Dom

BUDUJEMY DOM część III – stan zero! Mamy TO!

Jejku!!!! Czy Wy wiecie, że ostatni post dotyczący naszego domu poczyniłam pół roku temu… Tutaj —> (klik). Zatrzymaliśmy się na projekcie… Jak wiecie zdecydowaliśmy się na gotowy projekt domu od Archon, nasz ukochany Dom w malinówkach 4. Wszystko miało pójść szybko, gładko i bez większych opóźnień… Z założenia budowę mieliśmy zacząć w lipcu… No właśnie z założenia – naszego założenia! A jeśli chodzi o osobiste założenia i budowę domu to pojęcia, które nie koniecznie bywają spójne… ;p

 

 

 

Formalności i biurokracja nieco nas zmiażdżyły… Oczekiwanie na pozwolenie na budowę w okresie wakacyjnym, kiedy to większość pracowników budżetówki przebywa na urlopie, wymaga sporo cierpliwości… Zatem najpierw oczekiwanie na pozwolenia, następnie formalności kredytowe, które przy kredycie hipotecznym nie trwają wcale tak krótko. Dodatkowo w całym tym procesie brakowało po drodze a to jakiejś mapy, świstka, pozwolenia! Wiecie o co chodzi?! 😉 Trzeba mieć końskie zdrowie i mnóstwo czasu, pełny portfel też rzecz jasna – bo byłe papier kosztuje minimum 50zł.

 

 

 

 

 

Kiedy wszystko się przedłużało myśleliśmy już nawet o tym, by przełożyć cały proces na wiosnę, zresztą chyba nieliczni decydują się na budowę domu w okresie zimowym… Zdrowy rozsądek w tym wypadku jednak nie wygrał! ;p I tak o to, dokładnie dziewiątego listopada rozpoczęliśmy budowę naszego wymarzonego domu!!! Pełni obaw, że mróz i śnieg będą chciały nam przeszkodzić… Los nam jednak sprzyja, bowiem poza pojedynczymi „zimowymi” dniami pogoda nas rozpieszcza i nie mogliśmy sobie lepszej wyobrazić w tym okresie! Odpukać w niemalowane. ;p Pogoda sprzyja, ekipa budowlana również się sprawdza na medal, a jak wiadomo z tym ostatnim często bywa bardzo różnie…

 

 

 

Efektem wszystkich tych dobroci jest fakt, że drugiego grudnia mieliśmy już stan zero!!! Radość wielka! Niby nic, bo to przecież wyjście z samej ziemi, a jednak cieszy jak nic innego! 😉 Zdradzę więcej – właściwie to jesteśmy już w zaawansowanym kolejnym etapie tego projektu! ;D Ale o tym napiszę Wam w kolejnym poście. Dzisiaj tylko stan zero. O szczegółach, co , jak i z czego opowie Wam mój mąż, bo ja osobiście wolę patrzeć na efekty, tudzież marzyć już o samym wykończonym wnętrzu! ;D On zaś jest specjalistą – posłuchajcie więc chłopa! 😉

 

 

 

 

 

R.

 

 

Przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac związanych z budową domu, bardzo ważne jest mieć kogoś kto pomoże i doradzi Nam w kolejnych etapach. W naszym wypadku oprócz sprawdzonej ekipy budowlanej, wybraliśmy na kierownika budowy projektanta, który adaptował projekt i nanosił zmiany.

 

 

 

Pracę na budowie rozpoczęliśmy od zdjęcia tzw. humusu czyli wierzchniej warstwy ziemi. Jest to dość istotny aspekt ze względu na fakt, iż jest to grunt nienośny, a w dodatku ta warstwa ziemi posiada wiele mikroelementów, które działają jak kompost. Usunięcie humusu zapobiegnie możliwemu osiadaniu budynku, jak również wydobywaniu się nie przyjemnych zapachów, czy powstaniu grzybów wewnątrz domu.

 

 

 

Na ściągniętym gruncie geodeta wyznaczył granice domu zgodnie z projektem i można było przystąpić do rozpoczęcia prac budowlanych.
Kolejnym etapem było wylanie fundamentów. Na fundamenty wybraliśmy ławy fundamentowe, wykop w miejscach ścian nośnych domu został za zbrojony oraz zalany żelbetem. Na gotowe ławy fundamentowe ułożone zostały bloczki fundamentowe.

 

 

 

Całość została zabezpieczona dwiema warstwami masy asfaltowo-kauczukowej czyli tzw. Dysperbitem, na który zostały przyklejone płyty Styroduru, czyli spienionego polistyrenu. Materiał ten idealnie izoluje fundamenty przed wilgocią z gruntu.

 

 

 

Całość została zasypana piachem wewnątrz fundamentów oraz po zewnątrz. Po wykonaniu punktów hydrauliki zgodnie z projektem  wszystko zalane zostało warstwą betonu.

 

 

 


 

 

I taki oto mamy efekt! 😉 <3