CODZIENNIK, NIECODZIENNIK

365 powodów do…

Mamy już praktycznie końcówkę grudnia. Nie biorę pod uwagę świąt, bo te zlecą w mgnieniu oka! Za chwilę przywitamy NOWY ROK! To samo życie w postaci kolejnych 365 szans, które wykorzystamy bądź nie! 365 poranków, wieczorów, śniadań, gonitw do pracy, każdego dnia w domu wśród bliskich, wśród znajomych, wśród tych, których kochamy i tych, których towarzystwa wolelibyśmy unikać, ale z jakiegoś powodu są w naszym życiu. 365 nowych dni, by w końcu któregoś zacząć od nowa, by rzucić w cholerę pewne sprawy, by pożegnać się z tym, co nas zżera od środka, albo w końcu przyjąć z otwartym sercem to, na co nie mieliśmy wcześniej odwagi! 365 szans na to, żeby przesiąść się z jednego pociągu do drugiego, albo wrócić tam skąd już dawno mentalnie odeszliśmy…

 

Nie wiem sama dlaczego, ale tak się jakoś utarło w mojej głowie, że każdy NOWY ROK musi być jakiś przełomowy. Muszę go wypatrywać niczym pierwszej gwiazdki, by nie przegapić tego co przynieść może. Zdałam sobie sprawę, że głupie to i dziecinne. Oczywistym jest, że każdy NOWY ROK, przynosi w którymś momencie jakiś przełom, wielką zmianę, ogromne szczęście czy duże rozczarowania… Jednak to stan naturalny, który nie zależy od daty! Zaczynać od nowa można każdego dnia, ranka, a nawet co godzinę!

 

Rok w rok fiksowałam się nowymi postanowieniami w styczniu, łudząc się, że ta nowa cyfra na końcu daty ma jakieś specjalne znaczenie, że mobilizuje inaczej. Spisywałam w kalendarzu kolejne podpunkty z wykrzyknikami, a każdy z nich był najważniejszy! Rzecz jasna sporo z nich udało mi się spełnić i czuję się z tego powodu szczęśliwa, ale nie jest to znowu efektem zmiany cyfr! Te, których nie udało mi się dokonać zawsze gdzieś krążyły wokół mnie. Tak wiesz, że czułam ich oddech na plecach! 😉 Nękały, nie dawały mi spokoju, najzwyczajniej w świecie powodowały wewnętrzną spinę! Jestem wymagająca wobec siebie, od zawsze. Mniej lub bardziej świadomie wyniosłam to z domu, i to pewnie również przyczynia się do takiego stanu rzeczy (umysłu). Pomimo tego, że czasem muszę się z tym nieźle namęczyć, to lubię tę cechę w sobie. Jednak z pewnego rodzaju samobiczowaniem siebie postanowiłam skończyć!

 

W nadchodzącym roku postanowień nie będzie! To już pewne, moja wewnętrzna Aga już się z tym pogodziła, choć nie było to takie łatwe. 😉 A wiesz dlaczego? Ponieważ trzeba żyć w zgodzie ze sobą bez zbędnego spinania się, bez sztywnych granic i twardych wyznaczników. Bo życie ma fascynować, a nie dusić! Nie ma co porcjować szczęścia, ponieważ pewnego dnia może się okazać, że straciło ono termin ważności!

 

Postanowień nie będzie, co nie oznacza, że spoczęłam na laurach i obrosłam w piórka, zjadając przy tym wszystkie rozumy… 😉 Nic z tych rzeczy! Mój NOWY ROK będzie rokiem spełnionych marzeń i pracy nad sobą (ale zgodnie ZE SOBĄ!). Bez ograniczeń, bez linii, bez specjalnego schematu i wytycznych. Z celem, ale bez określonych działań punkt po punkcie. Wszystko w swoim tempie, przepełnione radością z każdego małego kroku, z odhaczonego marzenia, bez wciągania brzucha i spinania pośladków! 😉 Nie zamierzam walczyć z „wiatrakami” i mierzyć się z czymś, czego zmienić nie mogę. Szkoda czasu na iluzję!  Bez dat, bez ograniczania się do godzin i bez słowa MUSZĘ! Ponieważ jedyne co muszę, to jeść żeby żyć. Pozostała reszta jest kwestią chęci… Nic nie muszę, wszystko mogę! <3

 

Jakie zmiany u Ciebie niesie NOWY ROK? 😉

Kiss!

-Aga :*

fotograf : Salusiowo <3