z Ciebie specjalistkę od wszystkich chorób zakaźnych, genetycznych, wysypek, jelitówek i alergii.

 

 

 

Zanim urodzisz będziesz chodzącą encyklopedią w dziedzinie „dzieci”, popartą wiedzą i doświadczeniem starszych, mądrzejszych, specjalistów i tych, którzy się za nich uważają… 😉 Z powodzeniem i podniesioną głową będziesz mogła wkroczyć w etap zwany macierzyństwem, a później w dojrzalsze rodzicielstwo. Serio! Powiedzą Ci wszystko! No prawie wszystko…. Poza jednym (nie)maleńkim szczegółem…

 

 

 

Czego nie dowiesz się o macierzyństwie z książek???

 

 

Otóż moja Droga, nikt Cię nie uprzedzi, że wraz z chwilą porodu staniesz się ofiara umartwiania!!! Już od pierwszego dnia życia maleństwa, będziesz walczyć z własnymi emocjami, strachem, który nie rzadko ma wielkie oczy… Od pierwszej chwili istnienia tej maleńkiej Istoty… „Płacze? Dlaczego płacze? Może coś je boli? Może jest jej zimno? Może się nie najada, a może to nieszczęsna kolka?”.

 

 

Nikt nie wspomni Ci o tym wcześniej, że już zawsze, gdzieś z tyłu głowy będzie ta natrętna myśl: czy moje dziecko jest całe i zdrowe? Czy nikt nie robi mu krzywdy, gdy Ciebie nie ma obok? Czy nikt nie dokucza w szkole? Gdzie jest i co się z nim dzieje, gdy spóźnia się pół godziny do domu? Czy nie przyjdzie mu jakiś „fantastyczny” pomysł do głowy będąc po raz pierwszy, piąty i dziesiąty samemu na wakacjach? Czy wyrośnie na dobrego człowieka? Czy to samo dobro dostanie od innych? I miliony innych mniej lub bardziej istotnych pytań, które od tej chwili będą chodziły jak mrówki po Twojej głowie każdego dnia!

 

 

 

Nikt Ci nie powie wcześniej, że w pewnym sensie możesz pożegnać się z absolutną beztroską, nikt nie uprzedzi, że niekiedy będziesz drżeć, głowa będzie siwieć niejednokrotnie, a wyobraźnia matki będzie tworzyć wybujałe scenariusze, filmy grozy, akcji, horrory i tym podobne… Z tą różnica, że w tym wypadku akurat obędzie się bez Oscara…

 

 

Nieodwracalne…

 

 

 

zdjęcie: pixabay.com