Dzieci, Lifestyle

Chwyciłam chwile!

Odkąd mam dzieci nieustannie walczę z uciekającym czasem! To chyba domena każdej matki… I choć wciąż ubolewam, w gruncie rzeczy nigdy nic nie wskóram w tej sprawie. Kuba dopiero co się urodził i był małą, niewinną, różową żabą, a teraz to już całkiem wyrośnięte trzy miesięczne Bobo!;) Nie mam pojęcia kiedy mi to zleciało, każdy dzień szybciej… Nie wspomnę już o Oliwierze przedszkolaku! Szkoda każdej chwili, żeby niczego nie przegapić, nic nie stracić!

Chciałoby się zatrzymać ten niemowlęcy zapach, meszek na głowie, najsłodsze stópki świata i małe niezgrabne rączki… Niewinny dotyk szukający bezpieczeństwa po omacku i nawet niekiedy ten wrzask z powodu głodu czy tęsknoty za skórą i zapachem mamy… Bezpowrotne chwile, chyba najpiękniejsze w życiu… Każda mama to wie. Przyznam, iż zdarza mi się, że chciałabym wysłać tych dwóch na marsa, na nieco dłuższe kolonie… To i tak kocham ich nad życie i straszliwie boję się chwili, kiedy przyjdzie taki czas, że któregoś razu obudzę się i zastanę w pokoju obok dwóch dorosłych facetów, którzy będą mieli daleko gdzieś przytulaski i całusy z mamą!

Najchętniej schowałabym każdą ,,naszą” chwilę głęboko do szuflady i zostawiłabym ,,na później”… Gdyby tylko tak się dało…

Póki co próbuję z tym walczyć innymi sposobami, milionami zdjęć, filmikami, rysunkami, bibelotami – dla wielu bez znaczenia, a dla mnie (typ zbieracza), mającymi największą wartość tego świata! Zapachu nie schowam do kieszeni, gugania też nie i Oliśkowych ,,migów” również. Niestety… Składam codziennie piękne wspomnienia w mojej głowie, z wielką skrupulatnością, co by o niczym nie zapomnieć…

Dzisiaj z racji tego, że znów jesteśmy wszyscy razem i Oliś w weekend opuścił mury szpitala, oprócz wspomnień mam coś jeszcze! Coś bardziej namacalnego, trwałego, pamiątkę do końca życia. Przyznaję się, pomysł nie mój. Ostatni raz bawiłam się tak w szkole podstawowej!;) Podpatrzyłam jak koleżanka wstawiła na facebooka odbite rączki swoich córek. Toteż dzisiaj wyrobiliśmy masę solną i uwieczniliśmy kończyny naszych Chłopaków!:) Radość Olisia była wielka, właściwie to chyba wszyscy bawiliśmy się świetnie, bo nawet R. złapał za wałek!;) Efekty na zdjęciach!

Jakbyście mieli ochotę spróbować w domu to dla przypomnienia podaję tajemniczą miksturę masy solnej!;)

Potrzebujemy mąkę, sól i wodę. Masę rozrabiamy w stosunku 2:1. Czyli np. 2 szklanki mąki, 1 szklanka soli. Wody dolewamy na tyle by konsystencja stanowiła zwartą masę i nie przyklejała się do palców. Masę wrabiamy wałkiem. Tworzymy cuda – wianki, aniołki, serca, odbijamy rączki, nóżki i co tylko wyobraźnia nam podpowie!;) Suszymy w piekarniku, w temperaturze około 80 stopni.

Ekstra zabawa!

Buziaki

Aga, Oli I Kubuś:* <3

 

20161010_214720 20161010_214802 20161010_215005 20161010_215024