CODZIENNIK, PRACA/ROZWÓJ OSOBISTY

Bullet Journal – nowa zajawka!

      Wiem, że dopiero mamy październik i do nowego roku jeszcze chwila, ale lada moment zacznie się szał na różnego rodzaju kalendarze i planery. Dlatego spieszę czym prędzej i dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam nieco moją nową zajawkę, jaką jest bullet journal.

 

    Należę do osób, którym słowo pisane jest najważniejsze! Niemal pod każdym względem, czy to krótkich notatek, planowania czy nawet wpisów na bloga – przed publikacją zawsze skrzętnie notuję je w zeszycie. Wiem, że to już nie średniowiecze, ale jakoś zdecydowanie lepiej działa to na moją wyobraźnię kiedy mogę coś skreślić, dopisać, a później ułożyć w sensowną całość. Jeżeli chodzi o planowanie pracy, dnia, zadań, wizyt lekarskich czy urlopów od zawsze korzystam z jakiegoś notatnika, kalendarza czy organizera. Nauczyłam się tego jeszcze na studiach, następnie stosowałam z powodzeniem w pracy, aktualnie pomimo braku chwilowej aktywności zawodowej, trzymam się tej formy również w domu. Ciężko by coś co jest zapisane umknęło mojej głowie, a ta choćby nie wiem jak tęga nie zapamięta i nie przetworzy wszystkiego sama. Poza tym spisanie chociażby swoich celów, pozwala po czasie jasno dokonać obiektywnej oceny naszych postępów, a także ich skuteczność. Wiele rzeczy dzięki temu można jeszcze raz przeanalizować, jak również dostrzec, w której sferze powinniśmy bardziej pracować nad sobą. Między innymi dlatego zawsze wszystko notuję i staram się planować (choć wiadomo z tymi planami przy dzieciach różnie bywa;)).

    Jak już wspomniałam od zawsze używałam jakiegoś kalendarza lub organizera. Za każdym razem wybierałam te z najpiękniejszą okładką i niebanalnymi stronicami. Generalnie „jarałam” się nimi przez tydzień, dwa, trzy po czym mi przechodziło i zawsze pod jakimś względem stawały się mało funkcjonalne. W jednych czegoś brakowało, w innych pewnych rzeczy było za dużo i kompletnie miały się nijak do mojego sposobu planowania czy funkcjonowania. Zawsze coś. Pewnego razu na jakiejś grupie przeczytałam o bullet journal. Niemal od razu stwierdziłam, że to idealne rozwiązanie dla mnie i koniecznie muszę wypróbować pomysł.

 

CO TO W OGÓLE JEST BULLET JOURNAL?

    Bullet journal to system prowadzenia notatnika z zapiskami opracowany przez nijakiego pana – Ryder Caroll. Notes ma za zadanie dobrze służyć, ma być przede wszystkim funkcjonalny i ułatwić życie. To połączenie planera, kalendarza i notatnika w jednym, indywidualnie stworzonym zeszycie. Cały urok tego narzędzia tkwi w jego prostocie i funkcjonalności. Dla jednych będzie narzędziem do planowania, dla innych pamiętnikiem, zeszytem celów, zbiorem list rzeczy do zrobienia, a dla jeszcze innych świetnym sposobem na organizację. Właściwie ciężko go jednoznacznie zdefiniować, a pracując z nim każdego dnia skrupulatnie dostosowujemy go do siebie i indywidualnych potrzeb.

 

CZYM JEST DLA MNIE BULLET JOURNAL?

    A właściwie raczej czym będzie? Gdyż to mój pierwszy eksperyment, z którego ze względu na jego elastyczność jestem mega zadowolona już teraz! Zatem mój bullet journal ma służyć jako narzędzie do codziennej organizacji. Zawarłam w nim między innymi: harmonogram dnia z godzinami, zadania do wykonania, priorytety, cele tygodniowe. Jest w nim również miejsce wspomagające opanowanie budżetu domowego, m.in. miesięczne przychody, oszczędności czy najważniejsze wydatki, trochę motywacji i mnóstwo innych rzeczy, które nie mogą umknąć w codzienności. Dzięki temu trzymam kontrolę nad ważnymi sprawami i śledzę postępy w realizacji założonych celów. Stosuję ten sposób już od dawna, z tym, że wcześniej wciskałam tego typu sprawy gdzieś w kalendarzu. Muszę przyznać, że metoda na serio się sprawdza!

    Przeglądając Pinteresta czy fora dotyczące bullet journal natkniecie się na wiele wspaniałych inspiracji i praktycznych pomysłów. Listy zakupów, menu tygodniowe, listy potrzeb, „chciejstwa”, dobre nawyki czy przeczytane książki są wyeksponowane w tak piękny i estetyczny sposób, że od razu o swoim własnym notatniku. Poważnie, niektóre jak dla mnie są prawdziwym dziełem sztuki! Oryginalne ilustracje i kaligrafia urzekają!

 

CHCESZ ZACZĄĆ? TYLKO JAK?

    Otóż żeby samemu zacząć przygodę z bullet journal wystarczy długopis i zeszyt. Nie jestem jeszcze doświadczonym specjalistą, ale podobno najlepiej sprawdzają się notesy/zeszyty w kropki bądź czyste. Ja zakupiłam ten pierwszy i rzeczywiście jestem z niego zadowolona. Ci bardziej zaawansowani w temacie używają wielu innych gadżetów, typu: naklejki, taśmy ozdobne, wasabi, pieczątki, flamastry, kredki, a nawet stosują tzw. wyklejanki z gazet lub papeterii, które swoją drogą wyglądają obłędnie! Osobiście, aż tak daleko nie zaszłam i poprzestałam na czarnym cienkopisie i kilku kolorowych zakreślaczach, zaś do oddzielenia miesięcy użyłam standardowych naklejek bocznych, jakie stosuje się w kalendarzach. Mój pierwszy bullet journal wystarczy na dwa miesiące, co myślę pozwoli mi go na tyle dobrze wypróbować, by następnym razem stworzyć narzędzie idealne. Oczywiście nie omieszkałam również zakupić standardowego planera, który ze względu na ilość stron zastąpi mi bullet przez 3 miesiące. Dzięki temu będę miała obiektywne porównanie. Dam Wam znać co i jak!;)

 

PODSUMOWUJĄC:

    Bullet journal to idealne rozwiązanie dla osób, które uwielbiają planować na papierze w indywidualny sposób. Może stanowić doskonałe narzędzie dla tych, którzy uczą się planowania i zarządzania sobą w czasie oraz wciąż testują najlepsze dla siebie rozwiązania i metody. Doskonale sprawdzi się u osób, które mają wiele  różnych spraw, projektów i zadań do ogarnięcia. Przede wszystkim bullet journal będzie strzałem w dziesiątkę dla wszystkich, którzy z różnych powodów nie potrafią się odnaleźć w standardowym, schematycznym kalendarzu czy planerze.

    A na koniec kilka cudownych inspiracji z Pinterestu i moje skromne początki!;) Co myślicie? Idziecie w to?

Kiss:*