CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Błędy i grzeszki!

Ustaliłyśmy już, że z chwilą pojawienia się maleństwa w życiu Rodzicielki priorytety stanowczo się zmieniają…;) Chociaż byśmy robiły milion innych rzeczy na raz, zawsze gdzieś z tyłu głowy najważniejsze pozostaje szczęście i dobro naszego dziecka. Chcemy najlepiej i z całego serca! Takie już jesteśmy… Nie oznacza to jednak (niestety), że nie popełniamy błędów (sama nie do końca wierzę, co piszę;)), jestem pewna że każda z nas ma jakiś fakap na swoim koncie! Mam i ja!

Po pierwsze CIĄŻA! Ciąża to taki piękny czas, w którym przygotowujemy się na przyjście tej najważniejszej w świecie PERSONY! Kolekcjonujemy piękne bibeloty, ubranka, meble, (jak się okazuje w trakcie-połowa z nich jest zbędna). Przeżywamy, myślimy, marzymy, rozczulamy się…Dbamy jak nigdy o swoje zdrowie,chuchamy, dmuchamy, odżywiamy się książkowo, odpoczywamy na zapas! Przy tym ostatnim zdaniu niestety muszę zakończyć! Jaki odpoczynek ja się pytam??? Jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży od razu założyłam sobie, że to przecież nie choroba, w związku z tym będę pracować do rozwiązania. W końcu mam siedzący tryb pracy, w związku z tym dam radę! No bo jak inaczej: Ja nie dam????!!! Jak postanowiłam, tak zrobiłam! Dzisiaj z perspektywy czasu, uważam, że to był duży błąd, na własne życzenie zresztą. Nie wzięłam pod uwagę stresu związanego z moją pracą; dyskomfortu, jaki się odczuwa siedząc z brzuchem przed kompem 8 godzin w jednej pozycji; ciążowej nadwrażliwości (przez hormony) na głupotę ludzką 😉 itp. Poza tym, byłam szczęśliwą posiadaczką cukrzycy ciążowej, skazaną na dietę i insuliny. A jednak dopóki nie wysłano mnie do szpitala, gdzie zostałam do cc, toczyłam się każdego dnia na przystanek i z powrotem, wypełniałam pilnie swoje obowiązki, bo przecież nie jestem chora, ponieważ tak wypada, bo jeszcze trochę dam radę…Kompletna bzdura! Obecnie rozumiem, że zwolnienie w ciąży to nie oznaka słabości czy próżniactwa ciężarówki, a całkiem naturalna kolej rzeczy, a wręcz naturalny objaw szacunku dla zdrowia swojego i dziecka.Nie mam na myśli tego, żeby lecieć na zwolnienie (jesli oczywiście nie ma takiej głębszej potrzeby) od razu po zapłodnieniu;). Chodzi o to, żebyśmy sobie dały przynajmniej miesiąc-dwa na przygotowanie się do tego pięknego etapu, na odpoczynek również (no bo kiedy jak nie w ciąży;)). Zatem, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam do głowy pomysł pracy do końca ciąży, od razu wybijcie to sobie z głowy, nikt Wam medalu za odwagę i wierność pracodawcy nie wręczy-wierzcie mi!

Pozostając w temacie zwolnienia (a raczej jego braku) to nawaliłam tutaj w jeszcze jednej kwestii. Biorąc pod uwagę istotny czynnik jakmi jest CZAS (którego nie miałam), nie zdążyłam się należycie przygotować na przyjście Oliwiera (a że młody lubi zaskakiwać, to pojawił się wcześniej;)). Niestety nie dałam rady ze wszystkimi rzeczami dla niego i choć zaraz po pojawieniu Olisia  najbliżsi spisali się na medal w tej kwestii, to miałam wyrzuty sumienia, że niektórych rzeczy nie zrobiłam tak po prostu sama…Przecież to jedyna taka okazja, żeby cieszyć się  nawet najmniejszymi drobiazgami związanymi z przyjściem Najważniejszego! Morał z tego jeszcze jeden, żeby nie zostawiać wszystkiego na KONIEC. 😉

Butelka. Karmienie piersią oczywiście!Jak najdłużej, priorytetowa sprawa! Jednak odciągnięcie mleka laktatorem i nakarmienie dziecka, od czasu do czasu z butli (chociażby po to, żeby czasami tata mógł się wykazać w nocy)nie spowoduje, że maluch nagle pokocha plastkich i zrezygnuje z cyca!Karmiąc Oliwiera unikłam sytuacji, w których miałby pić z butelki, (tylko kiedy mnie nie było), bałam się, że w przeciwnym razie odrzuci pierś ( a tego bym przecież nie przeżyła!). Błąd! Karygodny błąd! Konsekwencje okazały się być surowe! W momencie kiedy ,,źródełko wyschło,, (początek 8-go miesiąca mojego syna) Oliwier odrzucił całkowicie BUTELKĘ. Nie chciał ssać i już, koniec, kropka! W związku z tym wydaliśmy mnóstwo pieniędzy na wszystkie butelki świata, a tym samym staliśmy się posiadaczami największej ich ilości we wszechśiwecie!;) To nie koniec tej historii…Najgorsze dopiero przed Tobą! Otóż mleka ssać nie chciał, ale przecież pić musiał, chociażby dlatego, że O. jest alergikiem (niewielki wybór zostaje nam poza mieszanką z wapniem). Musieliśmy znaleźć sposób na Uparciucha! Tak więc jedynym wyjściem okazała się strzykawka…do 18-tego miesiąca.;)  (dodam,że o poj. 5ml—> a mój niejadek zjadał ok. 150-160ml mleka). Dobra, teraz wyobraź sobie, że Twoje słodkie dzidzi budzi się (i Cię) każdego ranka o 5 (czaasmi zdażało się zaraz po 4) i Ty właśnie moja Droga ,,jedziesz,, z tą strzykawą! Posiłek, który teoretycznie w ,,normalnych,, warunkach powinien trwać max 10 minut, zajmuje Wam 40 minut (przypominam jeszcze raz między 4 a 5 rano!!!!) Wyczyn, co nie?;)

Idąc dalej w kierunku jedzenia, nie omieszkam wspomniec o jeszcze jednym, istotnym błędzie! Mianowicie już nigdy, ale to przenigdy nie posłucham się żadnej babci, cioci, przyjaciółki w kwestii rozszerzenia diety dziecka! Najprwdopodobniej dieta Oliwierka została rozszerzona za wcześnie (miał skończone 5 miesięcy) i stąd jego problemy pieluszkowe. 🙁 Strasznie cierpiał , ciarki przechodzą mnie  do tej pory jak pomyślę o tym. Matka wie najlepiej kiedy wprowadzać radykalne zmiany w jadłospisie swojego malucha, i tego się trzymajmy!A wszystkim ,,ciocia dobra rada,, dziękujemy!

Jest jeszcze jedna, bardzo istotna rzecz, którą część z naszego bliskiego otoczenia wytyka nam jako błąd wychowawczy…Otóż, chodzi o to, że mój 20-sto miesięczny syn śpi z nami w łóżku ( w dodatku w środku, wyobraź sobie?!)!!! Moja wypowiedź w tym temacie jest krótka i bardzo prosta: niezmiernie cieszę się, że Oliwer spał z nami do tej pory, to niesamowite uczucie potrzymać sobie w nocy taką maleńką stópkę! I pewnie nie zrozumie  nikt, kto nie odczuł tego na własnej skórze. Z lekką przykrością w sercu stwierdzam, że pokój Olisia już prawie gotowy i mój maluch będzie musiał się wyprowadzić z naszego łoża (a ja w końcu się wyśpie?). Natomiast mogę przyżec i obiecać z reką na sercu, że jeśli  kiedykolwiek zostanę mamą po raz drugi, będziemy się cieszyć taką samą bliskością z kolejną dzidzią w naszym łożu! 😉 Co by nie mówili…;)))

Na foto Oliś ,,aktualny,, ;))

DSC01270 DSC01280 DSC01291