Dzieci, Lifestyle

Bezsilność boli najbardziej…

Co innego może sprawiać matce bardziej przykrość niż fakt, iż cierpi jej dziecko… Nic tak nie boli jak poczucie niemocy wobec choroby dziecka, czy też każdego innego zdarzenia, które sprawia, że czuje się ono źle. I choć chciałoby się wziąć całe zło tego świata na swoje barki, wszystkie choróbska, boleści, przykrości, nie możesz zrobić nic… Serce pęka na widok pokłutych maleńkich rączek, płaczu, ciężkiego oddechu, który kosztuje wiele wysiłku, męczarni w gorączce. Boli jak nic innego kiedy patrzysz na łzy spływające po maleńkiej buźce, przez swoje mokre od nich oczy, a nawet sen nie przynosi maleństwu ukojenia. Nie ma lekarstwa, która zadziała na „już”, złagodzi wszystkie złe dolegliwości, ulży natychmiast! Jedyne co można zrobić to przytulić mocno do siebie maleńkie, zmęczone ciałko, pogłaskać po spoconej główce, wycałować bezradne rączki… Ukoić płacz, zaśpiewać kołysankę, trzymać blisko tego samego serca, które czuwało tuż nad nim w brzuchu, którego bicie tak doskonale zna na pamięć… Tak malutko i tak wiele zarazem… Taka dzika, cholerna bezradność, która ciśnie i rozdziera od środka! Za każdym razem i z każdym dzieckiem boli tak samo…

Wróciłam dzisiaj na trochę do domu żeby się ogarnąć, wykąpać, zjeść porządny obiad, przytulić mocno Olisia i odpacząć chwilę… I choć wiem, że nie mogła Go spotkać żadna krzywda ponieważ został pod najlepszą opieką babci, to jednak moje myśli zostały TAM…

Zdrowiej mój Kubuniu najdroższy, zabłyśnij mi promyczku na nowo, wróćmy razem do domu…

Śpi trzecią noc na rękach…♡