Lifestyle

Jak chorują rodzice? Matki vs Ojcowie

 

 

 

To jak chorują rodzice? I czy w ogóle mogą sobie pozwolić na taki przywilej jak chorowanie? Temat rzeka! Ale cóż przeanalizujmy temat… Nie chcę tutaj szufladkować nikogo, ale mam wrażenie, że kobiety różne dolegliwości zdrowotne znoszą nieco lepiej… Nawet o tym samym nasileniu. Wróć!!! Mężczyznę boli bardziej – podobno udowodnione naukowo! 😉 Ale do brzegu…

 

 

 

Są mężczyźni, którzy chorują z odwagą rycerza, nie dają się bakteriom i wirusom, a katar z żarcików nie jest im straszny. Doprawdy tacy są i nawet znam takich. Szacun chłopaki! Zatem to nie o nich będzie mowa. Jest również druga grupa tych, dla których katar jest chorobą śmiertelną! O tej grupie będzie wywód…

 

 

 

Jak chorują rodzice?

 

 

 

OJCOWIE:

 

 

Jak taki chłop ma katar, tudzież inne dolegliwości to ma katar i już! Koniec świata, armagedon, Antarktyda! Ciężko choruje, cierpi i kropka – nie ma go dla świata! Bierze tydzień zwolnienia i ………. leży! Jedynie co jest w stanie robić to obsługiwać pilota. Na nic więcej jego ciężko zaatakowany organizm nie może sobie pozwolić. Nie słyszy w domu płaczących dzieci, nie widzi ich jak roznoszą chałupę w drobny mak, nie zastanawia się co zjedzą na obiad. Odwraca się pupką do całego świata i …………………………..choruje!!!! To byłoby na tyle jeżeli chodzi o aktywności.

 

 

 

MATKI:

 

 

Jak baba ma katar, to ma katar – wyciera nos i idzie dalej! Jak ją złapie silniejsza dolegliwość to walczy, bo ma świadomość, że świat bez mamy mógłby się zawalić! ;p Toteż rozwiązuje domowe konflikty, robi żarcie z niczego – bo zazwyczaj nie ma nic przecież w lodówce… 😉 Wstaje do „siku”, „kupa”, „zobacz”, „daj”, „gdzie jest to i owo”… Nie przywiązując się zbytnio do ciepłego łóżeczka. I nawet jak z całych sił próbuje przyjąć postawę „nic nie widzę, nic nie słyszę”, to wymięka po kilku minutach… Nie umiera, nie szlocha, nie rozpacza. I dosyć trafne jest powiedzenie, że „matki nie chorują”! Bo zawsze coś, zawsze ktoś… Zazwyczaj więc chorujemy o najlepszej dla nas porze , w tak zwanym „międzyczasie”. ;p I to wbrew pozorom nie jest nasza zaletą! Ponieważ chorować trzeba umieć drogie panie…

 

 

 

Jednak żeby nie było, że my wszystkie jesteśmy takie idealne, to jest również grupa kobiet, która umiera na katar jak przykładowy ojciec… ;p Nawet znam takie, także luz… ;p

 

 

 

Na koniec napiszę tylko, że zazdroszczę kobietom, które potrafią chorować z głową! Kiedy chorują, nie umierają, ale dbają o siebie nie zważając na to, że ich chwilowo niedyspozycja może się odbić na życiu całej ludzkości! ;p

 

 

 

Dbajcie o siebie dziewczyny! :*

 

 

Zdjęcie: pixabay.com