CODZIENNIK, OLIWIER & SPÓŁKA

Adaptacja przedszkolna dla rodziców

Wiecie co dziewczyny, tak sobie patrzę na siebie, czytam komentarze innych mam, co to swe dzieci do żłobków i przedszkoli oddały… I dochodzę do wniosku, że oprócz adaptacji dzieciaków, przydałaby się adaptacja przedszkolna dla rodziców! Koniecznie!

 

 

 

Obowiązkowo dla tych wszystkich mam, które współcierpią, współprzeżywają, współodczuwają i zadręczają swoją głowę ciężkimi myślami. Adaptacja przedszkolna dla tych wszystkich mam, co to zostawiają płaczące dziecko w placówce i same płaczą za rogiem… Dla tych wszystkich, które widząc łzy i błagalne spojrzenie dziecka czują się jak największy zwyrodnialec! Adaptacja dla tych mam, które wciąż wmawiają sobie, że jednak mogły jeszcze z rok z tą decyzją poczekać… Również dla tych, które w ciągu ośmiu godzin pracy robią sobie tylko 10-cio sekundowe przerwy na myślenie nie o tym, czy ich dziecko jeszcze rozpacza, czy pani je utuli i czy zjadło cały obiadek… Obowiązkowa adaptacja przedszkolna dla wszystkich mam, które nie śpią po nocach, zagryzają zęby i obgryzają paznokcie, dla tych co włosy rwą i zajadają stres słodyczami.

 

 

 

Ale to nie wszystko… Adaptacja przedszkolna również dla tych, którym ciężko na sercu z myślą, że ich dziecko pobiegło bez słowa, nawet się nie żegnając. Adaptacja dla tych, którym nie po drodze pogodzić się z faktem, że tak to już właśnie będzie…

 

 

 


 

 

Wpis pół żartem, pół serio – z naciskiem na serio… Prawda jest taka, że wszystkie jesteśmy bardzo podobne, przeżywamy podobnie, mamy podobne obawy i podobnie się zadręczamy – niepotrzebnie zapewne… Sama też taka jestem… I jeśli ktoś kiedyś wpadnie na pomysł adaptacji dla rodziców – będę stała pierwsza w kolejce!